Notowania PGE wyszły z dołka

opublikowano: 28-02-2013, 00:00

Obawy przed ścięciem dywidendy były przesadzone — mówią analitycy i zalecają kupowanie akcji energetycznej spółki. Kurs idzie w górę.

W ostatnich tygodniach akcjonariusze PGE przeżywają iście wiosenną huśtawkę nastrojów. Kurs spadał od drugiej połowy stycznia, a analitycy głośno ostrzegali przed ryzykiem obniżenia dywidendy przez spółkę, której wyniki za czwarty kwartał będą (w efekcie zdarzeń jednorazowych) o 1,2 mld zł gorsze od oczekiwanych. Notowania PGE w tym tygodniu dobiły do dna i w poniedziałek kurs sięgnął historycznego minimum, zjeżdżając do poziomu 15,39 zł. Potem jednak nastąpiło odbicie — PGE rosło podczas ostatnich sesji i do wczoraj zdrożało łącznie o prawie 4 proc. Środowe zwyżki — napędzane dwoma rekomendacjami „kupuj”, wydanymi przez DM BZ WBK i Citigroup — były największymi podczas pojedynczej sesji od czerwca ubiegłego roku. Wszystko działo się przy sporych obrotach, sięgających 90 mln zł. Według Macieja Hebdy, analityka Espirito Santo Investment Bank, PGE duże spadki ma już za sobą.

— Tegoroczne znaczne spadki kursu PGE to wynik ekspozycji spółki na niskie ceny energii elektrycznej. Na pewno nie ma powodów do optymizmu, jeśli chodzi o tego — i przyszłoroczne wyniki finansowe PGE, natomiast wydaje się, że rynek już je w dużej mierze zdyskontował i kurs nie powinien dalej spadać — ocenia Maciej Hebda. Największa spółka energetyczna 14 marca pokaże wyniki za ostatni kwartał 2012 r. Później — ale najprawdopodobniej jeszcze w marcu — powinna oficjalnie zaprezentować nową strategię, a właściwie aktualizację zbyt ambitnej pod względem inwestycji strategii z ubiegłego roku.

— Spółka może dokonać zmian w długoterminowej strategii, oczekujemy cięć w programie inwestycyjnym, spowodowanych niższymi cenami elektryczności. Biorąc pod uwagę sytuację PGE, jakiekolwiek cięcia w inwestycjach przełożą się na wyższą dywidendę — uważa Piotr Zielonka, analityk DM Banku Handlowego.

To właśnie obawy o wysokość zwyczajowo sutej dywidendy — w ubiegłym roku prosto do kieszeni akcjonariuszy trafiło 3,42 mld zł z zysku netto — były jedną z głównych przyczyn ostatnich spadków. Tym bardziej że oczekiwania są spore: odpytywani przez Bloomberga analitycy oczekują od PGE najwyższej stopy dywidendy (8,9 proc.) spośród wszystkich spółek w WIG20. Niepokój wzbudzały też zielone inwestycje — PGE dopięło ostatnio dwie duże transakcje w tym sektorze. Na pierwszy ogień poszły polskie farmy wiatrowe duńskiego Donga, przejęte do spółki z Energą za około 1 mld zł (PGE weźmie gotowe wiatraki o mocy 60,5 MW i projekty kolejnych, o planowanej mocy 555 MW). W tym tygodniu zaś — również w duecie z Energą — za 840 mln zł przejęło 75 proc. akcji hiszpańskiej Iberdroli, także zaangażowanej w rozwój energetyki wiatrowej w Polsce. Zgodnie z umową, PGE przejmie działające już farmy wiatrowe o łącznej mocy 70,5 MW i projekty „w zaawansowanej fazie rozwoju” o planowanej mocy 36 MW.

— Dwie ostatnie transakcje nie mają wpływu na zdolność firmy do wypłaty wysokiej dywidendy, zwłaszcza że nakłady inwestycyjne w tym roku powinny być skorygowane w dół z powodu braku postępu projektów wykorzystujących jako paliwo gaz i węgiel, w szczególności Opola (11 mld zł) i Turowa (2 mld zł) — uważa Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu