Orlica Temidy

opublikowano: 05-10-2012, 00:00

Na czym polega niezawisłość sędziowska? Na tym, że sześciu sędziów wydało już trzy postanowienia o przewlekłości postępowania, a sędzia, która się tego dopuszcza, nadal robi, co chce

Tracą wierzyciele, straci też dłużnik, może wreszcie stracić skarb państwa. Wszystko za sprawą wyjątkowo nierychliwej Temidy, w tym przypadku sędzi Doroty Korman-Włodarskiej, wiceprezes Sądu Rejonowego w Stalowej Woli, która sprawuje nadzór nad egzekucją z nieruchomości wierzytelności należnych byłym wspólnikom Biura Prawnego Liber-Inkaso. Pod koniec sierpnia wydała postanowienie o uznaniu za właściwy operatu sporządzonego przez powołanego przez nią biegłego. Sęk w tym, że w lipcu sędziowie Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu: Mieczysław Osucha, Elżbieta Staszewska, Magdalena Klimek, stwierdzili, że w ogóle nie miała prawa powoływać biegłego.

„Czynność (…) w ramach której biegły dokonuje oszacowania egzekwowanej nieruchomości, jest zastrzeżona dla komornika, a nie sądu. Z uwagi na charakter postępowania skargowego prowadzenie postępowania dowodowego, jakim była opinia biegłego dla ustalenia wartości egzekwowanego lokalu, było niedopuszczalne” — napisali w uzasadnieniu decyzji stwierdzającej przewlekłość czynności podejmowanych przez sędzię Dorotę Korman-Włodarską. Zwrócili też uwagę, że skargi wpływające do sądu rejonowego nie były rozstrzygane przez 14 miesięcy od złożenia, co „narusza prawa wierzyciela do rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie”. I było to już trzecie stwierdzenie przewlekłości postępowania.

— Uznanie opinii biegłego, która nie powinna powstać, utwierdza mnie w przekonaniu, że sędzia celowo działa na moją szkodę — uważa Rafał Majerski, były wspólnik Biura Prawnego Liber- Inkaso, który złożył skargę na przewlekłość postępowania.

Unikanie licytacji

Rafał Majerski prowadził Liber-Inkaso z Markiem Laskowskim. W 2004 r. kupili od pewnego przedsiębiorcy dług jego wspólnika stwierdzony sądowym nakazem zapłaty. Wynosił 71,4 tys. zł wraz z odsetkami umownymi wysokości 0,1 proc. za każdy dzień zwłoki liczonymi od początku listopada 2003 r.

— Od 2002 r. nasza spółka zajmowała się windykacją i obrotem wierzytelnościami. Zazwyczaj występowaliśmy w imieniu klientów, ale w tym przypadku kupiliśmy dług — mówi Rafał Majerski.

Pieniądze postanowili odzyskać, licytując mieszkanie o powierzchni około 90 mkw. By uniknąć licytacji, dłużnik przepisał je na rodziców. W 2006 r. właściciele Liber-Inkasa prawomocnie zablokowali tę ucieczkę od zobowiązań. W maju 2007 r. złożyli wniosek egzekucyjny. I zaczęły się problemy. Z uwagi na specyfikę dobra, jakim jest mieszkanie, ustawodawca przewidział, że mimo prawomocnego wyroku dodatkowy nadzór nad egzekucją z nieruchomości powinien sprawować sąd. W czerwcu 2007 r. sprawą zajęła się sędzia Dorota Korman- -Włodarska.

— Jak można zablokować licytację nieruchomości? Nie dopuszczając do uprawomocnienia się operatu szacunkowego. I wokół tego toczy się cała sprawa. Zgodnie z prawem, dłużnik pierwotny i jego rodzice składają skargi do sędziego nadzorcy. Ten prosi komornika o ustosunkowanie się do nich, ale postępuje w sposób nie do zaakceptowania — opowiada Marek Laskowski. — Czynności związane ze sporządzeniem opisu i oszacowania są pierwszymi czynnościami, które winny zostać wykonane przez komornika prowadzącego postępowanie egzekucyjne. Zważywszy na to, że sąd nie może uporać się z pierwszym etapem tego postępowania w okresie sześciu lat, mam poważne podstawy, aby sądzić, iż będzie ono wydłużane i może rozciągnąć się nawet do 20 lat — dodaje Rafał Majerski.

Tor przeszkód

Marek Laskowski pierwszy zaskarżył przewlekłość postępowania. Było to w czerwcu 2009 r., po tym jak na skutek niewłaściwego doręczenia dłużnikom sędzia Dorota Korman-Włodarska unieważniała operat szacunkowy. Dwa lata wcześniej rozstał się ze wspólnikiem i przeprowadził do Warszawy. Ponieważ prowadzili działalność w formie spółki cywilnej, niejako odziedziczył część wierzytelności. To też zakwestionowała sędzia nadzorca. Stwierdziła, że w aktach brak jego wniosku o opis i oszacowanie nieruchomości, co powoduje prowadzenie egzekucji bez ustalenia, czy jest stroną postępowania.

— Uchylenie operatu spowodowało, że straciłem cierpliwość. Sprawa zaczęła się jakby od początku — mówi Marek Laskowski.

Skarga trafiła do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. Ten rozpatrzył ją w lipcu 2009 r. Sędziowie Wiesława Sech, Mieczysław Osucha i Elżbieta Staszewska zakwestionowali postępowanie wiceprezes Sądu Rejonowego w Stalowej Woli. Podkreślili, że Liber-Inkaso działało w formie spółki cywilnej, a skoro wniosek egzekucyjny złożyli obaj wspólnicy, wystarczyło, że jeden z nich wnioskował o operat szacunkowy. Zwrócili też uwagę, że cała nieprawidłowość w doręczeniu pisma dłużnikom polegała na użyciu wobec syna i ojca tego samego dowodu doręczenia. Sąd podkreślił, że „wiedzieli oni o toczącym się postępowaniu egzekucyjnym, czego dowodem są składane przez nich skargi na czynności komornika, a także wnioski o zawieszenie postępowania egzekucyjnego”. Sędziowie z Tarnobrzega stwierdzili ponadto, że wiceprezes Sądu Rejonowego w Stalowej Woli działała według nieistniejących procedur, przysparzając zbędnej pracy sądowi okręgowemu, jak też uniemożliwiając egzekucję. Chodziło o to, że wysyłała do sądu drugiej instancji sprawy, które tam w ogóle nie powinny trafić.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

„W sytuacji, gdy ustawa nie przewiduje zażalenia, Sąd Rejonowy nie powinien nadawać mu biegu i przedstawiać Sądowi drugiej instancji. (…) W niektórych sprawach zażalenia na wydane przez sąd postanowienie niezasadnie zostały przedstawione Sądowi Okręgowemu, co skutkowało niemożnością kontynuowania przez Komornika egzekucji”. — napisali w uzasadnieniu decyzji o uznaniu skargi na przewlekłość postępowania. O decyzji sądu Marek Laskowski powiadomił byłego wspólnika. Ten w sierpniu 2009 r. złożył własną skargę. W październiku 2009 r. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu w składzie Grażyna Łuczak, Elżbieta Staszewska, Ewa Domańska wydał korzystne dla niego postanowienie z niemal identycznym uzasadnieniem jak wcześniej wobec byłego wspólnika.

437 spraw robi różnicę

Nadzór nad postępowaniem egzekucyjnym pozostał w gestii sędzi Doroty Korman-Włodarskiej, która m.in. powołała biegłego, co skłoniło Rafała Majerskiego do złożenia trzeciej skargi na przewlekłość postępowania (jedną złożył jego były wspólnik). Marcin Rogowski, prezes stalowowolskiego sądu, odpowiadając na skargę, napisał: „tylko w 2011 r., na jednego sędziego Wydziału Cywilnego tut. Sądu przypadało średnio około 1000 spraw”. Uzasadniając decyzję o stwierdzeniu przewlekłości postępowania, sąd okręgowy zauważył jednak, że „w przypadku sędziego, który nadzorował postępowanie egzekucyjne, miał on do załatwienia 19 spraw C, 67 Ns, i 477 Co. Sprawy Ns i Co generalnie nie są sprawami skomplikowanymi. Sprawy Co nie wymagają przeprowadzenia rozprawy”.

Przede wszystkim na wiceprezes sądu przypadało jednak o 437 spraw mniej, niż to na piśmie sugerował prezes. Warto też zwrócić uwagę na rozumienie słowa „sprawa”. Nadzór egzekucji długu wobec Liber-Inkaso toczy się formalnie pod około 10 sygnaturami, a każda to „sprawa” oznaczona symbolem Co. Rafał Majerski napisał w końcu skargę na Dorotę Korman-Włodarską do Krajowej Rady Sądownictwa, jedynego organu, który może wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego. Jego zdaniem, działania Doroty Korman- Włodarskiej nie są przypadkowe.

— Jej mąż jest komornikiem w Sandomierzu i prowadząc sprawę jednego klientów, napisaliśmy kiedyś na niego skargę do ministra sprawiedliwości — twierdzi Rafał Majerski. Marek Laskowski zwraca zaś uwagę, że jest bardzo prawdopodobne, że za działania sędzi w końcu zapłacą wszyscy podatnicy. I to dużo więcej niż 9 tys. zł zasądzone dotychczas od skarbu państwa na rzecz byłych współwłaścicieli Liber-Inkaso jako zadośćuczynienie za opieszałość sędzi.

— Stwierdzenie przewlekłości postępowania dotyczy zarówno wierzycieli, jak też dłużników. Ci ostatni będą więc mogli pozwać skarb państwa. Gdyby cała sprawa poszła sprawnie, z licytacji mieszkania spłaciliby dług i dostali jeszcze pieniądze, a tak, jak już dojdzie do licytacji, zostanie im jeszcze spory dług wynikający z odsetek — twierdzi Marek Laskowski.

— Na początku to nawet cieszyłem się z tych odsetek, ale przestałem, bo jako przedsiębiorca tracę. Gdyby nadzór nad egzekucją był prowadzony jak należy, dług odzyskałbym już kilka lata temu — mówi Rafał Majerski.

W ciągu pięciu tygodni sędzia Dorota Korman-Włodarska i sędzia Marcin Rogowski nie odpowiedzieli na przesłane im pytania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu