Po brexicie powściągnij emocje

Niewiele wskazuje na to, by wykorzystanie przecen dawało znaczące szanse osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków

Historia nie daje dużych nadziei na szybkie odrobienie strat z piątkowego załamania na głównych światowych parkietach. Taki wniosek płynie przynajmniej z analizy stóp zwrotu, jakie przynosił niemiecki indeks DAX po ośmiu największych dziennych załamaniach ostatnich 30 lat.

Pierwszy miesiąc od załamania niemiecki indeks kończył przeciętnie na pułapie z zamknięcia sesji, na której do niego doszło. Po pierwszych 50, 100 i 250 sesjach (odpowiednio po około 10 tygodniach, 5 miesiącach oraz 12 miesiącach) był na plusie sięgającym od 1 do 2 proc. To niższe stopy zwrotu, niż indeks osiągał przeciętnie w historii w podobnych horyzontach czasowych (zwykle w 12 miesięcy rósł średnio o 9,8 proc.). W modelowym uśrednionym przypadku do odrabiania strat inwestorzy przystępowali przeciętnie dopiero po upłynięciu od krachu 12 miesięcy. W drugim roku po załamaniu wskaźnik zyskiwał 15,7 proc., czyli więcej od przeciętnej dla takiego okresu.

Te obliczenia należy jednak traktować ze sporą rezerwą. Wszystko dlatego, że zachowanie indeksów może być w dużej części determinowane czynnikiem losowym. W rok po słynnym krachu roku 1987 DAX wrócił do pułapów zbliżonych do zamknięcia feralnej sesji. Kiedy wskaźnik tąpnął w styczniu 2008 r., inwestorów dopiero czekał kryzys finansowy, w wyniku czego straty indeksu w ciągu kolejnych 12 miesięcy sięgnęły aż 36 proc. Z drugiej strony załamania z października 1997 r. (kryzys azjatycki) oraz października 2008 r. (kryzys finansowy po upadku banku Lehman Brothers) zostały z nawiązką odrobione jeszcze przed upływem roku.

Klasyczna szkoła finansów przekonuje, że prognozowanie na podstawie analogii z przeszłości może prowadzić do mylnych wniosków. Zgodnie z nią wartość indeksów w danym momencie (czyli także po pierwszym dniu handlu po brexicie) uwzględnia wszystkie dostępne informacje, a zmiany notowań z przeszłości nie powinny wpływać na kierunek, w jakim będą one podążać w przyszłości. Niewiele zatem wskazuje, by wykorzystan przeceny do zakupów daw znaczące szanse osiągnięc ponadprzeciętnych zysków.

W przypadku inwestorów, którzy w załamaniu ponieśli straty, takie zachowanie przypominałoby błąd hazardzisty ( po poniesieniu strat hazardzista zaczyna obstawiać bardzie agresywnie, aby się odkuć).

Akcje są obecnie mniej warte niż w przypadku przeciwnego wyniku referendum, bo decyzja o brexicie nie pozostanie bez wpływu na perspektywy spółek i na wynagrodzenie za ryzyko, jakiego będą żądać inwestorzy. Będzie zatem ciążyć na rynkowej koniunkturze jeszcze przez wiele miesięcy, a nawet kwartałów. Z drugiej strony błędem może być również paniczne pozbywanie się akcji tylko dlatego, że ich notowania tąpnęły.

Być może więc najlepszą opcją w obecnej sytuacji byłoby powstrzymanie się przed podejmowaniem decyzji inwestycyjnych pod wpływem emocji. Krachy są zjawiskiem występującym na rynkach, a jedynym sposobem na ograniczenie ich skutków jest wydłużanie horyzontu inwestycyjnego. Inwestując z krótkim horyzontem czasowym, musimy pogodzić się z tym, że stopa zwrotu będzie w dużej mierze efektem losowości. Dopiero przy wieloletnich horyzontach stopy zwrotu są uśrednione, a to oznacza, że ryzyko poniesienia dotkliwych strat znacząco spada.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Po brexicie powściągnij emocje