Niemiecka plajta, polskie kłopoty

„Kochaj wszystkich, ufaj niewielu”. O szekspirowskiej frazie zapominają czasem nawet dojrzali biznesmeni. I ryzykują, nawet jeśli tylko reputacją

Wiele wskazuje na to, że to przesadna ufność sprawiła, że trzech topowych polskich menedżerów zaliczyło biznesową wpadkę w Niemczech. To Mariusz Grendowicz — obecnie prezes Polskich Inwestycji Rozwojowych, a wcześniej prezes BRE Banku, Paweł Miller — ostatnio członek zarządu Boryszewa, a wcześniej prezes Allianz Banku, oraz Tadeusz (Ted) Pietka — związany w przeszłości z Allianz Bankiem i grupą Getin.

W drugiej połowie zeszłego roku Miller i Pietka weszli do zarządu, a Grendowicz do rady nadzorczej niemieckiej firmy inwestycyjnej Deutsche Capital Management (DCM). W połowie 2012 r. firmę przejęła rodzina Kucharczyków (pisaliśmy o tym w „PB” w grudniu). Firma właśnie splajtowała. Sprawę szeroko opisuje niemiecka prasa biznesowa. „Handelsblatt”, czołowy niemiecki dziennik gospodarczy, podkreśla, że chodzi o tysiące inwestorów, którzy ulokowali w zamkniętych funduszach DCM ok. 2 mld EUR.

Pisze też o oskarżeniach o oszustwo, którymi obrzucają się Kucharczykowie oraz Hans Deinboeck, twórca DCM, który po 26 latach sprzedał im swoją firmę. Rodzina Kucharczyków twierdzi, że ukryto przed nimi zobowiązania wynikające z umów inwestycyjnych w sektorze nieruchomościowym. Na grube miliony euro. Deinboeck natomiast przekonuje, że nie otrzymał zapłaty za udziały. Otrzymał jedynie akcje jednej ze spółek notowanych na polskiej giełdzie, o niepewnej wartości.

Mariusz Grendowicz, który — w porównaniu z Millerem i Pietką — zajmuje dziś najbardziej eksponowane stanowisko, odszedł z rady nadzorczej DCM kilkanaście dni temu.

Paweł Miller odszedł w lutym, a Tadeusz Pietka nie może na razie zrezygnować. Jako że był w zarządzie w momencie ogłoszenia niewypłacalności na początku kwietnia, to — zgodnie z niemieckim prawem — nie może opuścić stanowiska przez dwa lata. I musi współpracować z syndykiem, który wszedł już do DCM.

Menedżerowie są dyskretni, jeśli chodzi o przyczyny bankructwa DCM. — Według mojej wiedzy, chodzi o kwestie z dalekiej przeszłości, m.in. gwarancje udzielone w 2002 r. i nieukazane w bilansach i raportach rocznych. Odkryto je dopiero po przejęciu DCM przez nowego właściciela — komentuje jedynie Paweł Miller.

Pytania bez odpowiedzi

Ani Grendowicz, ani Miller, ani Pietka nie znali wcześniej Kucharczyków osobiście. Zostali ściągnięci poprzez znajomych znajomych. Ponoć żałują pochopnej decyzji. Rodzina Kucharczyków to bowiem enigma. Renata Kucharczyk ma firmę Texon, zarejestrowaną w Elblągu i zajmującą się obrotem paliwami. Ma też Texon Oil, zarejestrowaną w Niemczech.

W Polsce nikt z branży o takiej firmie nie słyszał. Dziennikarze „Handelsblatt” nie znają natomiast Texon Oil. Zamówiliśmy więc raport na ten temat. Wywiadownia gospodarcza Bisnode D&B Polska stwierdza w nim, że Texon Oil to partner wysokiego ryzyka, objęty postępowaniami prawnymi. Jak to możliwe, że kupił niemiecką firmę z tradycjami?

To samo pytanie zadają sobie niemieccy dziennikarze „Handelsblatt”, ale nie znajdują odpowiedzi. Sam Hans Deinboeck nie objaśnia ponoć, dlaczego sprzedał założoną przez siebie firmę, tłumacząc się toczonym postępowaniem prawnym. W Niemczech plotkuje się, że zaraz po transakcji przeniósł się z nową partnerką nad Morze Śródziemne, podczas gdy DCM poszedł na dno. W Polsce znany jest tylko jeden z synów Renaty Kucharczyk, Marek.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Jest byłym radnym Platformy Obywatelskiej w Elblągu, był też członkiem rady nadzorczej DCM. Portal Elblag24 rozpisywał się ostatnio na temat wystawnego życia radnego, przemieszczającego się luksusowymi samochodami oraz mieszkającego w eleganckim apartamentowcu.

— Marek zajmuje się działalnością polityczną i nie angażuje się w biznes — stwierdza jednak w bardzo krótkiej rozmowie telefonicznej Renata Kucharczyk. DCM zajmował się ponoć inny z synów, Marcin. Na jego temat wiadomo jednak jeszcze mniej.

— Ja zajmuję się DCM. Problemy wynikły nie z naszej winy. Wypłynęły po prostu dawne zobowiązania na ok. 20 mln EUR. Jestem bardzo zdenerwowana i mam ogromny żal. Pracujemy nad tym — zapewnia Renata Kucharczyk.

Kłopot z dostępem

Trudno stwierdzić, czy Kucharczykom uda się odzyskać zainwestowane pieniądze (nie wiadomo dokładnie, ile zainwestowali).

DCM miał już problemy w 2010 r. — zanotował wtedy 17 mln EUR straty, a jego aktywa wyceniono w bilansie na 38 mln EUR. Ponadto DCM jest firmą zarządzającą autonomicznymi funduszami zamkniętymi. Jak wskazuje „Handelsblatt”, oznacza to, że właściciel niekoniecznie ma dostęp do ulokowanych w funduszach pieniędzy.

Kąsek dla niemieckich mediów

Półświatek, imprezy, auta i kobiety — w takim kontekście pojawia się dziś w niemieckich mediach DCM. Przypadkowo i niezasłużenie, ale nie da się tego powstrzymać. DCM, założony w 1986 r., angażował się przez lata w inwestycje w centra handlowe, kinematografię oraz przemysł silnikowy. Cieszył się opinią stabilnej instytucji, choć odczuł kryzys.

W 2012 r., niemalże w momencie przechodzenia firmy w ręce Kucharczyków, stary właściciel sprzedał dwie spółki zależne grupie S+K. A S+K szybko okazała się piramidą finansową i medialnym skandalem. Zdjęcia dwóch jej założycieli zrobiły furorę, bo przedstawiały głównie nagie torsy na imprezowym tle. Kupiwszy spółki od DCM, S+K nie zmieniło im nazwy. Stąd afera S+K uderzyła też w wizerunek DCM.

Wpadki się zdarzają

Reputacyjne wpadki zdarzają się i menedżerom, i politykom. Choćby Januszowi Steinhoffowi, wicepremierowi i ministrowi gospodarki w rządzie Jerzego Buzka, Jackowi Janiszewskiemu, byłemu ministrowi rolnictwa w rządzie AWS, i Jackowi Piechocie, ministrowi gospodarki w rządach Leszka Millera i Marka Belki.

Byli członkami rady nadzorczej Clean Carbon Energy (dawny Karen). Kiedy wokół firmy rozgorzała walka na pozwy i oskarżenia o kryminalne metody działania. Demonstracyjnie odeszli. Reputacji wielu menedżerów zaszkodziła też afera wokół Amber Gold. Podobnie zresztą jak starsza sprawa WGI. Pracowali dla niej m.in. Dariusz Rosati, Witold Orłowski, Bohdan Wyżnikiewicz, Richard Mbewe i Piotr Kuczyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane