Nawet najwięksi sceptycy mogli dzisiaj przecierać oczy ze zdumienia z jaką łatwością podaż przejęła rządy na warszawskim parkiecie. WIG20 bez problemu uporał się z ważnym wsparciem na poziomie 1550 pkt. Trudno było wyciągać optymistyczne wnioski na początku handlu, kiedy osuwanie indeksu blue chipów zatrzymywało się nieco poniżej tej bariery, bo wyraźnie było widać po niskich obrotach, że jest do konsekwencją zmniejszania impetu sprzedających, a nie wzrostem aktywności popytu. Niedźwiedzie starały się jedynie dopasować do rytmu czołowych parkietów w Europie i nie upajać zanadto swoimi sukcesami.
Sprawdzał się czarny scenariusz, że o kondycji polskich indeksów będą decydować w większym stopniu rynki naszego kontynentu, a stamtąd trudno będzie o wsparcie. Mocne spadki CAC40 i DAX ułatwiły więc zadanie sprzedającym. Na poprawę nastrojów nie wpłynął nawet lepszy odczyt indeksu PMI w strefie euro, określającego koniunkturę w sektorze przemysłowym, którego wartość wzrosła nieznacznie w styczniu do 34,4 pkt., wobec 33,5 pkt. w ubiegłym miesiącu. Warszawscy inwestorzy całkowicie ignorowali zdecydowanie lepszą postawę giełdy w Budapeszcie i Pradze. Bardziej koncentrowali się na ponownej słabości złotówki oraz dalszej serii negatywnych rekomendacji wydawanych przez analityków zagranicznych instytucji finansowych. Tym razem przedstawiciele Deutsche Bank obniżyli cenę docelową dla akcji BRE Bank I Polimeksu-Mostostal.
Popyt na GPW sprawiał wrażenie pogodzonego z porażką i nieuchronnością szukania nowych minimów bessy. O braku kapitału zainteresowanego obroną rynku, świadczyć może spadek wartości- drugiej pod względem wielkości firmy w Europie Środkowej- PKN Orlen o ponad 5 proc., przy wolumenie nie przekraczającym 300 tys. akcji po blisko 4 godzinach handlu. Największy udział w zniżkach indeksu blue chipów, obok sektora paliwowego, miały banki. Najcięższe straty ponosili udziałowcy PKO BP i BZ WBK, a przede wszystkim BRE i Getinu.
Trochę lepsza sytuacja przedstawiała się w gronie mniejszych spółek. Indeksy sWIG80 i mWIG40 nie dorównywały tempem przeceny naszemu najważniejszemu wskaźnikowi. Nie był to jednak powód do zadowolenia dla inwestorów. Na szerokim rynku trwała dzisiaj paniczna ucieczka z akcjonariatu Swarzędza i Krosna. Obie spółki poinformowały w weekend o trudnościach w dalszym funkcjonowaniu. Kolejną fatalną sesję musieli przeżywać udziałowcy Noble Bank, mimo że jest to najbardziej przeceniony bank na GPW. Rynek nadal nie może pogodzić się z warunkami fuzji obu spółek i ma trudności z zaakceptowaniem parytetu wymiany akcji.
Na istotne pogorszenie klimatu na rynkach miały wpływ spekulacje o utrzymywaniu się poważnych kłopotów branży finansowej. Rzecznik prasowy rządu niemieckiego-Thomas Steg- poinformował o możliwości ustanowienia prawa u naszych zachodnich sąsiadów pozwalającego na nacjonalizację banków. Także dane z USA nie pomagały w poprawie nastrojów, chociaż nie odbiegały znacząco od prognoz. Wydatki konsumpcyjne spadły o 1 proc w grudniu., a dochody Amerykanów zmalały o 0,2 proc.
Umiarkowane zniżki na Wall Street nie przyhamowały temperamentu podaży i WIG20 zakończył notowania w pobliżu minimów sesyjnych spadkiem o 3,91 proc., ustanawiając najniższą wartość punktową-1532 pkt.-na zakończeniu sesji od 2003 r. Fatalnie wypadł dzisiaj cały sektor bankowy, w największym stopniu przyczyniając się do upadku indeksu blue chipów. Jedynymi spółkami, które nie poddały się przecenie były w tym segmencie TP SA i Bioton.
Rynek jest obecnie całkowicie rozchwiany, a dominacja niedźwiedzi nie ulega podważeniu. To jednak może na najbliższych sesjach wywołać całkowicie nieprzewidywalne ruchy, a fixingi ponownie mogą nabrać znaczenia.