Nie tylko z uwagi na spory wzrost cen piwa, lecz również z powodu problemu uchodźców. Władze miasta już od kilku tygodni zastanawiają się, jak pogodzić podchmielony 6-milionowy tłum piwnych turystów z setkami tysięcy uchodźców szturmujących miasto od początku września.

Media donoszą o dodatkowych patrolach policyjnych wysłanych do ochrony gości festiwalu oraz kamerach instalowanych dookoła festiwalowego terenu.
Tylko główny dworzec kolejowy ma ochraniać 300 funkcjonariuszy. Tymi liczbami administracja i organizatorzy imprezy chcą uspokoić potencjalnych gości i zachęcić do przyjazdu. — Jestem przekonany, że mamy wszystko pod kontrolą, gwarantujemy ochronę oraz utrzymanie niepożądanych incydentów na najniższym możliwym poziomie — mówi Werner Feiler, wiceszef miejscowego departamentu policji.
Optymistycznie nastawieni są również handlarze ze stoisk sprzedających charakterystyczne bawarskie pamiątki, jak choćby spodnie ledhosen. Uczestnicy Oktoberfestu upijają się na wesoło i nie są skłonni do zaczepek — przekonują dziennikarzy.
Optymizmem nie napawa natomiast tradycyjny dla tej imprezy coroczny wzrost cen piwa, tym razem w wysokości 3,17 proc. Namioty sprzedające w ubiegłym roku swoje litrowe kufle średnio po 9,50 EUR dziś wystawiają je zgodnie za nie mniej niż 10 EUR. Najdrożej, bo 10,40, uczestnicy dożynek zapłacą w namiocie browaru Zur Bratwurst.
