Polacy zarobili ponad 900 tys. zł na mistrzostwach świata w Dausze

  • PAP
opublikowano: 07-10-2019, 08:19

Ponad 900 tys. złotych zarobili polscy lekkoatleci w zakończonych w niedzielę mistrzostwach świata w Dausze. Najwięcej, bo 60 tys. dolarów, czyli ok. 235 tys. zł wpłynie na konto złotego medalisty w rzucie młotem Pawła Fajdka.

On jako jedyny stanął na najwyższym stopniu podium. W sumie Polacy wywalczyli sześć medali.

Najbardziej zapracowaną zawodniczką była Justyna Święty-Ersetic. W ciągu ośmiu dni przebiegła sześć razy 400 m - w dwóch sztafetach 4x400 m (mieszanej i kobiecej) oraz indywidualnie. Największy sukces odniosła z koleżankami, zdobywając srebro. Ono warte jest 40 tys. dolarów, ale nie wiadomo, jak ta kwota zostanie podzielona, bo w eliminacjach biegł inny skład. Za siódme miejsce indywidualnie otrzyma 5 tys, dolarów, czyli ok. 20 tys. zł.

Około 120 tys. zł zarobiła Joanna Fiodorow, która była druga w rzucie młotem. A po ok. 80 tys. zł powinno wpłynąć na konta tyczkarza Piotra Liska i Marcina Lewandowskiego (1500 m). Obaj wywalczyli brązowe medale.

Ten sam krążek miał wprawdzie młociarz Wojciech Nowicki, ale on stanął na podium ex aequo z Węgrem Bence Halaszem, co oznacza, że sumuje się kwoty nagród za trzecie i czwarte miejsce, a potem dzieli na pół. To oznacza, że do jego kieszeni powinno trafić ok. 70 tys. zł.

Finansowo nagradzane przez IAAF są miejsca 1-8. Od dziesięciu lat utrzymują się one na tym samym poziomie. Trzeba też pamiętać, że od tych kwot trzeba jeszcze odprowadzić podatek.

youtube.com
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane