Nordea zabrała fachowca z Polski

opublikowano: 23-04-2015, 00:00

Twórca nowego mBanku będzie odpowiadał za elektroniczną bankowość skandynawskiego giganta. Bankowiec menedżer Polak to za granicą rzadkość

Łatwiej cudzoziemcowi zostać prezesem banku w Polsce, choć musi m.in. zdać egzamin ze znajomości języka polskiego, niż polskiemu fachowcowi objąć stery instytucji finansowej za granicą. Na razie udało się to dwóm Polakom — a obcokrajowców w fotelu prezesa mamy w kraju czterech. Do szczupłego grona międzynarodowych bankowców z polskim paszportem dołączy kolejny menedżer.

Michał Panowicz trafia na jeden z najbardziej ubankowionych rynków, który równocześnie jest trochę zapóźniony technologicznie. Nordea chce szybko nadrobić stracony czas.
Zobacz więcej

TECHNOLOGICZNY UPGRADE:

Michał Panowicz trafia na jeden z najbardziej ubankowionych rynków, który równocześnie jest trochę zapóźniony technologicznie. Nordea chce szybko nadrobić stracony czas. F. Klimaszewski

4 maja na liście pracowników Nordea AG pojawi się oficjalnie nazwisko nowego wiceszefa bankowości elektronicznej, którego wymowa może sprawić pewne trudności współpracownikom i podwładnym. Będą też musieli dostosować się do tempa pracy i wymagań Michała Panowicza, menedżera niezależnego, ambitnego i bardzo pracowitego, o czym koledzy z mBanku, w którym przepracował ostatnie cztery lata, mieli okazję się przekonać.

Dwie trzecie biznesu Nordei

Nazwa stanowiska, jakie obejmie w Kopenhadze, brzmi dość niepozornie — deputy head of digital banking. Zakres kompetencji i odpowiedzialności obejmuje jednak zarządzanie biznesem nieoddziałowym, produktami, sprzedażą,łącznie z call center oraz marketingiem w całej grupie Nordea, a więc w Skandynawii, krajach nadbałtyckich i Rosji. Do niedawna bank działał również w Polsce, ale sprzedał swój biznes PKO BP.

— Jednostka biznesowa, którą będę zarządzał, została stworzona w ubiegłym roku. Nordea jest zdeterminowana do przeprowadzenia transformacji na bankowość elektroniczną. Banki skandynawskie kiedyś jako pierwsze na świecie w takiej skali oferowały usługi on-line. Teraz jest potrzeba przyspieszenia digitalizacji biznesu. Sądzę, że rynek jest do tego gotowy — mówi Michał Panowicz.

Nordea jest największym graczem w Skandynawii i jedną z najzdrowszych instytucji finansowych na kontynencie o sumie bilansowej dwukrotnie przewyższającej aktywa całego polskiego sektora finansowego, wynoszącej 670 mld EUR. Obsługuje 10 mln klientów, czyli niewiele więcej niż PKO BP (8 mln), klientelę ma jednak znacznie zamożniejszą, lepiej wyedukowaną finansowo i chętnie posługującą się kartą płatniczą. Według danych Banku Światowego, 99,7 proc. mieszkańców Szwecji ma rachunek bankowy, a 97,6 proc. — kartę debetową.

Dostęp do szerokopasmowego internetu jest równie powszechny jak bieżąca woda w polskich kranach. Michał Panowicz nie jest typowym bankowcem, to raczej typ nowego bankowca. Zaczynał w BCG w Warszawie, skąd poprzez Harvard Business School i eBay w Kalifornii trafił do centrali Microsoftu w Seattle. Jeszcze z USA od wiosny 2008 r. przez dwa i pół roku wspierał budowę Alior Banku jako członek rady nadzorczej.

Z powrotem do kraju ściągnął go Cezary Stypułkowski, prezes mBanku, i powierzył zadanie przebudowania niezmienianego od 10 lat serwisu transakcyjnego oraz bankowości mobilnej. Dostał na projekt 100 mln zł i pełne poparcie szefa. Po dwóch latach pracy światło dzienne ujrzał zupełnie przebudowany serwis transakcyjny, który przez krajowy rynek początkowo został przyjęty z dystansem, za granicą natomiast zgarnął wszystkie możliwe globalne nagrody w kategorii innowacji bankowych.

Mało mobilni bankowcy

Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że na koniec lutego, spośród 172 197 osób zatrudnionych w bankowości, za granicą pracowały… 232. Większość przebywa na obczyźnie w ramach pobytu czasowego, związanego z wymianą w ramach grup kapitałowych czy szkoleniami. — Co roku do różnych krajów, w których działa grupa, kilka osób wyjeżdża na sześciomiesięczne projekty szkoleniowe z zakresu jakości obsługi, ryzyka, rachunkowości i obsługi dużych korporacji — mówi Monika Nowakowska z BZ WBK.

Część menedżerów zostaje za granicą dłużej, robią międzynarodowe kariery w globalnych strukturach korporacji, jak np. Michał Szczurek, który od dwóch lat jest prezesem ING Rumunia czy Brunon Bartkiewicz, były prezes Banku Śląskiego, od lata ubiegłego roku odpowiedzialny za innowacje w całej grupie ING. W Citigroup wysokie stanowisko zajmuje Tomasz Śmiłowicz, globalny szef mobilnych rozwiązań w tym banku. Nieliczna jest też grupa bankowców podążająca szlakiem obranym również przez Michała Panowicza, czyli nie w ramach własnych korporacji, ale bankach, które nie prowadzą działalności w Polsce.

Należą do nich: Rafał Juszczak, od kilku tygodni prezes Alfa Banku na Białorusi, Sonia Wędrychowicz- Horbatowska, dyrektor zarządzający DBS Bank w Singapurze, czy Sebastian Rubaj i Tomasz Wiśniewski z First Ukrainian International Bank. Andrzej Maciejewski z firmy Spencer Stuart uważa, że ograniczona liczba zagranicznych karier polskich bankowców wynika z kilku przyczyn. Jedną z nich jest niewielka liczba globalnych banków, które oferowałyby możliwości awansu w ramach grupy.

— Osobną kwestię stanowi mobilność menedżerów wysokiego szczebla. Kiedy ktoś taki straci pracę, jego chęć do wyjazdu rośnie. Dopóki ją ma, umiarkowanie interesuje się ofertami zza granicy. Historycznie wielu menedżerom wyższego szczebla po prostu nie kalkulowała się emigracja, ponieważ warunki pracy, wynagrodzenie, prestiż, ale też wyzwania stawiane przez konkurencyjny krajowy rynek, skutecznie zatrzymywały ich w ojczyźnie. Konsolidacja w branży sprawia jednak, że liczba stanowisk na rynku lokalnym topnieje w szybkim tempie — mówi Andrzej Maciejewski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy