Podatki zatrzymają giełdowego byka

opublikowano: 22-07-2020, 22:00

Koronakryzys i potężna recesja odwróciły uwagę inwestorów od polityki. A tymczasem jesienią może nas czekać zmiana w Białym Domu, co będzie miało dalekosiężne konsekwencje dla rynku akcji

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

-kto jest faworytem wyborczych sondaży w USA,

-jakie cztery strzał podatkowe szykuje Joe Biden,

-jakie będą ich konsekwencje dla rynków,

-na kogo w wyborczym wyścigu stawiają zamożni inwestorzy.

Według większości sondaży pretendent Joe Biden utrzymuje wysoką, kilkupunktową przewagę poparcia nad urzędującym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Średnia to 8,6 pkt proc. przewagi nad Donaldem Trumpem. Nawet uwzględniając specyficzny charakter amerykańskiego systemu wyborczego (do objęcia urzędu wymagane jest uzyskanie większości głosów na Kolegium Elektorów, a nie większości wyborców), taka różnica może zapowiadać zmianę na stanowisku prezydenta USA.

REALNY SCENARIUSZ:
REALNY SCENARIUSZ:
Joe Biden ma w sondażach sporą przewagę nad Donaldem Trumpem, co oznacza, że coraz bliżej jest niekorzystnych zmian podatkowych dla inwestujących na Wall Street.
Fot. Bloomberg

Sytuacja Donalda Trumpa jest niezbyt komfortowa. Sondaże nie przesądzają jego zwycięstwa nawet w tradycyjnie republikańskich stanach, jak Teksas czy Georgia. Nieciekawie wyglądają też szanse obecnego prezydenta w kluczowych swinging states. Donald Trump może przegrać na Florydzie, w Michigan czy Pensylwanii. Zagrożone są też stany, które republikanin w 2016 r. odebrał demokratom: Ohio czy Indiana. Reasumując, w listopadzie może się okazać, że prorynkowego „przyjaciela Wall Street” zastąpi umiarkowany socjalista,chcący sążnie opodatkować najlepiej zarabiających Amerykanów.

Cztery podatkowe strzały

Propozycje podatkowe Joe Bidena są od dawna znane i już wiele tygodni temu doczekały się poważnych analiz. A jednak na Wall Street jest o nich zastanawiająco cicho. To tym bardziej dziwne, że jeśli „podwyżki Bidena” wejdą w życie, to najmocniej uderzą właśnie w amerykański rynek akcji. Byłaby to zmiana polityki podatkowej USA o 180 stopni. Cokolwiek by mówić o stylu Donalda Trumpa, to przeprowadził on najgłębszą obniżkę podatków od czasów Ronalda Reagana.

To przecież dzięki Donaldowi Trumpowi i jego obniżce podatku od zysków korporacyjnych (z 35 do 21 proc.) w ramach „prezydenckiej hossy” w samym tylko 2017 r. Dow Jones urósł o 25 proc. Pod względem proponowanej polityki podatkowej Joe Biden jest przeciwieństwem Donalda Trumpa. Agenda kandydata Partii Demokratycznej sprowadza się do drastycznej podwyżki podatków dla najlepiej zarabiających Amerykanów i sfinansowania z tych pieniędzy transferów socjalnych dla osób o niskich dochodach, w szczególności w podeszłym wieku (tj. powyżej 65 lat). Joe Biden proponuje cztery zasadnicze zmiany w prawie podatkowym, które mogą trwale obniżyć wyceny amerykańskich akcji.

Po pierwsze, stawka podatku CIT ma pójść w górę z 21 do 28 proc., czyli aż o jedną trzecią. Oznacza to, że do akcjonariuszy trafi mniejsza część zysków spółek, niż to jest obecnie. Obniży się zatem dynamika EPS-u (zysku na akcję), co przy utrzymaniu stałego mnożnika (C/Z) implikowałoby niższe wyceny akcji (ceteris paribus).

Po drugie, Joe Biden proponuje podwojenie stawki podatku GILTI z 10,5 do 21 proc. GILTI (Global Intangible Low Tax Income) to taki ekstrapodatek, który płacą zagraniczne spółki zależne od dochodów z tytułu wartości niematerialnych i prawnych.

Po trzecie, planowana jest ostra podwyżka podatku od wynagrodzeń (payroll tax) zasilającego Social Security — czyli taki odpowiednik ZUS-u. Obecnie wszyscy pracownicy w USA oddają na ten cel 12,4 proc. zarobków, ale tylko do kwoty 137,7 tys. USD (próg ten rośnie wraz z nominalnym wzrostem wynagrodzeń). Joe Biden proponuje „ozusowanie” wszystkich wypłat przekraczających 400 tys. USD rocznie. To posunięcie podobne do polskich planów zniesienia tzw. 30-krotności, przy czym w przypadku amerykańskim przez jakiś czas pozostałaby „dziura” wolna od tej daniny w przedziale dochodów od 137,7 USD do 400 tys. USD rocznie. Równocześnie górna stawka podatku dochodowego (PIT) miałaby zostać przywrócona do 39,6 proc. (Trump obniżył ją do 37 proc.). W rezultacie najlepiej zarabiający pracownicy mieliby do dyspozycji mniej pieniędzy. A nie jest żadną tajemnicą, że to właśnie ludzie z najwyższego przedziału dochodowego wydają najwięcej na zakup akcji.

Po tak mocnym podniesieniu im podatków strumień pieniędzy płynących na Wall Street może się zmniejszyć. Ale największym zagrożeniem dla amerykańskiego rynku akcji są plany drakońskiego opodatkowania dużych zysków kapitałowych i dywidend. Obecnie jest tak, że drobny inwestor indywidualny z tego podatku jest praktycznie zwolniony, jeśli tylko przetrzyma papiery dłużej niż rok. Kwota wolna w 2020 r. wynosi 40 tys. USD na osobę i 80 tys. USD na małżeństwo rozliczające się wspólnie. Po przekroczeniu tego progu płaci się 15 proc., a od dochodów kapitałowych i dywidend przewyższających 441,4 USD rocznie stawka wynosi 20 proc. Joe Biden zapowiada, że zyski kapitałowe przekraczające milion dolarów rocznie będą opodatkowane na zasadach ogólnych. Oznacza to morderczą stawkę w wysokości 39,6 proc. Z punktu widzenia inwestora o grubym portfelu byłby to znaczny spadek atrakcyjności rynku akcji mogący skutkować mocną przeceną.

Wall Street nie dostrzega ryzyka

Amerykańskie indeksy pozytywnie zareagowały wiosną, gdy z wyścigu do Białego Domu wycofał się skrajny socjalista Bernie Sanders. Natomiast Joe Biden postrzegany był jako kandydat umiarkowany, centrowy, wręcz daleki od bardzo krzykliwego lewego skrzydła Partii Demokratycznej. Może i tak jest, ale jego propozycje podatkowe z pewnością nie przypadną do gustu grubym rybom z Wall Street. Do listopadowych wyborów w Stanach Zjednoczonych pozostały ponad trzy miesiące.

Jeśli jednak sondażowa przewaga Joe’ego Bidena nad Donaldem Trumpem będzie się utrzymywać, to rynek prędzej czy później powinien zacząć uwzględniać w wycenach akcji ten czynnik ryzyka. Owszem, od przedwyborczych deklaracji do faktycznej zmiany prawa podatkowego droga jest daleka, ale propozycje kandydata Partii Demokratycznej są przejawem coraz bardziej niepokojącego trendu. Amerykanie stają się bowiem coraz mniej prokapitalistyczni. W siłę rosną postawy roszczeniowe, rozpowszechnione zwłaszcza wśród najmłodszego pokolenia wyborców, nieposiadającego akcji, nieruchomości, a zamiast tego obciążonych brzemieniem kredytów studenckich. Nawet jeśli Donald Trump obroni się w tych wyborach, to w następnych inwestorzy będą musieli się zmierzyć z ryzykiem wyboru polityka otwarcie antyrynkowego.

Zamożni stawiają na Bidena

55 proc. z 4 tys. zamożnych inwestorów i właścicieli firm, ankietowanych w 14 krajach na przełomie czerwca i lipca przez bank UBS, spodziewa się, że wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych wygra Joe Biden. Większość badanych przyznało, że planuje dostosować swoje portfele do wyników wyborów, przy czym prawie połowa z nich uważa listopadowe wybory za jedną z najważniejszych spraw w kontekście ich inwestycji. Rosnący odsetek respondentów (46 proc.) na całym świecie wymienia wybory w USA wśród swoich największych trosk, co oznacza wzrost w stosunku do 39 proc. trzy miesiące temu.

— Amerykańskie wybory z pewnością otworzą wiele możliwości przed inwestorami, jak również wyraźniej określą kierunek polityki, jaki przyjmie największa gospodarka świata. Niezależnie od wyników ich ewentualny wpływ na rynki finansowe będzie nieznaczny, nawet jeśli doświadczą one przejściowych wahań — uważa jednak Solita Marcelli, dyrektor inwestycyjna ds. rynku amerykańskiego w UBS Global Wealth Management.

46 proc. respondentów odczuwa optymizm co do przyszłości światowej gospodarki w okresie nadchodzących 12 miesięcy, co oznacza wzrost z 40 proc. trzy miesiące temu. Jeszcze bardziej zwiększył się odsetek optymistów, jeśli chodzi o perspektywy rynku akcji — obóz byków urósł do 53 z 45 proc.

Kamil Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany

Polecane