PKP Cargo drożeje mimo przeciwności

U kolejowego przewoźnika łatwiej znaleźć czynniki ryzyka niż coś jednoznacznie pozytywnego. Ale jego akcje są ostatnio świetną inwestycją.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co wspólnego ze wzrostem kursu PKP Cargo ma cena złomu
  • jaki wynik prognozują analitycy dla PKP Cargo w 2021 r. i 2022 r.
  • jak zmiany w energetyce biją w pozycję rynkową spółki
  • jak koszty płac, energii i paliwa wpływają na wyniki przewoźnika
  • co analitycy myślą o inwestycji w Fabrykę Wagonów Gniewczyna

PKP Cargo drożeje mimo przeciwności

opublikowano: 11-07-2021, 20:00

U kolejowego przewoźnika łatwiej znaleźć czynniki ryzyka niż coś jednoznacznie pozytywnego. Ale jego akcje są ostatnio świetną inwestycją.

O 58 proc. podrożały od początku roku akcje PKP Cargo. W 2021 r. jest to jedna z najlepszych spółek indeksu mWIG40, który wrósł w tym czasie o 22 proc. Wzrostowi kursu przewoźnika kolejowego nie przeszkadza to, że od dwóch lat jego wyniki się pogarszały, a i pierwszy kwartał 2021 r. trudno uznać za udany.

- Ostatni wzrost kursu tłumaczyłbym raczej aspektami tradingowymi niż fundamentalną poprawą w przedsiębiorstwie. W listopadzie 2020 r. akcje PKP Cargo były już notowane poniżej teoretycznej wartości odzyskiwalnej, czyli wartości złomu stalowego, jaki można uzyskać z wagonów – tłumaczy Piotr Poniatowski, analityk mBanku.

W pierwszym kwartale 2021 r. EBITDA PKP Cargo wyniosła 104,4 mln zł, co oznacza wzrost o 16 proc. w stosunku do pierwszego kwartału 2020 r. Spółka odnotowała jednak 71,3 mln zł straty netto. To co prawda 43,1 mln zł mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, ale zarazem jest to mniej więcej jedna trzecia całości strat w 2020 r.

O zysk będzie trudno

Analitycy raczej nie wierzą, by w 2021 r. spółka odnotowała zysk.

- Patrząc na poziom realizowanej pracy przewozowej i przy założeniu ceny jednostkowej na poziomie zbliżonym do pierwszego kwartału, kolejne kwartały 2021 r. powinny przynieść wyraźną poprawę wyników spółki, z zyskiem netto powyżej zera. Jednakże szanse na zniwelowanie straty netto wygenerowanej w pierwszym kwartale nie wydają się duże – innymi słowy wynik netto w całym 2021 r. wciąż może być ujemny – komentuje Cezary Bernatek, analityk Erste Securities Polska.

Według Piotra Poniatowskiego w 2021 r. PKP Cargo odnotuje 107 mln zł straty, a rok później wciąż będzie na minusie 25 mln zł. Analitycy Erste i mBanku wyceniają jedną akcję przewoźnika na kilkanaście złotych.

Michał Sopiel, analityk Santander Bank Polska, tegoroczną stratę szacuje na 53 mln zł. Na rok 2022 prognozuje już 109 mln zł zysku. W raporcie z 15 czerwca 2021 r. wycenił jedną akcję na 22,90 zł, a więc powyżej obecnego kursu giełdowego. W swojej analizie zwraca uwagę m.in. na historyczną korelację wzrostu przewozów z następującym po trzech-czterech kwartałach odbiciem cen usług przewozowych.

W dalszym ciągu najistotniejsze ryzyka biznesowe wiążemy z presją konkurencyjną, możliwym ożywieniem oczekiwań płacowych, a w efekcie ograniczeniem potencjału do oddłużania finansowego. Wśród szans wskazujemy na możliwe cykliczne odbicie rynku związane ze stymulacją fiskalną oraz ożywienie cen jednostkowych (już częściowo uwzględnione w naszym modelu wyceny). W długim terminie najbardziej optymistycznie oceniamy potencjał redukcji dźwigni operacyjnej, a głównie zmniejszanie zatrudnienia, skutkujące poprawą efektywności operacyjnej, czy też działania regulacyjne, które odgórnie miałyby zdefiniować czas pracy maszynistów (jak i innych kluczowych pracowników kolei)” – czytamy w analizie Santandera.

Biznes PKP Cargo opiera się na przewozach masowych – głównie węgla i kruszyw na budowy. Nie widać wielkiego boomu na inwestycje infrastrukturalne, więc przewozy kruszyw mierzone w tonokilometrach są znacznie mniejsze niż np. w latach 2017-18. Energetyka węglowa to technologia schodząca i praca przewozowa związana z węglem kamiennym kurczy się systematycznie już od kilku lat. W 2020 r. wyniosła zaledwie 57 proc. tego, co w 2015 r. W efekcie PKP Cargo traci udział w rynku przewozów kolejowych ogółem.

- Po odbiciu w roku bieżącym z relatywnie niskiej bazy, w dłuższym terminie zakładam stopniowe kurczenie się przewozów węgla o 1-2 proc. rocznie. Spółka będzie starała się mocniej zaistnieć w innych segmentach rynku, głównie przewozach kontenerowych. W tej kwestii widać sukcesy, ale taka zmiana to proces stopniowy – mówi Cezary Bernatek.

Piotr Poniatowski zwraca uwagę, że stawki przewozowe rosną z bardzo niskich poziomów i nie jest przekonany, że długoterminowo spółka opanuje koszty osobowe.

- Na poziomie kosztowym spółka uzyskuje oszczędności tylko i aż - bo to największa pozycja - na kosztach świadczeń pracowniczych. Zeszłoroczna redukcja zatrudnienia, związana przede wszystkim z przechodzeniem pracowników na emeryturę, pozytywnie się na nie przełoży. Na 2022 r. zakładam jednak nominalny wzrost pozycji kosztowej jaką są wynagrodzenia o ok. 5 proc. Będzie to spowodowane spowalniającą redukcją zatrudnienia i rosnącą presją społeczną odnośnie podwyżek – zaznacza analityk mBanku.

Nasz rozmówca zaznacza, że istotną pozycją kosztową dla przewoźnika są także paliwo i energia elektryczna, stanowiące w 2020 r. ok. 3 i 9 proc. kosztów.

- Galopujące ceny ropy naftowej oraz szacowany przez nas wzrost cen energii elektrycznej dla przedsiębiorstw w przyszłym roku nawet o 20-30 proc. zdecydowanie negatywnie wpłyną na rentowność grupy w kolejnych okresach – dodaje Piotr Poniatowski.

W prywatnym biznesie to dobry pomysł

Analitycy z mieszanymi uczuciami przyjmują inwestycję PKP Cargo w byłą Fabrykę Wagonów Gniewczyna. Partnerami PKP Cargo we wznowieniu produkcji mają tam być Agencja Rozwoju Przemysłu i amerykański inwestor branżowy. Produkcja ma zaś ruszyć na przełomie lat 2022 i 2023.

- Sam zamysł wydaje się trafiony. Potencjalnie może ograniczyć wydatki na utrzymanie taboru i zakupy nowych wagonów. Ale obecnie trudno powiedzieć, na ile jest to racjonalne przedsięwzięcie. Jest mało informacji na temat jego ekonomiki – uważa Cezary Bernatek.

- PKP Cargo ma 55 tys. wagonów. W związku z tym będzie musiało bezterminowo remontować i wymieniać tabor. W idealnej sytuacji konkurencyjnej inwestycja w fabrykę wagonów ma więc sens. Pozwala wchłonąć podmiot, który i tak realizowałby usługi dla spółki, co sprawia, że marża z ich realizacji pozostaje w spółce. Niestety można się obawiać, że w przypadku PKP Cargo skończy się tak jak w większości spółek skarbu państwa, gdzie efektywność kosztowa nie jest stawiana na pierwszym miejscu w przedsiębiorstwach realizujących usługi na rzecz własnej grupy kapitałowej. W efekcie, rozszerzenie kompetencji przy braku rentowności podstawowego biznesu nie doprowadzi do synergii oczekiwanych przez zarząd – tłumaczy Piotr Poniatowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.