Polimex wraca do dróg, ale będzie miał pod górkę

Magda Graniszewska
opublikowano: 14-11-2018, 22:00

Kurczący się rynek wielkich inwestycji energetycznych skłania Polimex do powrotu na rynek inwestycji drogowych. Nie wszyscy wróżą mu sukces.

Jeszcze w maju Polimex- -Mostostal sygnalizował, że w tym roku osiągnie 2 mld zł przychodów. Nie uda się — przy okazji środowej prezentacji wyników finansowych zarząd oceniła, że będzie to 1,6 mld zł. — Wynika to z przesunięć w harmonogramie realizacji inwestycji w Opolu. Te przychody po prostu przesuną się na 2019 r. — zapowiada Maciej Korniluk, wiceprezes Polimeksu-Mostostal.

Duże projekty się kończą

W Opolu Polimex buduje, wespół z GE, Rafako i Mostostalem-Warszawą, nowe bloki węglowe. Ich właścicielem jest państwowa firma PGE, która wraz z Eneą, Energą i PGNiG Termiką, też państwowymi, sprawuje kontrolę nad budowlaną spółką. Harmonogram tej 11-miliardowej inwestycji rzeczywiście się opóźnia — według nowych ustaleń, bloki zostaną oddane do użytku w połowie 2019 r.

Polimex stara się jednocześnie o zlecenie na inne inwestycje swoich właścicieli — w Ostrołęce, gdzie Energa i Enea planują wybudować blok węglowy. Polimex przegrał przetarg na generalne wykonawstwo, ale podpisał list intencyjny o współpracy z GE, czyli zwycięzcą tego przetargu.

— Złożyliśmy GE ofertę i czekamy na odpowiedź — wskazuje Krzysztof Figat, prezes Polimeksu.

Poważnie liczy zaś na sukces w przetargu prowadzonym przez Azoty, też kontrolowane przez państwo. Azoty chcą zbudować blok węglowy w Puławach.

— Złożyliśmy już ofertę wstępną i czekamy na zaproszenie od klienta do składania ofert wiążących. Rozstrzygnięcia spodziewamy się do końca roku — mówi Przemysław Janiszewski, wiceprezes Polimeksu.

Na kolejne duże projekty już się w energetyce nie zanosi i Polimex zdaje sobie z tego sprawę. Rozgląda się za projektami średnimi, w kraju i za granicą. Stawia też na produkcję konstrukcji stalowych (ten segment zanotował po trzech kwartałach, w ramach grupy, największe wzrosty).

Drogi znów kuszą

Polimex myśli też o powrocie do biznesu drogowego. Może to zaskakiwać, jeśli przypomnimy, że to nierentowne kontrakty w tym sektorze były przyczyną poważnych problemów finansowych firny w 2013 r.

— Nie chcemy wracać do biznesu autostradowego i nie chcemy popełniać błędów z przeszłości. Myślimy o rynku hydrotechnicznym i drogach lokalnych. Chcemy się tu rozwijać organicznie — mówi Krzysztof Figat.

Sceptycznie do tych zapowiedzi podchodzi jednak Rafał Bałdys-Rembowski, analityk Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

— W poprzednich latach Skanska [czyli konkurent— red.] realizowała podobną strategię, opartą na wykonywaniu lokalnych kontraktów budowlanych, drogowych, wodno-kanalizacyjnych itp. Nie przyniosła ona oczekiwanych efektów i zakończyła się wdrożeniem w spółce programu restrukturyzacyjnego, który właśnie objął lokalny segment działalności. Rozwój na rynku regionalnych kontraktów budowlanych jest możliwy jeśli zmienione zostaną wzorcowe warunki ich realizacji. Obecne nie gwarantują zwrotu kosztów poniesionych przez wykonawcę — twierdzi Rafał Bałdys-Rembowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magda Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Polimex wraca do dróg, ale będzie miał pod górkę