O charakterze kobiety

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2005-11-25 00:00

Niezwykle subtelne, zmysłowe i złożone. Można je wąchać, należy smakować — tradycyjnie albo z duchem czasu. Koniaki.

„Puls Biznesu”: Lojalnie uprzedzam, jestem alkoholowym heretykiem — typowym Polakiem.

Elise Leclaire, enolog Jas Hennessy & Co: Nie rozumiem… Mógłby pan to inaczej ująć?

Tylko wódka i piwo...

E.L.: Aha… To mam nadzieję, że po naszej rozmowie zmieni pan zdanie.

Zobaczymy… Co to jest koniak?

E.L.: Najprościej: wódka destylowana z wina. Koniak wytwarza się z białych winogron — wyciskamy je z wielkim szacunkiem. Uzyskane wino jest dwukrotnie destylowane w specjalnej maszynie. W ten sposób otrzymujemy alkohol o mocy 70 proc. — tzw. wodę życia (eau de vie), która leżakuje w dębowych beczkach. Zależnie od gatunku — dłużej lub krócej. Później zestawiamy ze sobą różne gatunki wody życia i otrzymujemy koniak o doskonałym aromacie.

I tym zajmuje się enolog, czyli pani?

E.L.: Nie. Lwia część mojej pracy to smakowanie koniaków. Czuwam nad ich jakością.

Nie sądzi pani, że koniak jest trunkiem kobiecym? Bo ja tak…

E.L.: Naprawdę?

Jasne.

E.L.: Pierwsze słyszę. Dlaczego?

Wydaje się być najbardziej wyrafinowanym pośród alkoholi…

E.L.: Rzeczywiście, to bardzo subtelny, zmysłowy i złożony trunek. Można powiedzieć, że w tym sensie ma kobiecy charakter. Ale w przypadku koniaku wolałabym nie korzystać z podziału na alkohole damskie i męskie. To trunek dla wszystkich. Smakując ten, który stoi przed nami, zauważymy, że jest bardzo silny, intensywny, bogaty w smaku. Akurat był tworzony przez mężczyznę, zapewne z myślą o męskiej klienteli…

To może tylko w Polsce tak jest? U nas na dobry „koniaczek” zwykły umawiać się dystyngowane damy — tak się jakoś utarło…

E.L.: Możliwe. Byłoby to bardzo specyficzne dla Polski. Przyznam, że sporo podróżuję po świecie i po raz pierwszy słyszę tak jednoznaczną charakterystykę koniaku.

Proszę się przyznać, pani też woli koniak. Prawda?

E.L.: Rzeczywiście… W sumie to muszę, bo siłą rzeczy jestem najbardziej zaangażowana w koniaki — tak powiem: głęboko w nich siedzę. Ale wysoko sobie cenię również pewne gatunki whisky, pijam niektóre rumy — bywają interesujące! — potrafię wypić piwo. Tylko ta wódka — tak typowa dla Polaków. Przykro mi… Proszę się nie obrażać, ale nie lubię wódki.

W takim razie ja przepraszam, że nie lubię koniaku. To też typowo narodowy trunek?

E.L.: Francuzi oczywiście piją koniak, ale wydaje mi się, że mniej niż w innych miejscach na świecie.

Brytyjczycy?

E.L.: O tak! Kilka tygodni temu byłam w Londynie. Oni rzeczywiście bardzo lubią koniak — szczególnie mieszać…

Jak to?

E.L.: Koniak się świetnie nadaje do miksowania — tworzenia doskonałych koktajli. Anglicy uwielbiają to robić!

Mieszać koniak? To nie profanacja?

E.L.: Ależ skąd. Nasi przodkowie już w XVI wieku mieszali koniaki — z wodą. Smak koniaku można też modyfikować wodą mineralną, napojami gazowanymi, nawet piwem imbirowym. Tradycje swoją drogą, ale trzeba iść z duchem czasu…

Ale chyba istnieje jakaś specyficzna kultura picia koniaku. Wystarczy spojrzeć na te dziwne kieliszki…

E.L.: O! Drogi panie! Te kieliszki są jak najbardziej normalne — przynajmniej dla mnie… Tylko takich używam do smakowania koniaków. Najbardziej tradycyjną metodą jest kosztowanie czystego trunku z takiego właśnie kieliszka tulipanowego. To najlepszy sposób, by naprawdę wejść w ducha koniaku.

Kostka lodu?

E.L.: Też. Można przełamać lody koniakiem... Ale uwaga! Nie każdy się nadaje...

Jakieś cygaro, dobry tytoń?

E.L.: Oczywiście! To wyjątkowo wyrafinowane podejście! Bardzo charakterystyczne dla wyższych sfer. Najlepiej w wygodnym, skórzanym fotelu… Dla poczucia pełnej przyjemności należy siedzieć w odpowiedni sposób. Niedawno byłam w Finlandii i testowałam koniaki z grupą wyjątkowo zamożnych mężczyzn — takie smakowanie VIP-ów. Proszę sobie wyobrazić, że do picia koniaków mieli specjalnie urządzone i klimatyzowane pomieszczenie o odpowiednio zaprojektowanej powierzchni. Zestawialiśmy typy tytoniu z gatunkami koniaków…

Jak rozpoznać dobry koniak?

E.L.: Koniaki dzielą się na: dobre i wyjątkowe…

I najlepsze: rosyjskie, pięciogwiazdkowe!

E.L.: No, wie pan? Nie ma czegoś takiego jak „rosyjski koniak”. Koniak może być tylko francuski, wytworzony w regionie Cognac. Jeśli ktoś respektuje tradycje produkcji koniaku…

Czy jakość koniaku można ocenić po stopniu nasilenia bólu głowy o poranku?

E.L.: Proszę pana… Jeśli nazajutrz boli głowa, to zwykle znaczy, że za dużo, a nie kiepski alkohol. Ale to już kwestia kultury osobistej i przede wszystkim psychicznego nastawienia. Chciałabym zobaczyć osobę, która twierdzi, że po wódce ma kaca. Podałabym jej wódkę z sokiem i powiedziałabym, że w środku jest inny alkohol. Ciekawe…

Jestem chętny.

E.L.: Może najpierw powąchajmy koniak. Chciałby pan?

No, przecież! Nie mogłem się doczekać. Hmmm… Pachnie jak czekoladki.

E.L.: Świetnie! Akurat ten ma właśnie taki aromat gorzkiego kakao. Dziś na kolacji zestawię go z tortem czekoladowym. Ma pan naprawdę niezły nos. Można by rzec: zawodowy…

Chciałbym w końcu spróbować…

E.L.: Proszę pić, śmiało... Mmmm… Pan wybaczy, że tylko zrosiłam usta. Miałam dzisiaj kilka spotkań i niejeden koniak już wypiłam.

Ile?

E.L.: Zawsze staram sobie tak zaplanować dzień, żeby nie było problemów. Sam pan rozumie…

Możesz zainteresować się również: