Polisa obowiązkowa

Anna Leder
opublikowano: 2004-12-07 00:00

W niektórych bankach ubezpieczenie na życie wymagane jest jako zabezpieczenie kredytu hipotecznego.

Zaciągnięcie kredytu mieszkaniowego pozwala szybko osiągnąć wymarzony cel, jakim jest zakup mieszkania, ale przez 10, 15, 20 lat wiele może się wydarzyć. Kredytodawcy bez ogródek szukają więc dodatkowych zabezpieczeń długoterminowych operacji finansowych.

Bez wyboru

Przelanie praw z polisy ubezpieczeniowej na życie może stanowić zastaw dla banku. Rozwiązanie to jest stosowane najczęściej wówczas, kiedy kredytobiorca jest jedynym żywicielem rodziny lub osobą samotną.

— Załóżmy, że nad polisą ubezpieczeniową zastanawia się małżeństwo z dzieckiem, które zaciąga kredyt mieszkaniowy. Jedno z nich pracuje. W tym wypadku powinni się ubezpieczyć. W sytuacji, gdyby jedno z małżonków poniosło śmierć, drugie mogłoby spłacić kredyt pieniędzmi z ubezpieczenia i normalnie egzystować — podaje przykład Adam Nożykowski, doradca finansowy Open Finance.

Jeśli natomiast para ma jeszcze jedno mieszkanie, lokaty bądź inne aktywa, ubezpieczenie nie będzie im potrzebne.

— Korzyścią dla kredytobiorcy jest ochrona ubezpieczeniowa, jaką uzyskuje przy zaciąganiu zobowiązań i świadomość, iż w razie śmierci nie obciąży on rodziny koniecznością spłaty kredytu lub ryzykiem odebrania mieszkania przez bank — podsumowuje Adrian Kurowski, specjalista w dziale audytu ubezpieczeniowego KPMG.

Specjaliści twierdzą, że wartość polisy powinna być nie mniejsza niż kwota kredytu.

Bezpłatnie

Kredyt Bank jako jedyny na rynku, od dwóch lat dołącza do kredytu mieszkaniowego bezpłatne ubezpieczenie na życie.

— Suma ubezpieczenia odpowiada aktualnemu zadłużeniu kredytowemu, maksymalnie do 250 tys. zł — mówi Grażyna Sadecka, główny specjalista w Departamencie Marketingu i Rozwoju Produktów Kredyt Banku.

Bank zastrzega, że takim ubezpieczeniem mogą być objęci wyłącznie ci, którzy w dniu zawarcia umowy nie ukończyli 55 lat. Wystarczy podpisać deklarację uczestnictwa w umowie ubezpieczenia. Nie jest wymagane składanie deklaracji na temat stanu zdrowia ani przeprowadzanie badań lekarskich. Ochroną objęty jest zgon i inwalidztwo ubezpieczonego w wyniku wypadku.

— Oczywiście kredytobiorca ma prawo zrezygnować z obowiązku ubezpieczenia, jednak musi się wtedy liczyć z wyższym oprocentowaniem i ratą kredytu — twierdzi Robert Pepłoński, prezes Domu Kredytowego Notus.

Ale nie za darmo

— Nie wierzę, by znalazły się kredyty z darmową polisą. Bank będzie musiał gdzieś to wyrównać np. podwyższając oprocentowanie, co w oczywisty sposób odbije się na klientach. Naturalnie możliwy jest też taki scenariusz, że przy rocznym koszcie polisy w wysokości 0,4 proc., 0,2 proc. weźmie na siebie klient, a resztę bank. Dla tego ostatniego teoretycznie będzie to oznaczało mniejszy zysk, jednak będzie się on łączył ze znacznie niższym ryzykiem — oponuje Robert Pepłoński.

W sprzedaży łączonej — kredytu z polisą — uczestniczą dwa podmioty. Zarówno bankowi jak i towarzystwu ubezpieczeniowemu zależy na zyskowności takiej operacji.

— Koszt ochrony ubezpieczeniowej powiększa comiesięczną ratę kredytu i stanowi ułamek procenta wysokości kwoty zaciągniętego kredytu. Towarzystwo ubezpieczeniowe podpisując umowę generalną z bankiem ma zagwarantowane wynagrodzenie zwykle stanowiące również procent od kwoty udzielonych w danym okresie kredytów hipotecznych. Tym samym bank staje się hurtownikiem oferującym często obligatoryjne ubezpieczenia — tłumaczy Adrian Kurowski.

Bank udzielający kredytu hipotecznego, gdy ustanowienie hipoteki na nieruchomości stanowi zabezpieczenie kredytu, dodatkowo minimalizuje ryzyko kredytowe polegające na tym, iż do momentu faktycznego ustanowienia przez sąd hipoteki i ewentualnej śmierci kredytobiorcy w tym okresie spłata całości zadłużenia mogłaby zostać zagrożona.