PGE chce podgrzać Polskę

Przejęcie aktywów EDF będzie dla polskiej firmy początkiem dużych inwestycji w ciepłownictwo.

PGE, największa polska firma energetyczna, przejmuje polskie aktywa francuskiego koncernu EDF niejako mimowolnie. W pierwszej fazie procesu sprzedaży nawet nie złożyła Francuzom oferty. Potem się z nią zgłosiła, ale wyłącznie na polecenie ministra energii i tylko jako jeden z czterech członków konsorcjum. Wreszcie, na ostatniej prostej, konsorcjanci odpadli, a PGE została sama na placu boju. Za 4,5 mld zł PGE staje się więc numerem jeden na polskim rynku wytwórców ciepła. Skoro powiedziała już „a”, to powie „b”. Będzie na tym rynku inwestować.

Henryk Baranowski, prezes PGE
Zobacz więcej

Henryk Baranowski, prezes PGE fot. Marek Wiśniewski

Transakcja ma zostać zamknięta do początku stycznia 2018 r. Od tego momentu PGE będzie wytwarzać ciepło w 16 miejscach i będzie mieć 15 proc. polskiego rynku ciepła (pod względem zainstalowanych mocy), przed PGNiG Termiką, która ma 9 proc., i Veolią — 6 proc. Inwestować zamierza w to, co kupiła od EDF, ale też wchodzić w nowe miejsca.

— Były głosy: „Po co kupujecie Rybnik? Kupujecie kłopoty!”. My tak nie uważamy. Mamy swój plan. W Rybniku stoją bloki energetyczne o mocy 200 MW, tzw. dwusetki, które wymagają remontów. Będziemy starali się je modernizować, by sprzedawały również ciepło. Poza tym 600-700 mln zł będzie nas kosztowało dostosowanie przejętych ciepłowni do wymogów BAT — mówi Henryk Baranowski, prezes PGE.

W Rybniku rysuje się też możliwość postawienia nowego dużego bloku kogeneracyjnego. Zarząd mówi o tym skąpo, ale analitycy poważnie liczą się z taką inwestycją. Widzą w niej jedną z przyczyn niedawnej decyzji PGE o zwiększeniu wypłaty dywidendy na trzy lata. Otwarcie PGE mówi jedynie o planowanych w Rybniku inwestycjach w sieć ciepłowniczą.

— Obecna sieć pokrywa tylko około 30 proc. zapotrzebowania na ciepło w Rybniku — podkreśla Henryk Baranowski. Transakcja z EDF dodała też zarządowi PGE apetytu na przejęcia. Dział analiz przeczesał Polskę i wytypował mniejsze miejscowości, w których aktywa ciepłownicze należą do samorządów, a jednocześnie wymagają gruntownej modernizacji.

— Zidentyfikowaliśmy 200 obiektów o największym potencjale do współpracy — mówi Ryszard Wasiłek, wiceprezes PGE. Samorządy mogą być do takiej współpracy chętne. Niezbędna modernizacja jest kosztowna, a samorządy borykają się w większości z wysokim zadłużeniem. O prywatyzacji lokalnego ciepła mogły dotychczas myśleć niechętnie z obawy o ryzyko wzrostu cen ciepła dla mieszkańców. PGE przekonuje zaś, że współpraca z firmą państwową takiego ryzyka nie niesie. Nie tylko PGE marzy o inwestycjach w ciepło. Elektrociepłowniami interesują się też inne spółki skarbu państwa, np. Enea czy KGHM, ale też firmy prywatne, np. francuski koncern Engie. To segment atrakcyjny, bo regulowany. Zapał zarządu PGE do inwestycji w ciepło jest silnie sprzężony z pozytywnymi sygnałami,które Ministerstwo Energii wysyła w kwestii przedłużenia systemu wsparcia dla tej technologii. Obecny system, oparty na czerwonych i żółtych certyfikatach (przypisanych do źródeł węglowych i gazowych), wygasa w 2018 r.

— Wierzymy, że otoczenie regulacyjne będzie sprzyjało rozwojowi tego segmentu — mówi Henryk Baranowski. — Jest oczywiste, że elektrociepłownie,szczególnie gazowe, będą miały kłopoty z samodzielnym odnalezieniem się na rynku. Dlatego planujemy wprowadzić rozwiązania sprzyjające kogeneracji. To dla nas ważne, bo przekształcanie elektrociepłowni węglowych na gazowe jest Polsce potrzebne m.in. z punktu widzenia emisji w miastach — odpowiada na to Krzysztof Tchórzewski, minister energii.

Wymuszona repolonizacja

PGE, największa polska firma energetyczna, przejmuje polskie aktywa EDF za 4,5 mld zł — 2,45 mld zł to wartość firmy, a 2,06 mld zł to jej dług wobec francuskiej spółki matki. Krzysztof Tchórzewski, minister energii, podkreślał wielokrotnie, że to wymuszona repolonizacja, bo wolałby, aby EDF w Polsce został. Globalna strategia grupy wymaga jednak spłaty długów oraz odejścia od węgla, a skoro EDF wychodzi, to kupujący — zdaniem ministra — musi być polski. W polskie ręce przechodzi więc elektrownia w Rybniku, osiem elektrociepłowni i trzy sieci ciepłownicze. Ich roczne przychody to 4,6 mld zł, a roczna EBITDA — 1,1 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu