O dwóch takich, co ukradli śnieg

opublikowano: 22-11-2018, 22:00

Skuta zimą z ołowiowej bieli panorama „Berezyna” pozwoli zainwestować jak na parkiecie — w akcję i kawałeczek.

„Rusztowania ruchome, na żelaznych szynach, toczące się wkoło płótna, przez samą swą wysokość dwupiętrowych kamienic chwieją się ciągle” — pisał w swoich wspomnieniach Wojciech Kossak, wprowadzając inwestora w piekący obłok ołowiowych wyziewów, którymi dusił malarzy niewinnie wyglądający śnieg. Panorama „Berezyna” powstawała przez 16 miesięcy i na płótnie przepastnym na 120 metrów, dlatego opcja wylicytowania fragmentu pociętego ostatecznie dzieła pozwala na cieniutką jak babie lato nitkę skojarzeń z giełdą. Prawie półtorametrowy „Postój pod wsią Brylowa” sygnowany przez wywołanego Kossaka trafi na sobotnią aukcję Sopockiego Domu Aukcyjnego z ceną wywoławczą 150 tys. zł i całym kłębowiskiem wyobrażeń, jak wyglądała praca nad obrazem opracowywanym jednocześnie przez kilku malarzy.

W przeciwieństwie do geometrycznej abstrakcji z cenami powyżej 1 mln zł, malarstwo Kossaków ma nieporównywalnie szerszy krąg licytujących i od lat zapewnia sobie stabilny popyt. Fragment panoramy „Berezyna” z sygnaturą Wojciecha licytowany będzie od 150 tys. zł.
Zobacz więcej

OFICER RYNKU:

W przeciwieństwie do geometrycznej abstrakcji z cenami powyżej 1 mln zł, malarstwo Kossaków ma nieporównywalnie szerszy krąg licytujących i od lat zapewnia sobie stabilny popyt. Fragment panoramy „Berezyna” z sygnaturą Wojciecha licytowany będzie od 150 tys. zł. Fot: SDA.pl

We wspomnieniach Kossaka zarysowuje się przede wszystkim mozół zmieszany z wysokokaloryczną satysfakcją, bo trud pracy w takich warunkach musiał być przecież napędzany chociażby tłustymi pochwałami z ust cesarza. Żeby ocenić, czy postać odmalowana na wysokości drugiego piętra nie prezentuje się koślawo z perspektywy przyszłych odbiorców, Kossak schodzić miał co kwadrans i wdrapywać się ponownie na rusztowanie, częstując wyrozumiałe płuca ołowiowym oparem z jasnej farby. „W lecie bezmiary szkła dachu rozpalonego słońcem robią z tego zamkniętego koliska łaźnię turecką, a przeraźliwe piwniczne zimno w zimie” — ciągnął artysta w zapiskach, nie pomijając niewygody towarzyszącej wysychaniu niestosowanej obecnie bieli ołowiowej.

O wiadra opisane „śnieg w cieniu” czy „horyzont” potykał się natomiast w ramach całego przedsięwzięcia Julian Fałat, naczelny pejzażysta panoramy i do tamtej pory jedyny ulubieniec monarchy — dzieło powstawało w Berlinie, w latach 90. XIX wieku, a pomiędzy rusztowaniami spacerował od czasu do czasu cesarz Wilhelm z żoną. Miód z ich ust spijał jednak nie dotychczasowy reportażysta zimowych polowań — Fałat — tylko współpracujący z nim Kossak, który sam wybrał nad Berezyną kadr, w którym osadzić trzeba było precyzyjnie akcję z drugiego dnia bitwy o godzinie drugiej. Podczas gdy mistrzowi w dziedzinie śnieżnych kołder naprężających sosnowe gałęzie pozostawało tło, Kossak wczuwał się w batalię — „machał pędzlem jak rozszalały w natchnieniu demiurg i rodził nowe, niezapowiedziane w szkicu figury, ładował je — konne — w ciągu dwóch, trzech posiedzeń, na piękny, czysty śnieg Fałata…” — komentuje Marek Sołtysik w „Klanie Kossaków”, odsłaniając praktyki bliższe współczesnym korporacjom.

Ostatecznie, z fuzji wyszło wobec tego przejęcie, a udziały w pociętej po latach pracy cyrkulować będą od czasu do czasu na aukcjach — szczęśliwie, w sobotę nie dotknie ich pytanie o „black friday”, zdolne skruszyć rusztowanie, z którego sztuka przygląda się dobrom przecenianym w handlu nawet bez okazji. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu