Czytasz dzięki

Obawy o hiperinflację są nieuzasadnione

opublikowano: 25-05-2020, 22:00

W kwietniu Polska była drugim po Czechach krajem UE z najwyższą inflacją.

Inflacja w UE pozostaje jednak w trendzie spadkowym ze względu na niskie ceny energii oraz załamanie popytu, którego przyczyną są restrykcje związane z pandemią COVID-19. Na razie efekty popytowe ciążą na cenach. Czy w przyszłości też tak będzie? Poniższa analiza jest jedną z codziennych analiz wysyłanych na skrzynki mejlowe subskrybentów PB Forecast Makro UE. W kwietniu inflacja w całej Unii Europejskiej obniżyła się do 0,7 proc. w ujęciu rocznym, a w strefie euro do 0,3 proc. W połowie krajów była wręcz deflacja — najwyższa w Słowenii (-1,3 proc.), Cyprze (-1,2 proc.) oraz w Estonii i Grecji (-0,9 proc.). Do obniżenia inflacji w największym stopniu przyczyniła się obniżka cen energii (prawie o 10 proc.), głównie ze względu na tanie paliwa. Najsilniejszy wzrost nastąpił w przypadku cen żywności, szczególnie nieprzetworzonej. W dużej mierze wynika to ze wzrostu kosztów produkcji przy stabilnym poziomie popytu. Polska jest krajem z drugim pod względem wielkości wskaźnikiem inflacji, choć spadła ona z 3,9 proc. w marcu do 2,9 proc. w kwietniu.

Uruchomienie ogromnych programów pomocowych rządów i banków centralnych wzbudziło obawy przed znaczącym wzrostem inflacji czy wręcz hiperinflacją. O ile istnieje ryzyko podwyższonej inflacji w dalszej przyszłości, o tyle ryzyko hiperinflacji jest bardzo niskie. Działania rządów mają na celu nie tyle stymulację wydatków i popytu, ile przetrwanie firm i utrzymanie zatrudnienia. Problemy z przerwanymi łańcuchami dostaw czy wzrostem kosztów produkcji (m.in. w rolnictwie) mogą być przyczyną przejściowego wzrostu cen niektórych produktów, ale nie będzie miało to przełożenia na ogólny poziom cen. Kluczowym czynnikiem deflacyjnym będzie natomiast bardzo słaba sytuacja na rynku pracy, co przełoży się na podwyższoną ostrożność konsumentów i obniżenie wydatków. W kierunku obniżenia inflacji będzie oddziaływać to, że gospodarki przez przynajmniej najbliższy rok będą operować poniżej swojego potencjału. Będzie więc przestrzeń na wzrost produkcji bez potrzeby wzrostu ogólnego poziomu cen.

W związku z obawami, że programy drukowania pieniądza doprowadzą do hiperinflacji, trzeba wyjaśnić, jak działa kreacja pieniądza we współczesnej gospodarce — doskonale podsumował to Bank Anglii w publikacji „Money creation in the modern economy”. W ramach programów skupu aktywów banki centralne dokonują zakupów przez tworzenie nowych rezerw bankowych, a nie zwiększanie podaży pieniądza. Banki centralne kontrolują więc bezpośrednio bazę monetarną, a nie podaż pieniądza. Podaż pieniądza, która zgodnie z ilościową teorią ma wpływać na inflację, zwiększa się wówczas, kiedy banki komercyjne udzielają kredytów. Kiedy więc banki komercyjne niechętnie ich udzielają, podaż pieniądza rośnie wolniej.

Innym tokiem rozumowania kieruje się były główny ekonomista MFW Olivier Blanchard w artykule „Is there deflation or inflation in our future?”, według którego scenariusz podwyższonej inflacji mógłby wystąpić, gdyby wystąpiły łącznie trzy czynniki:

1. Znaczący (powyżej 20- 30 pkt proc.) wzrost zadłużenia w relacji do PKB.

2. Znaczący wzrost naturalnej stopy procentowej, czyli stopy, przy której gospodarka pozostaje w równowadze. Mogłoby się tak stać np. w wyniku wzrostu popytu inwestycyjnego, spadku oszczędności lub spadku awersji do ryzyka czy odwrócenia tendencji demograficznych. Wydaje się to obecnie mało możliwe.

3. Spadek niezależności polityki pieniężnej względem polityki fiskalnej. Gdyby polityka fiskalna (rząd) wywierała presję na bank centralny, aby mimo rosnącej presji inflacyjnej utrzymywał stopy procentowe na niskim poziomie, byłoby zagrożenie inflacją. Szanse na przejęcie wpływu przez rządy krajów nad polityką EBC są jednak niewielkie.

W perspektywie kilku lat dostrzegamy prawdopodobieństwo realizacji niektórych z punktów z listy Blancharda. Możliwe, że do wyjścia z wysokich wskaźników zadłużenia będzie potrzebna inflacja na poziomie 3-5 proc. Na razie jednak jesteśmy daleko od tego scenariusza. Większym zagrożeniem dla gospodarek europejskich, rozumianym jako iloczyn prawdopodobieństwa i potencjalnej skali, jest okres przedłużonej deflacji niż podwyższonej inflacji. Trwająca deflacja utrudniłaby wychodzenie z kryzysu — realna wartość zaciągniętego długu rosłaby, akcja kredytowa banków znajdowałaby się pod presją, a rządy musiałyby zmierzyć się z ryzykiem kryzysu zadłużeniowego.

PB Forecast Makro UE to codzienne analizy najważniejszych i najbardziej aktualnych danych makroekonomicznych oraz zmian polityczno-regulacyjnych w dziewięciu krajach UE i Wielkiej Brytanii. Analizy wysyłane są codziennie, w każdy dzień roboczy, na Twoją skrzynkę e-mail. Dowiedz się więcej na https://www.pb.pl/forecast/

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAMIL PASTOR, SpotData

Polecane