PKO BP przejmuje grupę Nordea

opublikowano: 13-06-2013, 00:00

To będzie pierwsze duże przejęcie w wykonaniu rynkowego lidera. Za jednym zamachem ubija dwa strategiczne interesy: przejmuje bank miejski i wchodzi w ubezpieczenia

Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, dopiął swego. Wczoraj na późny wieczór bilety do Warszawy zarezerwowała ekipa Nordea AG (właściciel grupy Nordea w Polsce). Przylatują, by z szefem PKO BP podpisać umowę kupna- -sprzedaży szwedzkich aktywów w Polsce. Nie wszystkich.

— Nie zostanie przejęte OFE, choć nabywca był i jest nim zainteresowany. Po prostu dzisiaj nie można wycenić tego aktywa, bo nie wiadomo, jaki kształt ostatecznie przybierze rynek funduszy emerytalnych po decyzji rządu — mówi osoba zbliżona do negocjacji.

PKO BP przejmuje od Nordei bank oraz towarzystwo ubezpieczeń na życie. Nie udało nam się ustalić, ile polski gigant zapłaci Szwedom za nabytek. Według ekspertów rynkowych może ona wynieść około 1 x wartość księgowa Nordei, czyli nieco ponad 2 mld zł. PKO BP nie komentuje naszych informacji.

— Regularnie pojawiają się różne spekulacje dotyczące potencjalnego celu przejęcia przez PKO BP. Nie komentujemy tych doniesień — mówi Elżbieta Anders, szefowa komunikacji banku.

Miejski bank

Wyjmując bank i ubezpieczyciela z grupy Nordea, PKO BP upiecze na jednym ogniu dwie pieczenie. Zbigniew Jagiełło od dawna powtarzał, że rozgląda się na rynku w poszukiwaniu banku „miejskiego”, a więc silnego w aglomeracjach i większych miejscowościach, gdzie PKO BP nie jest w wystarczającym stopniu reprezentowany. Rynek do tego rysopisu automatycznie dopasowywał Millennium, ale równie dobrze takie oczekiwania spełnia Nordea, która w 2008 r. zaczęła intensywną rozbudowę sieci po to, by nałapać zamożniejszych mieszkańców dużych miast. W szczycie liczyła prawie 200 placówek. Rok temu została mocno przycięta w ramach restrukturyzacji. Dzisiaj liczy 136 placówek detalicznych i oddziałów korporacyjnych, zlokalizowanych pod dobrymi adresami, czyli w uczęszczanych punktach miast. To cenne aktywo dla PKO BP.

Drugim, na które wcześniej mało kto zwracał uwagę, mimo że jego znaczenie zostało mocno wyeksponowane w nowej strategii banku jest ubezpieczyciel. PKO BP w planie działania na najbliższą czterolatkę dużą wagę przykłada do rozwoju bancassurance, najchętniej we współpracy z dwoma-trzema towarzystwami albo w sojuszu w jednym (czytaj obok). Uroda Nordei w dużej mierze polega na tym, że ma w grupie „życiówkę”, która w przeciwieństwie do banku jest liczącym się zawodnikiem w kategorii. Według naszych informacji PKO BP chce wykorzystać ubezpieczyciela w roli aportu, który wniesie do joint venture z dużym towarzystwem. Nie zarzuca jednak przy tym planu nawiązania współpracy z innymi firmami ubezpieczeniowymi.

Mieć za co i z kim

Nordea to pierwsze poważne przejęcie w PKO BP. Inteligo sprzed 10 lat czy Kredobank w 2005 r. to niewielkie inwestycje. Zresztą obydwie średnio udane. W tym czasie konkurenci skokowo powiększali rynkowe udziały. Pekao po połknięciu wydzielonej części BPH stał się nawet w pewnym momencie największym graczem w kraju. Do pierwszej trójki przedarł się BZ WBK, który jest w trakcie konsumpcji związku z Kredyt Bankiem. PKO BP szedł tymczasem drogą rozwoju organicznego. Trochę z przymusu. Choć bank miał za co konsolidować, nie bardzo miał kogo, bo przez lata nie dopracował się zespołu odpowiedzialnego za fuzje i przejęcia. Kompetencje w tym zakresie zaczął budować Zbigniew Jagiełło, nieco przymuszony rynkowymi realiami. Kryzys pokruszył układ bankowy, który wydawał się nie do ruszenia. Część dużych europejskich banków padła (belgijski Fortis), inne chyłkiem zaczęły pakować manatki (irlandzki AIB, holendersko-belgijski KBC). PKO BP startował w przetargu na BZ WBK, po tym jak osierocili go Irlandczycy. Doszedł do ścisłego finału, ale w końcówce został przelicytowany przez Santandera.

To wtedy Zbigniew Jagiełło powiedział, że musi mieć sprawnych ludzi do przejęć, bo takich okazji, jak BZ WBK, będzie więcej. PKO BP brał potem udział we wszystkich przetargach, nawet jeśli nie był zainteresowany, tylko po to, żeby nabrać wprawy w tego typu procesach. Przejęcie Nordei bank rozegrał zupełnie inaczej niż Irlandczycy czy Belgowie, którzy wokół sprzedaży zrobili najpierw sporo szumu. Według naszych informacji rozmowy ze Szwedami rozpoczęły się jesienią ubiegłego roku. Co prawda Nordea zaprosiła też inne banki do udziału, ale PKO BP szybko dostał wyłączność — to był jego warunek. Taki układ odpowiadał też Szwedom, którzy proces chcieli przeprowadzić szybko i po cichu.

Dystans wielkości Śląskiego

Nordea to według ostatniego raportu Komisji Nadzoru Finansowego o sytuacji w sektorze bankowym 14. gracz na rynku. Po jej przejęciu suma bilansowa PKO BP wzrośnie o jedną szóstą do 226 mld zł, co pozwoli mu zdecydowanie umocnić się na pozycji nr 1, gdyż dystans, jaki dzieli go od drugiego w rankingu Pekao, wzrośnie do prawie 80 mld zł (tyle dla porównania wynoszą aktywa ING Banku Śląskiego, czwartego gracza w zestawieniu). Nie wiadomo, jak zostanie rozwiązana kwestia depozytów, jakie w Polsce trzymała spółka matka. Nordea w dużym stopniu opiera się na finansowaniu z centrali. Przy 26,7 mld zł kredytów na koniec I kwartału zebrała 14,8 mld zł depozytów detalicznych. Lukę uzupełniała lokatami ze Szwecji (13,3 mld zł) uzupełnione o pożyczkę podporządkowaną (1 mld zł). Kolejna trudna kwestia to kredyty walutowe. W portfelu Nordei 49 proc. kredytów to franki szwajcarskie, a 15 proc. euro. Santander podobny problem z Kredyt Bankiem rozwiązał w taki sposób, że KBC zobowiązała się jeszcze przez kilka lat refinansować kredyty walutowe.

OKIEM ANALITYKA

Bank dobrze wychodzi na sprzedaży polis

TOMASZ BURSA

analityk Ipopema Securities

Banki zazwyczaj wychodzą dobrze na umowach bancassurance. To ubezpieczyciele narzekali raczej na ten model sprzedaży. PKO BP do tego biznesu pewnie nie dołoży. Skoro infrastruktura sprzedażowa stoi, trzeba tylko przeszkolić ludzi i dodać produkt, to przy niewielkich nakładach można na samej marży zarobić kilkadziesiąt milionów. BZ WBK w ramach joint venture z Avivą miał w 2012 r. około 100 mln zł przychodów z bancassurance. W jego przypadku było to 7 proc. wyniku. W PKO BP byłoby to 2-3 proc. Niewiele, ale to jest projekt właściwie bez ryzyka. Gdyby jednak ten biznes chwycił i klienci zamiast u agenta zaczęli się ubezpieczać w PKO BP, to skala byłaby już poważna. W pierwszych dwóch-trzech latach nie spodziewam się jednak dużych przychodów.

Przemijająca pasja

„We’re very passionate about Poland” – tak Thomas Neckmar, szef nowych rynków europejskich w Nordei, mówił w maju 2010 r., zapowiadając rozbudowę sieci placówek tego banku w Polsce do 400 oddziałów. Wtedy było ich 159. Chwalił, że jesteśmy dużym, dobrze zarządzanym krajem. Dlaczego trzy lata potem Szwedzi zdecydowali się na wyprowadzkę? Według naszych informacji skłoniła ich do tego pośrednio Komisja Nadzoru Finansowego. Nadzorca stale przypominał Nordei, że ma zwiększyć liczbę akcji w wolnym obrocie, co nie bardzo podobało się w Sztokholmie, bo przy niewielkiej skali biznesu grupie nie chciało się „bawić” w giełdę. Nordea zaczynała bowiem cierpieć na brak kapitałów. Szwedzi zrobili przegląd aktywów i uznali, że dosypywanie pieniędzy przy marnych widokach na osiągnięcie satysfakcjonującej pozycji rynkowej na naszym rynku nie ma sensu. Z podobnego założenia wyszli wcześniej Norwegowie z DnB Nor, którzy działalność w Polsce zredukowali do bankowości korporacyjnej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu