Najwyższą w minionym miesiącu stopę zwrotu osiągnął - według zestawienia przygotowanego przez Analizy Online - fundusz Fortis L Fund Equity Turkey, który w przeliczeniu na złote zarobił 17,59 proc. Mimo świetnego wyniku, w tym okresie w skali 12 miesięcy ten sam fundusz notuje prawie 37 proc. straty, bessa na giełdzie tureckiej ma bowiem burzliwy charakter, to samo dotyczy też korekt wzrostowych. Kolejne dwa miejsca zajęły fundusze inwestujące w akcje spółek sektora finansowego w naszym regionie Europy. Fundusze ING i Skarbca zarobiły odpowiednio 12,3 i 9,7 proc. w lipcu, korzystając z poprawy notowań banków (widocznej szczególnie w Turcji). Na liście 20 najlepszych funduszy w lipcu tylko trzy to zagraniczne fundusze akcji, których zyski "zjadło" umocnienie złotego.
SYTUACJA NA GPW
Na warszawskim parkiecie w poniedziałek inwestorzy nie
palili się do handlu i biorąc pod uwagę zbliżający się długi weekend możemy
założyć, że niskie obroty będą towarzyszyć nam także podczas kolejnych sesji.
Wartość akcji, które na całym rynku zmieniły właścicieli wyniosła niespełna 730
mln PLN, co nawet jak na środek wakacji jest kiepskim wynikiem. Najważniejsze
indeksy przez cały dzień zyskiwały na wartości i na koniec dnia WIG znalazł się
0,7 proc. powyżej kreski, a WIG20 wzrósł o 0,9 proc. Spośród największych spółek
najlepiej radziły sobie banki (BZ WBK, Getin czy BRE Bank), nieźle
zachowywały się także papiery KGHM. Miedziowy konglomerat opublikuje w tym
tygodniu wyniki kwartalne, które dzięki wysokim cenom metali w II kw. 2008 r.
mogą okazać się bardzo dobre. Od dłuższego czasu na niekorzyść spółki przemawia
kurs walutowy oraz widmo spowolnienia gospodarczego na najważniejszych
rynkach.
GIEŁDY W EUROPIE
W Europie w poniedziałek giełdy rozpoczęły notowania
od niewielkich wzrostów i do końca dnia najważniejsze indeksy pozostały na
blisko jednoprocentowych plusach. Dane makroekonomiczne z Wielkiej Brytanii
wpisały się w niepokojący obraz gospodarki wkraczającej w recesję - ceny
producentów rosły w lipcu znacznie szybciej niż przewidywano (6,7 proc. r/r)a na
rynku nieruchomości nadal tanieją mieszkania. Rano dowiedzieliśmy się, że w
Japonii w lipcu zamówiono o 9 proc. mniej narzędzi przemysłowych niż przed
rokiem, co sugeruje, że przedsiębiorcy spodziewają się pogorszenia koniunktury i
ograniczają inwestycje. W USA nie publikowano dzisiaj ważnych danych z
gospodarki, dlatego rynek koncentrował się na drugorzędnych komunikatach ze
spółek, a raczej na braku tych mocno negatywnych i wystarczyło to by po
początkowych spadkach wyciągnąć w górę indeksy. Ok. godz. 17.30 S&P 500 był
o 0,6 proc. wyżej niż w piątek, a DJIA rósł o 0,5 proc.
WALUTY
Rano przecena euro wobec dolara była kontynuowana, kurs
zaliczył nowe minimum na poziomie 1,492 USD. Ponieważ jednak euro jest mocno
wyprzedane (od 15 lipca kurs spadł o 11 centów), każdy taki spadek przybliża
możliwość rozegrania korekty wzrostowej. I faktycznie po południu euro wróciło
powyżej 1,50 USD. Inwestorzy mogą po trochu obawiać się już danych o
amerykańskim deficycie handlowym i budżetowym, których skalę poznamy już jutro.
U nas dolar po zawadzeniu o 2,20 PLN na koniec dnia spadł do 2,18 PLN, euro jest
dokładnie tam, gdzie zostawiliśmy je w piątek czyli na poziomie 3,274 PLN,
podobnie jak frank (2,021 PLN). Inwestorzy czekają na dane o inflacji w Polsce
(poznamy je w środę) i dalsze wydarzenia na światowych rynkach. W nieco
skróconym tygodniu (o piątek) rynek walutowy może okazać się spokojniejszy niż
ostatnio.
SUROWCE
Część inwestorów uznała ośmioprocentową przecenę ropy za zbyt
dynamiczną i w poniedziałek początkowo obserwowaliśmy zamykanie krótkich pozycji
na kontraktach terminowych. Tłumaczenie wyhamowania spadków ceny baryłki do 115
USD eskalacją konfliktu w Osetii Południowej nie jest zbyt trafne i wygląda
bardziej na szukanie argumentów na siłę, bo przecież w piątek, gdy
dowiedzieliśmy się o całej sytuacji ropa nadal mocno taniała na giełdzie w Nowym
Jorku, a w poniedziałek po lekkim odbiciu próba wzrostowej korekty szybko
została stłumiona przez wysoką podaż. W wyniku działań militarnych na terenie
Gruzji tankowce z ropą przestały kursować do portu w Batumi, a po
ubiegłotygodniowym wybuchu, który wstrzymał prace rurociągu przesyłającego ropę
z Azerbejdżanu, na światowe rynki trafia o blisko 1 mln PLN mniej surowca, ale
to chyba wciąż zbyt niewiele by przełamać silny trend spadkowy, który tak czy
inaczej musi wyhamować. Na rynku metali złoto kosztowało 860 USD za uncję.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Emil Szweda - wydarzenie dnia, waluty; Łukasz
Wróbel - GPW, giełdy zagraniczne, surowce. Open Finance