Pakiet na kryzys? Pierwsze słyszę

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 09-12-2009, 00:00

Trzy czwarte firm nie słyszało o ułatwieniach przygotowanych przez gabinet Donalda Tuska — wynika z badania "PB".

Gazele rzadko korzystają z pomocy rządu

Trzy czwarte firm nie słyszało o ułatwieniach przygotowanych przez gabinet Donalda Tuska — wynika z badania "PB".

Niedługo minie pół roku od wejścia w życie pakietu antykryzysowego. Ale tylko na papierze. Mimo szumnych zapowiedzi, faktyczne efekty pakietu są niemal żadne. Ułatwienia ulżyły tylko nielicznym firmom — pokazują wyniki Gazelowego Indeksu Tendencji, co kwartalnego badania "PB".

Nie dotarło

Zapytaliśmy 175 Gazel Biznesu — małych i średnich firm — czy korzystają z najgłośniejszych rozwiązań z pakietu: gwarancji Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) oraz uelastycznionych zasad rozliczania czasu pracy. Ani jeden ankietowany przedsiębiorca nie otrzymał gwarancji BGK. Tylko 2 proc. firm było w ogóle zainteresowanych taką formą wsparcia —1 proc. jest w trakcie ubiegania się o gwarancje, a wnioski 1 proc. badanych firm odrzucono. Dane BGK nie pozostawiają złudzeń — tylko sześć firm w całym kraju dotąd otrzymało gwarancje, ich łącznej wartość wynosiła 3,5 mln zł.

— W BGK trwa analiza funkcjonującego systemu w celu wypracowania modelu adekwatnego do potrzeb przedsiębiorców — zapewnia Ewa Balicka, rzeczniczka banku.

Premier Donald Tusk kilka dni temu tłumaczył, że małe zainteresowanie to objaw zdrowia polskiej gospodarki. I może być w tym sporo racji.

— Jesteśmy w niezłej sytuacji finansowej. Nie musieliśmy szukać ratunku w niestandardowych rozwiązaniach — mówi Bożena Szafrańska, dyrektor operacyjna dystrybutora książek Platon.

Badanie pokazuje jednak, że powodem jest też brak wiedzy o pakiecie. Aż 80 proc. przedsiębiorców pierwszy raz słyszało od nas o możliwości otrzymania gwarancji BGK.

— Nie wiedzieliśmy, że istnieje taka możliwość. Do przedsiębiorców ta informacja nie dotarła — mówi Bożena Szafrańska.

Podobnego zdania są organizacje pracodawców — współtwórcy pakietu.

— Największy problem to brak promocji. Przecież mamy telewizję publiczną, widocznie publiczną tylko z nazwy. Dlaczego w tak ważnej sprawie nie dało się jej wykorzystać? Reklamówki funduszy unijnych lecą co chwilę —mówi Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Centre Club.

Elastyczniej na czas

Wydaje się jednak, że to nie jedyny powód. BGK tłumaczy, że wiele zależy też od woli banków do pożyczania firmom pieniędzy, a z tą nie jest najlepiej.

— Poręczenia i gwarancje stanowią zabezpieczenie kredytów udzielanych przez 22 banki, które podpisały umowy z BGK. Produkt funkcjonuje więc na bazie ich sieci dystrybucyjnej — wyjaśnia Ewa Balicka.

Przedsiębiorcy zwracają też uwagę na barierę, jaka jest potężna biurokracja związana z ubieganiem się o gwarancje. 18 proc. badanych firm stwierdziło, że nie korzysta z pomocy, ponieważ procedura jest zbyt restrykcyjna.

— Sama idea jest dobra, ale zawodzi realizacja na poziomie okienka urzędniczego. Przedsiębiorców zniechęca liczba dokumentów, które trzeba zawrzeć we wniosku — mówi Zbigniew Żurek.

Nieco bardziej skutecznym rozwiązaniem okazało się wydłużenie okresu rozliczeniowego czasu pracy załogi. 27 proc. firm na tej zmianie skorzystało. Tu jednak również trudno mówić o euforii. Trzy czwarte przedsiębiorców ocenia tę pomoc jako mającą małe znaczenie.

— To rozwiązanie jest największym sukcesem pakietu, ale sukcesem połowicznym. Spodziewałem się jednak wyższego odsetka. Problem jest ten sam, co z gwarancjami — brak promocji — mówi Zbigniew Żurek.

Jacek

Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pakiet na kryzys? Pierwsze słyszę