Most między nauką a biznesem budowany jest w dobrym tempie, a strumień pieniędzy coraz szerszy — takie przekonanie ma wicepremier Jarosław Gowin, minister nauki i szkolnictwa wyższego. Podczas Kongresu 590 wyliczał sukcesy w zbliżaniu uczelni i przedsiębiorców pod państwowymi auspicjami.

— To jest truizm, że efektywna gospodarka potrzebuje nauki, a nauka musi żyć w symbiozie z biznesem. Mam przekonanie, że udało nam się zrealizować niemal wszystko, co chcieliśmy, w tym zakresie. Znacznie zwiększyliśmy ulgi dla przedsiębiorców inwestujących w badania i rozwój, wprowadziliśmy doktoraty wdrożeniowe i konstytucję dla nauki, więcej pieniędzy ma też do dyspozycji Narodowe Centrum Badań i Rozwoju — powiedział Jarosław Gowin.
Gdy do głosu doszli przedstawiciele nauki i biznesu, okazało się, że choć mosty się budują, to jazda nimi nadal nie przebiega płynnie. Konstytucja dla nauki, która weszła w życie w październiku, ma zmotywować naukowców do współpracy z biznesem.
— Zmiana była bardzo potrzebna, bo byliśmy zabetonowani — uczelnie pracowały dla siebie, a nie dla otoczenia biznesowego. Potrzebna jest zmiana mentalności i tak podstawowe rzeczy, jak „front desk” dla przedsiębiorców — miejsce, w którym biznes zostanie przez uczelnię obsłużony w sposób kompleksowy, bo dotychczas w praktyce przedsiębiorca zainteresowany współpracą musiał szukać w strukturze uczelni kogoś, do kogo mógłby pójść — powiedział Sławomir Wiak, rektor Politechniki Łódzkiej.
Adam Góral, współtwórca i prezes Asseco, narzekał, że choć uczelnie chętnie mówią o współpracy z biznesem, to gdy przychodzi co do czego robią się głuche.
— Miałem kiedyś spotkanie z 70 profesorami informatyki, z którymi chciałem porozmawiać o tym, jakie są problemy we współpracy i kształceniu. Nie dałem rady — każdy profesor chwalił się swoimi sukcesami i żaden nie chciał słyszeć o swoich problemach.
Zmiana jest bardzo potrzebna. Minęło 29 lat transformacji i co? I najlepsza polska uczelnia w globalnym rankingu jest w czwartej setce. Nie rozumiem, czemu nie można było po prostu skopiować rozwiązań np. z MIT, sprowadzić stamtąd wizytujących profesorów i uczyć się od nich, jak to robią Chińczycy. U nas nie słucha się głosów krytycznych i dusi się we własnym sosie — skonstatował Adam Góral.
— My się podnieśliśmy w rankingach, a we współpracy z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną realizujemy właśnie kompleksowy i pionierski projekt sieci 5G — odpowiedział Sławomir Wiak.
O ile naukowcy nie mają sobie nic do zarzucenia, o tyle przedstawiciele biznesu — nawet takiego, który opiera się na naukowcach — mają zastrzeżenia.
— Naukowcy w Polsce muszą nauczyć się jednej bardzo prostej rzeczy: rozumienia na podstawowym poziomie nawet nie biznesu, ale tego, jak funkcjonuje rynek — orientowania się, co się sprzedaje i co opłaca się rozwijać. Brakuje podstawowej edukacji ekonomicznej i zdolności menedżerskich — stwierdził Tomasz Nocuń, dyrektor ds. inwestycji i rozwoju w biotechnologicznej Selvicie.
Niezależnie od tego, jak będzie układać się współpraca światów nauki i biznesu, jedno jest pewne — pieniędzy nie zabraknie.
— Rozszerzamy finansowanie dla małych i średnich firm oraz start-upów, ułatwiamy pozyskiwanie pieniędzy na inwestycje w badania i rozwój. Zdaję sobie sprawę z tego, że dotacje trafią również do firm, które nas ograją i nie zrealizują projektów. Uważam jednak, że to cena, którą warto zapłacić, by być może znaleźć i wesprzeć polskiego jednorożca — powiedziała Izabela Żmudka, zastępca dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. © Ⓟ