Play może zostać bez cennego pasma

opublikowano: 01-04-2019, 22:00

UKE chce na nowo rozdzielić częstotliwości 3,6-3,8 GHz, które mają służyć sieci 5G. Play dwa lata temu wydał na nie duże pieniądze

Dla firm telekomunikacyjnych częstotliwości to skarby, więc chętnie sięgają głęboko do portfeli, by je kupić i by nie mogli ich przejąć konkurenci.

Play kupił prawa do
częstotliwości 3,6-3,8 GHz w 2017 r., gdy spółką kierował Jørgen Bang-Jensen.
Analitycy oceniają, że była to dobra decyzja, a koszt był relatywnie niewielki.
Nowe podejście regulatora do tego pasma sprawia jednak, że operator długo się
nim nie nacieszy.
Zobacz więcej

RYZYKOWNY ZAKŁAD:

Play kupił prawa do częstotliwości 3,6-3,8 GHz w 2017 r., gdy spółką kierował Jørgen Bang-Jensen. Analitycy oceniają, że była to dobra decyzja, a koszt był relatywnie niewielki. Nowe podejście regulatora do tego pasma sprawia jednak, że operator długo się nim nie nacieszy. Fot. Marek Wiśniewski

1 kwietnia Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) ogłosił krótki „plan działań zmierzających do rozdysponowania częstotliwości z zakresu 3600-3800 MHz”, które mają służyć do dostarczania mobilnego internetu w standardzie 5G, głównie w dużych miastach. Rynkowy regulator chce do połowy przyszłego roku rozdzielić je na nowo, prawdopodobnie w ramach dużego przetargu.

Nie wszystkim na rynku się to podoba, bo część telekomów już ma rezerwacje częstotliwości w tym zakresie, których — jeśli plan UKE wejdzie w życie — nie będą mogli przedłużyć na dotychczasowych zasadach. Rezerwacjami ogólnopolskimi dysponują T-Mobile i Play (do końca 2019 r.) oraz Netia z grupy Cyfrowego Polsatu (do końca 2020 r.). Mniejsze spółki i samorządy mają też w niektórych miejscach kraju rezerwacje regionalne. Niektórzy słono za te częstotliwości zapłacili, a teraz mają je stracić — bez rekompensaty.

Cenne pasmo…

W sierpniu 2017 r. Play ogłosił, że kupił od spółki Softnet Group (patrz ramka) prawa do częstotliwości z zakresu 3701-3715 MHz oraz 3715-3729 MHz. Oficjalnie dysponuje nimi od 1 października 2017 r., gdy UKE zmieniło decyzję rezerwacyjną dla tego pasma.

Play wyjaśniał wtedy w raporcie zasadność inwestycji.

„Częstotliwości zostaną wykorzystane w celu maksymalizacji dostępnej pojemności i użyteczności dla MBB przy wykorzystaniu technologii 4G oraz maksymalizacji wykorzystania zasobów częstotliwościowych dla technologii 5G. Ponadto re-farming tych pasm powinien zapewnić ochronę istniejącego portfela częstotliwości. Spółka jest zadowolona z możliwości włączenia tych częstotliwości do silnego już portfolio” — informował Play w komunikacie giełdowym.

Wartość transakcji — jak ujawniono w raporcie za III kw. 2017 r. — wyniosła 81 mln zł netto. Jeśli plan UKE zostanie zrealizowany, to telekom nacieszy się swoim nabytkiem tylko przez 27 miesięcy. W 2018 r. Play kupił też regionalną rezerwację częstotliwości w tym zakresie za 8 mln zł. W poniedziałek Play nie odpowiedział nam na pytania o to, jak ocenia propozycje UKE, czy zamierza ubiegać się o przedłużenie rezerwacji oraz o to, w jaki sposób i w jakiej skali wykorzystywał do tej pory kupione od Softnetu częstotliwości.

…nie dla wszystkich

Wiadomo, że częstotliwości były oferowane innym telekomom, które jednak do płacenia za nie dużych pieniędzy się nie kwapiły. W trakcie postępowania karnego, dotyczącego transakcji na udziałach Softnetu, jako świadkowie zeznawali przedstawiciele Orange i T-Mobile. Z zeznań, które widzieliśmy, wynika, że przedstawiciele Softnetu na podstawie wyceny spółki z audytorskiej wielkiej czwórki oczekiwali od potencjalnych kupców około 100 mln zł.

„My [w 2015 r.] dokonaliśmy wewnętrznej wyceny zakupu tego pasma, które wyceniliśmy na przedział między 2,1 a 12,1 mln zł, biorąc pod uwagę cenę w innych krajach oraz pozostały okres ważności rezerwacji” — zeznawał Maciej Zengel, dyrektor projektów infrastrukturalnych i rozwoju w Orange.

Jeszcze niżej częstotliwości te cenił T-Mobile. „W roku 2014 r. wysunięto propozycję odsprzedaży pasma z ofertą wstępną na poziomie 50 mln zł. T-Mobile w negocjacjach brał pod uwagę pozostający okres do korzystania z pasma, zobowiązania pokryciowe wobec UKE oraz możliwość jego wykorzystania przez własny podmiot. Z tych względów oferta wydawała się nieatrakcyjna cenowo. Z naszego punktu widzenia, biorąc pod uwagę potrzeby T-Mobile, mogliśmy prowadzić negocjacje na poziomie do 3,5 mln zł. Niemniej wartość takiego pasma jest umowna i zależy głównie od pomysłu biznesowego nabywcy” — zeznawał Cezary Albrecht, dyrektor departamentu strategii i spraw regulacyjnych w T-Mobile Polska.

Z drugiej strony częstotliwości z tych pasm osiągają już wysokie ceny w postępowaniach dotyczących rezerwacji na potrzeby budowy sieci 5G. W kilku krajach, gdzie postępowania już rozstrzygnięto, operatorzy płacili za 1 MHz pasma średnio 0,1 EUR w przeliczeniu na głowę mieszkańca. Przy takich wycenach

wartość wieloletnich rezerwacji bloków, które kupił Play, liczona byłaby w setkach milionów złotych.

— Po fakcie łatwo oceniać, ale w 2017 r. nie można było wiedzieć, że regulator będzie miał takie podejście do rozdysponowania pasma 3,6-3,8 GHz. W tamtym czasie przejęcie rezerwacji przez Playa było dobrą decyzją, której koszt był relatywnie niewielki, ale gwarantował spółce dostęp do kluczowych zasobów — mówi Paweł Puchalski, analityk Santander BM. © Ⓟ

Mongolskie perypetie

Softnet Group, które sprzedało częstotliwości Playowi, może być znane giełdowym koneserom. W 2012 r. spółka miała zostać inwestorem PC Guardu, a wcześniej jej udziałowcem była Calatrava Capital. Oba podmioty łączył inwestor Paweł Narkiewicz, którego — jak pisaliśmy w styczniu tego roku — niedawno skazano za insider trading. Nazwa Softnet przewijała się też pięć lat temu przy okazji głośnej sprawy giełdowego Mostostalu Export i jego szumnych planów inwestycji surowcowych w Mongolii. Przypomnijmy, że pod koniec 2013 r. Mostostal Export podpisał list intencyjny z luksemburskim funduszem Tarantoga, który miał dysponować koncesjami na wydobycie surowców w Afryce i Mongolii. Jak informowaliśmy w „PB”, w rzeczywistości chodziło o spółkę Softnet Holdings, którą kontrolowali — według ówczesnego szefa Mostostalu Export — Dariusz Górecki, Maciej Chorążak i Michał Wojnarski. Rok później wszystko zakończyło się spektakularną klapą.

— Od końca ubiegłego roku nie odbierają telefonów, nie odpowiadają na mejle. Dopiero teraz dowiedzieliśmy się, że jako Tarantoga mieli 7 mln USD zobowiązań wobec mongolskich partnerów, których nie zapłacili w terminie. W związku z tym strona mongolska w lutym odstąpiła od wszystkich umów z Tarantogą, a w konsekwencji nasza spółka zależna utraciła prawa do projektów wydobywczych. Tę informację przed nami ukrywano — twierdził w marcu 2015 r. Tomasz Pańczyk, ówczesny szef rady nadzorczej MSX Resources (pod taką nazwą przy okazji mongolskiej historii zaczął funkcjonować Mostostal Export, który ostatecznie musiał ogłosić upadłość likwidacyjną).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy