Ostrzyżona owca przypomina o limitach

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 09-12-2015, 22:00

Właściciele kont emerytalnych mają czas do końca grudnia, aby wykorzystać tegoroczną pulę wpłat na IKE i IKZE

Podatki są beeee — mówi uśmiechnięta owieczka do klientów Union Investment TFI, którzy szukając pomysłów na zyski, przypadkiem weszli na stronę internetową towarzystwa. Co więcej, ten futerkowy zwierzak radzi im, żeby nie dali się strzyc fiskusowi, a w zamian skorzystali z IKZE i samodzielnie przycięli nawet 1520 zł ulgi w rozliczeniu PIT za 2015 r. PKO TFI nawołuje do „odkładania na najdłuższe wakacje życia w IKE i IKZE”, a tykający zegar co do sekundy odlicza zapominalskim pozostały czas do wykorzystania limitów.

A czasu jest niewiele, bo zaledwie do końca grudnia można wyczerpać tegoroczną pulę wpłat do produktów emerytalnych z trzeciego filara. NN TFI powołuje się natomiast na statystyki. Przypomina, że 95 proc. Polaków nie oszczędza na emeryturę, a ponad połowa z nich tłumaczy, że nie wie, jak to zrobić, i nie ma na to pieniędzy. Tymczasem „wymówki nie procentują, więc najwyższa pora przestać ich szukać”, tym bardziej że bez samodzielnego odkładania nasza emerytura będzie głodowa.

Sezon na wpłaty

Podobne działania prowadzi w grudniu większość krajowych TFI oferujących indywidualne konto emerytalne (IKE) i indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego (IKZE), ale forma przekazu różni się i jest determinowana zwykle budżetem marketingowym. Część firm ogranicza się po prostu do kontaktów telefonicznych lub wysyłki tradycyjnych listów. Cel jest jednak ten sam — przypomnieć o niewykorzystanym limicie i zachęcić do oszczędzania niezdecydowanych. Działania te przynoszą wymierne rezultaty.

— Obserwujemy dużą sezonowość zarówno w IKE, jak i IKZE. W ciągu roku klienci nie myślą o wpłatach, a na koniec roku przypominają sobie o niewykorzystanych limitach. Najwyższe napływy notujemy właśnie w grudniu — mówi Piotr Minkina, dyrektor ds. produktów inwestycyjnych Union Investment TFI. Suma wpłat na IKE nie może przekroczyć 300 proc. przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce na dany rok. Limit na następny rok kalendarzowy jest ogłaszany w Monitorze Polskim przed sylwestrem (w 2015 r. wynosi 11 877 zł). Maksymalny limit w IKZE wynosi 120 proc. średnich zarobków, czyli w kończącym się roku jest równy 4750,8 zł. Wpłat w przypadku obu kont można dokonywać w ratach lub w całości — to zależy od preferencji oszczędzającego. Z informacji przedstawicieli TFI wynika jednak, że tylko niewielka część klientów zasila je systematycznie, a jeśli już, to wpłaca niewielkie sumy, rzędu 100-200 zł. Większość na wykorzystanie limitu ustawowego czeka do ostatniej chwili. Dotyczy to zwłaszcza posiadaczy IKZE, którzy nie chcą zaprzepaścić ulgi podatkowej. Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że średnia roczna wpłata na IKE wśród klientów TFI wynosi około 2,6 tys. zł, a na IKZE 2,1 tys. zł. Najwięcej odkładają na emeryturę klienci biur maklerskich — odpowiednio — 7,9 tys. zł oraz 3,8 tys. zł rocznie.

Konto jak skarbonka

Badania Nordea PTE pokazują, że większość z nas nie wie, że IKE i IKZE w ogóle istnieją. Nie potrafimy też wskazać rozwiązań służących długoterminowemu oszczędzaniu — co trzeci Polak do takich zalicza bieżące rachunki bankowe i rachunki oszczędnościowe oraz lokaty, które zakładane są na krótki okres, najczęściej od kilku miesięcy do dwóch lat. Ten zatrważający brak świadomości i wiedzy powoduje, że na jesień życia nie odkładamy wcale.

Tymczasem z szacunków rozmaitych instytucji wynika, że państwowe emerytury będą zastępować nasze zarobki w niewielkim stopniu — bez względu na źródło badań tzw. stopa zastąpienia nie przekracza 30 proc. A inwestowanie w IKE i IKZE niczym nie różni się od wrzucania pieniędzy do skarbonki. Konta te to wyodrębniony rachunek w ramach umowy z bankiem, ubezpieczycielem, brokerem lub TFI.

Klient może na nim gromadzić pieniądze pochodzące z regularnych i nieregularnych składek, a w zależności od instytucji pomnażać je za pośrednictwem różnych produktów i instrumentów finansowych (np. funduszy).

Przewagą IKE jest brak podatku od zysków kapitałowych, jeżeli będziemy oszczędzać do emerytury. Wabikiem do IKZE jest natomiast bezwarunkowy brak 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych, możliwość odpisu wpłat od podstawy opodatkowania podatkiem PIT oraz — co najważniejsze — zastąpienie podatku dochodowego, rozliczanego według zasad ogólnych, podatkiem zryczałtowanym w wysokości 10 proc., który należy zapłacić po zakończeniu inwestycji od całej zgromadzonej kwoty. Można mieć tylko jedną umowę IKE i tylko jedną umowę IKZE w tym samym czasie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu