NIK kończy raport o skutkach braku reprywatyzacji

DI, PAP
opublikowano: 29-01-2008, 21:25

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) w najbliższych dniach przedstawi raport o skutkach braku ustawy reprywatyzacyjnej w Polsce - dowiedziała się PAP w NIK.

NIK kontrolowała rozwiązywanie problemu reprywatyzacji w latach 1990-2006. Przyczynkiem do kontroli stały się skargi oraz informacje z orzecznictwa europejskiego, wskazującego na brak rozwiązania problemu reprywatyzacji. Skontrolowano m.in. Ministerstwo Skarbu Państwa, Ministerstwo Gospodarki, Rolnictwa, Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa.

"Kontrolowaliśmy administrację rządową, to, jak podchodzi do wniosków reprywatyzacyjnych w drugiej instancji. Mamy szereg uwag" - powiedział PAP prezes NIK Jacek Jezierski. Wyjaśnił, że podstawowym problemem jest to, że do tej pory nie rozstrzygnięto, co państwo zamierza z tym zrobić.

"Tymczasem problem narasta, coraz więcej mamy spraw w polskich sądach i coraz więcej spraw kierowanych do Strasburga". "Państwo się z tego nie wywinie" - dodał.

Wiceprezes NIK Stanisław Jarosz powiedział PAP, że Izba ze względu na brak całościowej ustawy reprywatyzacyjnej i istnienie tylko cząstkowych rozwiązań - jak kwestia rekompensat za pozostawione mienie zabużańskie - zaczęła się zastawiać, czy da się wyciągnąć wnioski z faktu, że brakuje ustawy reprywatyzacyjnej.

"Zadajemy pytanie, czy z punktu widzenia kosztów państwa, jakie może unieść, należałoby dążyć szybko do całościowego rozwiązania, czy też nie. Naszym zdaniem należałoby to rozwiązać dość szybko, ponieważ nie jesteśmy w tej chwili w stanie ocenić, co nas czeka. Koszty postępowań sądowych są nieprzewidywalne dla Skarbu Państwa. Nie chcemy jako NIK się wypowiadać, jaki byłby pożądany poziom reprywatyzacji i jej zasady" - powiedział Jarosz.

"Chcieliśmy pokazać, czy z punktu widzenia interesów państwa polskiego ma sens w ogóle przyjęcie jakiegoś rozwiązania, czy też nie. Sprawdzić, jakie są możliwe koszty, jakie poniesiemy, jeśli tego nie rozwiążemy. To była bardzo trudna kontrola" - powiedział Jarosz. Dodał, że "w jakimś zakresie" NIK oszacowała koszty braku ogólnych rozwiązań reprywatyzacyjnych.

Zwrócił uwagę, że obecnie możliwość prowadzenia postępowań reprywatyzacyjnych mają te osoby, którym mienie zabrano z naruszeniem powojennego prawa, i które jednocześnie stać na prawników. "Czyli tylko niektórzy mogą się o to ubiegać" - podkreślił.

"Jeśli byłaby ustawa reprywatyzacyjna, ten proces można byłoby prowadzić na takim poziomie, na jaki państwo stać. Tak dalej nie można funkcjonować. (...) Z naszej kontroli wynika, jak administracja rządowa jest przygotowana do tych zadań, które nakłada prawo" - dodał Jarosz.

Dotychczas żadna z prób przeprowadzenia reprywatyzacji nie zakończyła się wejściem w życie ustawy. Biuro prasowe Ministerstwa Skarbu poinformowało PAP, że w resorcie trwają analizy możliwych rozwiązań.

Na początku grudnia ub.r. resort skarbu informował, że rozpoczął analizy m.in. wartości roszczeń reprywatyzacyjnych. Po zakończeniu analiz mają rozpocząć się prace nad określeniem formy i zakresu rekompensat.

W programie politycznym przed wyborami Platforma Obywatelska przyjmowała, że tam, gdzie jest to możliwe, należy zwrócić mienie w naturze, a gdzie jest to niemożliwie, należy przyznać bony, które umożliwiałyby nabycie mienia zamiennego.

Poprzedni projekt ustawy reprywatyzacyjnej, zaproponowanej jeszcze przez rząd Marka Belki, zakładał 15 proc. odszkodowania w formie świadczenia pieniężnego dla byłych właścicieli majątków przejętych przez państwo w latach 1944-1962. Odszkodowania miały przysługiwać także spadkobiercom. Prace nad tym projektem utknęły w sejmowej komisji nadzwyczajnej.

W lutym ub.r. organizacje zrzeszające byłych polskich i żydowskich właścicieli postanowiły wspólnie domagać się rekompensat. Organizacje uznały, że Skarb Państwa powinien zwrócić 100 proc. utraconego mienia. Wartość skonfiskowanych dóbr szacowały na 65-70 mld zł.

Z danych MSP z lutego ub.r. wynikało, że wniosków reprywatyzacyjnych może być ok. 55 tys. Szacowano, że wartość zgłoszonych roszczeń może wynieść ok. 60 mld zł (dane z lat 2002- 2003). Te szacunki nie uwzględniały jeszcze wzrostu cen nieruchomości po 2003 r., choć przyjmowano, że na 2006 r. średnie ceny nieruchomości były wyższe o co najmniej 50 proc. od cen z 2002 roku, ze względu na duży wzrost cen ziemi.

Poprzednia próba rozwiązania problemu reprywatyzacji miała miejsce w ustawie uchwalonej z inicjatywy rządu premiera Jerzego Buzka (1997-2001). Zakładano, że rekompensaty miały wynieść 50 proc. Ustawa ta ograniczała jednak przyznawanie rekompensat tylko do osób posiadających obywatelstwo polskie i została zawetowana przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

© ℗

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane