Po cholerę... psycholog

Mirosław Konkel
opublikowano: 24-10-2018, 22:00

Kto przemówi do rozsądku prezesowi, który nie wie, że przepracowanie to erzac produktywności

Czy można być skutecznym menedżerem, znając się tylko na zarządzaniu, finansach i marketingu? Raczej nie. Warto jeszcze coś wiedzieć o naturze ludzkiej, kulturze, historii, religii, polityce i seksie. Równie ważne jest przełożenie tej wiedzy na zachowanie i słowo. Tak przynajmniej uważa Tom Peters, międzynarodowy autorytet w dziedzinie przywództwa. „Lepiej zapisz się na kurs psychologii niż technologii” — odpowiedział przed laty członkom kadry kierowniczej, którzy pytali go, jak nadążyć za zmieniającym się światem. Szefowie z reguły ukończyli dobre studia i są fachowcami w swoich branżach. Gorzej bywa u nich z umiejętnościami miękkimi, czyli np. komunikacją międzyludzką, empatią i dobrze pojętą asertywnością. Co do tego nie mają wątpliwości psycholodzy, których będzie można spotkać w piątek i sobotę na I Festiwalu Książki Psychologicznej w Sopocie. Łączą uniwersyteckie, trenerskie i terapeutyczne doświadczenie z pasją do pisania. Głęboką mądrość potrafią przekazać bez pseudonaukowego zadęcia i bełkotu. Lekko, łatwo i przyjemnie o psychologii pisze Piotr Bucki — architekt, który nigdy nie pracował w zawodzie, i aktor, któremu nie do końca wyszło na scenie. Zaburzenie afektywne dwubiegunowe sprawia, że staje się coraz lepszym człowiekiem, o czym przeczytamy w jego poradniku „Złap równowagę”. Od 17 lat pomaga ludziom w komunikowaniu się. Wykłada na Uniwersytecie SWPS.

— Nierzadko mam do czynienia z menedżerami, którzy uprawiają struggle porn, czyli wykazują skłonność do pornografizowania swojego zaangażowania i wysiłku. Przedstawiają się jako męczennicy pracy. Pokazują, jacy są styrani i jak strasznie się spinają. Nie zdają sobie sprawy, że zajętość to erzac produktywności — mówi Piotr Bucki.

Zbawienny dla takich osób jest ktoś, kto powie: nie tędy droga, zadbaj o równowagę. Tę rolę może pełnić psycholog.

— Zmęczony i niewyspany prezes podejmuje złe decyzje, ma kłopoty z planowaniem, motywacją, jest drażliwy, traci odporność na stres — opisuje przedstawiciel SWPS.

Jego zdaniem, kadra zarządzająca za bardzo polega na nowinkach IT, tymczasem technologia nie jest z nami szczera. Obiecuje, że dzięki niej z wszystkim uporamy się szybciej i sprawniej, a skupia na sobie uwagę.

— Ludzie biznesu wpadają w różne nałogi. Wszyscy jednak wiedzą, że narkotyki są złem, a Facebook i podobne platformy to dobrodziejstwo. Kto wie, czy przed psychologami nie otwiera się nowa przestrzeń działania — leczenie pracoholików z uzależnienia od mediów społecznościowych — mówi Piotr Bucki.

Przed technologiami ostrzega również Tomasz Grzyb, autor (z Dariuszem Dolińskim) książki „Posłuszni do bólu”. Zamiast wyjaśniać wprost, po co prezesowi psycholog, przypomina badania zrealizowane na Uniwersytecie Harvarda, według których większość negocjacji online kończy się fiaskiem — znacznie częściej niż w realu rozmówcy docierają do martwego punktu i transakcja nie zostaje zawarta.

— Eksperymentatorzy poprosili studentów MBA, by porozumienie z partnerem biznesowym osiągnęli w 30 interakcjach typu e-mail lub wideokonferencja. Aż 30 proc. prób się nie powiodło. Kiedy jednak robienie interesów poprzedziła godzinna wymiana wiadomości dotyczących prywatnego życia, pasji i podobieństw między menedżerami, tylko z 6 proc. pertraktacji nic nie wyszło — opowiada Tomasz Grzyb.

Dla niego sprawa jest oczywista: biznes to coś między tobą a mną. A skoro kontakt tak często nam nie wychodzi, jak pies budy potrzebujemy psychologa. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Po cholerę... psycholog