Niech przemysł szuka własnego Nobla

opublikowano: 22-10-2015, 22:00
aktualizacja: 03-08-2017, 20:49

Dlaczego słynną nagrodę przyznaje się nawet 20 lat po odkryciu? Tyle czasu dojrzewa innowacja. Przemysł ma się tym nie zrażać, tylko inwestować

To znak czasów. „Puls Biznesu” zaprosił menedżerów do debaty „Nowoczesny polski przemysł i energetyka”, a ci mówili nie o surowcach i fabrykach, lecz przede wszystkim o innowacjach.

— Bez nich jesteśmy pod ścianą — stwirdził Adam Czyżewski, główny ekonomista paliwowego PKN Orlen. Poza nim w naszej debacie, kolejnej z cyklu Czas na patriotyzm gospodarczy, uczestniczyli Piotr Szlagowski, dyrektor departamentu strategii i regulacji w gazowym PGNiG, oraz Grzegorz Onichimowski, były prezes Towarowej Giełdy Energii i szef polskiego oddziału Enernoc, amerykańskiej firmy specjalizującej się w zarządzaniu popytem na energię.

Kupić już się nie da

Paneliści mówili o innowacjach, bo to one mają być receptą na powodzenie naszego przemysłu w globalnej rywalizacji. — Nie będzie nią węgiel, który wydaje się priorytetem rządu. Pamiętajmy, że brytyjska premier Margaret Thatcher zamykała kopalnie wtedy, gdy jeszcze nie było nawet mowy o pakiecie klimatycznym. Czy bez pakietu naszemu węglowi byłoby łatwiej? Nie, to już nie ten moment. Dziś trzeba szukać nisz, pomysłów — przekonywał Grzegorz Onichimowski. Dla polskich menedżerów to nadal nowe podejście.

— Kiedy zaczynałem pracę w Orlenie, w 2007 r., mówiliśmy, że w razie potrzeby zawsze możemy przecież kupić technologię. Dziś okazuje się, że potrzebnych nam technologii po prostu na świecie nie ma. Tak jest np. z technologią do wydobywania gazu ze skał łupkowych — zauważył Adam Czyżewski.

Polskie łupki to rzeczywiście dobry przykład. Amerykanie przeprowadzili na własnej ziemi rewolucję, eksplorując złoża łupkowe i przeistaczając Stany Zjednoczone z importera surowców energetycznych w eksportera. Kiedy jednak przyszło do eksplorowania polskich skał łupkowych, amerykańska technologia okazała się bezradna. Inna geologia wymaga innej technologii. Dlatego Orlen przejął w zeszłym roku łupkową firmę w Kanadzie i pracuje nad dostosowaniem jej know-how do polskich warunków. — Dostrajanie technologii do lokalnych warunków geologicznych zabiera czas. Nawet Amerykanom zajęło to 10 lat — przypomniał Adam Czyżewski.

Pieniędzy poszukaj u siebie

Dotychczas nasza gospodarka modernizowała się, kupując, kopiując i wdrażając rozwiązania innych. — I doszliśmy do ściany. Kiedy kraj importuje technologie, osiąga taką wydajność, jaką mają inni, i musi konkurować kosztami pracy. A my, na tle świata, jesteśmy już wśród krajów najbogatszych. Nie ma co się oglądać na innych, tylko inwestować — stwierdził Adam Czyżewski.

To, że innowacje to dla Polski nowość, dostrzegł też Piotr Szlagowski z PGNiG. — Wystarczy przejrzeć dane Eurostatu. Jeśli chodzi o nakłady na badania i rozwój, Polska wydaje ledwie połowę tego, ile wynosi średnia unijna. Na dodatek odstajemy negatywnie np. od Czech, w których nakłady na badania i rozwój stanowią większą część PKB niż u nas — wyliczał Piotr Szlagowski. Przestrzegałby jednak przed prostym dosypywaniem pieniędzy do worka z innowacjami. Lepiej, żeby przemysł poszukał dobrze we własnych kieszeniach.

— W naszej gospodarce jest jeszcze sporo rezerw. Przykładem jest choćby PGNiG, który dzięki oszczędnościom zmniejszył w ostatnich latach koszty stałe o 400 mln zł, a docelowo ma to być nawet 800 mln zł. Ta gotówka pozwala myśleć o inwestycjach, również w technologie — mówił Piotr Szlagowski.

Duzi nie lubią ryzyka

Problem z innowacjami polega jednak na tym, że to projekty ryzykowne. A wielkie korporacje przemysłowe za ryzykiem nie przepadają. — Widać to zwłaszcza w gronie dużych spółek skarbu państwa. Rozumiem, że utilites nie mogą ryzykować, ale powinien istnieć jakiś mechanizm wymuszający niestandardowe myślenie — przekonywał Grzegorz Onichimowski.

Próbę wypracowania takiego mechanizmu widać w Niemczech — niemiecki koncern energetyczny E.ON postanowił podzielić się na dwie części. Jedna idzie starym torem, czyli działa w sektorze konwencjonalnym, a drugiej przydzielono źródła odnawialne i nowe technologie. To od tej drugiej oczekuje się przełomu.

— Skąd opór dużych firm przed ryzykownymi wydatkami? Widać to dobrze na przykładzie PGE, którą media krytykowały ostatnio za wydanie 100 mln zł w związku z programem jądrowym, wokół którego są wątpliwości. A przecież to mogą być bardzo dobrze wydane pieniądze! PGE powinna takie sumy alokować bez przerwy, bo to daje know-how — stwierdził Grzegorz Onichimowski. Piotr Szlagowski nie przesadzałby z podkreślaniem opornego stosunku do ryzyka.

— W gruncie rzeczy każde wiercenie to już ryzyko, a tym się zajmujemy. Choć faktycznie, z innowacyjnych rozwiązań najbardziej kuszące wydają nam się te, które związane są z efektywnością energetyczną. Dają natychmiastowe skutki — tłumaczył Piotr Szlagowski.

Z pewnym oporem przed podejmowaniem ryzyka nie krył się natomiast Orlen. — Taki jest po prostu profil rafinerii. Nikt tu nie będzie kręcił zaworem w celach eksperymentalnych — przypomniał Adam Czyżewski. Żeby uniknąć nieprzyjemnego zderzenia innowatorów z ostrożnymi decydentami, koncerny powołują często osobne spółki, nastawione na prace nad wynalazkami. Tak zrobił np. miedziowy KGHM, powołując KGHM TFI.

— Takie specjalne spółki trzeba jednak finansować. A jeśli grupa jest notowana na giełdzie, to akcjonariusze, nastawieni na krótkoterminowe zyski patrzą na to niechętnym okiem — zwrócił uwagę Adam Czyżewski. Nie oznacza to jednak, że się nie da. Orlen wymyślił, że do innowacji podejdzie na zasadzie crowdsourcingu. Ogłosił, że poszukuje konkretnego rozwiązania — zagospodarowania ciepła niskotemperaturowego do wykorzystania w siedmiu orlenowskich instalacjach przemysłowych. Konkurs rozstrzygnie w kwietniu.

— Wprowadzamy innowacje trochę tylnymi drzwiami. Bez tworzenia spółki i zatrudniania ludzi — tłumaczył Adam Czyżewski. Czy to się sprawdzi? Na pewno trzeba być cierpliwym. — Nie bez przyczyny Nagrodę Nobla przyznaje się nawet 20 lat po dokonaniu odkrycia. Tyle czasu trwa dojrzewanie innowacji — stwierdził Adam Czyżewski.

Dajmy łupkom szanse

Przez pryzmat innowacji paneliści spojrzeli też na dotychczasowe, pesymistyczne, efekty poszukiwań gazu z łupków w Polsce. — Nie szkoda tych pieniędzy. Mamy przynajmniej dane, że ten gaz jest. Trzeba dalej próbować — mówił Grzegorz Onichimowski.

— Polskim firmom, z centrum interesów w tym kraju, praca nad łupkami opłaca się w każdej sytuacji. Niepotrzebnie załamujemy ręce, skoro w USA najbardziej wydajne złoże odkryto dopiero po 1000 odwiertów — wtórował mu Adam Czyżewski. Innowacje mogą też być kluczem do odpowiedzi na pytanie o optymalny miks energetyczny dla Polski, czyli o to, z jakich źródeł powinna pochodzić nasza energia.

— O miksie energetycznym decydować będą technologie, których nawet jeszcze nie znamy. Dlatego powinniśmy się kierować kryterium ceny, tzn. miks powinien być najtańszy z możliwych — mówił Adam Czyżewski. Oponował tu jednak Piotr Szlagowski, reprezentujący PGNiG, czyli wielkiego importera gazu.

— Patrzenie wyłącznie na cenę może zaowocować brakiem konkurencji na rynku. Cena skłoni nas np. do kupowania wyłącznie rosyjskiego gazu, dostawca stanie się monopolistą, a następnie narzuci nam wysoką cenę — przestrzegał Piotr Szlagowski. O innych wyzwaniach technologicznych związanych z miksem energetycznym mówił Grzegorz Onichimowski. Przekonywał, że potrzebna byłaby technologia zwiększająca elastyczność bloków węglowych, np. do poziomu bloków gazowych.

— Tendencja jest taka, że tradycyjne bloki będą potrzebne tylko w szczycie zapotrzebowania na energię, a poza szczytem będą wypychane przez źródła odnawialne. Potrzebna jest więc elastyczność — tłumaczył Grzegorz Onichimowski.

Kopalnie do przeglądu

Czy innowacje mogą też być odpowiedzią na potrzeby polskiego sektora węglowego, przeżywającego poważne problemy finansowe? Tak właśnie uważali paneliści. Adam Czyżewski głęboko wierzy w przyszłość czystych technologii węglowych.

— Skoro wiemy, że nasza energetyka jeszcze długo będzie się opierać na węglu, to szukajmy rozwiązań redukujących emisje. Na świecie nikt nie inwestuje w prace nad węglem, ale będzie on potrzebny. I to my mamy AGH, naukowców. Sprzedawajmy takie technologie — zachęcał Adam Czyżewski. Podobnego zdania Grzegorz Onichimowski, który popyt na polskie czyste technologie widziałby np. w Chinach.

— Chiny inwestują w źródła węglowe, ale opierają się na technologiach amerykańskich — przypominał Grzegorz Onichimowski. Same innowacje polskiego bankrutującego górnictwa nie uratują. Piotr Szlagowski apelowałby raczej o tradycyjny przegląd kosztów wydobycia w poszczególnych kopalniach. Pytany o sposób na tani prąd dla przemysłu odwołał się do podejścia tradycyjnego, czyli ograniczania zużycia.

— Najlepiej jest liczyć na siebie i poprawiać efektywność zużycia. Są na to technologie, są też dotacje — mówił Piotr Szlagowski.

Czas na patriotyzm gospodarczy to cykl debat z udziałem najważniejszych przedstawicieli administracji i biznesu organizowany od trzech lat przez „PB”. Tegoroczną edycję zainaugurowaliśmy 28 września na Stadionie Narodowym. Relacje ze wszystkich debat do przeczytania i obejrzenia na

patriotyzm.pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Patronat honorowy

Partnerzy

Partnerzy debaty tematycznej Finansowanie 4.0

Partnerzy debaty tematycznej Przemysł 4.0

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu