Politycy popierają repolonizację BZ WBK

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 23-06-2010, 00:00

Zbigniew Jagiełło może stanąć do walki o BZ WBK. Sam. Skarb nadal szuka jednak sojuszników.

Skarb daje PKO BP miesiąc na przygotowanie przejęcia

Zbigniew Jagiełło może stanąć do walki o BZ WBK. Sam. Skarb nadal szuka jednak sojuszników.

"Powiedzieliśmy AIB, że dla nas nie jest obojętne, kto i na jakich zasadach będzie mógł kupić BZ WBK" — to słowa Aleksandra Grada, ministra skarbu, który wczoraj oficjalnie powiedział to, o czym nieoficjalnie mówiło się od tygodni. Jest polityczna decyzja i wola, żeby odkupić za polskie pieniądze piąty co do wielkości bank. Pieniądze ma wyłożyć PKO BP. Samo, bez konsorcjantów. Minister Grad zapowiedział, że na jutrzejszym walnym banku przedstawiciel skarbu zaproponuje ogłoszenie miesięcznej przerwy w WZA.

"Jeśli w ciągu 30 dni będziemy widzieć, że PKO BP ma poważne szanse na tę transakcję, to nie zawaham się podjąć takiej uchwały w sprawie dywidendy, by PKO BP mogło samodzielnie zrealizować tę transakcję. Będziemy mocno wspierać PKO BP w tym procesie" — powiedział minister Grad.

Pomoc funduszy

PKO BP miał wypłacić 1 mld zł z 2,3 mld zł zysku z ubiegłego roku. Jeszcze zupełnie niedawno resort skarbu sygnalizował, że chciałby większej dywidendy. Teraz gotów jest z niej w ogóle zrezygnować. Bo też do niedawna ministerstwo nie angażowało się specjalnie w sprawę BZ WBK. Pilotował ją jeden z wysokich przedstawicieli rządu. Z naszych informacji wynika, że najpoważniej rozpatrywano scenariusz, w którym bank kupuje PKO BP w konsorcjum z funduszami private equity i innymi inwestorami finansowymi. Doszło do spotkania z funduszem Abris (akcjonariusz FM Banku oraz WestLB), Innova Capital (Expander, Meritum), Enterprise Investors (Kruk, Magellan, kiedyś Lukas Bank).

— Skarb nie chce emisji akcji PKO BP na potrzeby przejęcia BZ WBK, żeby nie rozwadniać swoich udziałów. Bank wydałby na transakcję zyski, a resztę dorzuciłyby fundusze — mówi anonimowo przedstawiciel rządu.

Fundusze nie mają jednak przekonania do współpracy ze spółką skarbu państwa, w której zarząd może zmienić się z dnia na dzień. Poza tym zwykle inwestują w przedsięwzięcia, którymi mogą realnie zarządzać. W PKO BP byłyby tylko akcjonariuszami.

Politycznie bezpieczne

Na razie ten scenariusz trafił do lodówki. Także dlatego, że jak się dowiadujemy, Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, uważa, że kierowany przez niego bank powinien kupić BZ WBK na własną rękę. Resort skarbu dał mu zielone światło oraz polityczne wsparcie. Wciąż jednak rozpatrywane są inne scenariusze.

Potwierdzają się nasze informacje, że ministerstwo poważnie przygląda się ofercie złożonej przez Bank Polskiej Spółdzielczości. BPS zaoferował się jako lider konsorcjum, które kupi BZ WBK. Sam może wyłożyć na transakcję 20 proc. potrzebnej sumy.

— Wczoraj odbyło się spotkanie w tej sprawie z przedstawicielami spółdzielców — mówi anonimowy przedstawiciel resortu skarbu.

Rozwiązanie z BPS w roli głównej może być dla rządu lepsze z politycznego punktu widzenia. Analitycy wcale nie zachwycają się fuzją, która przynajmniej na początku akcjonariuszom, a więc również OFE, nie przyniesie korzyści.

— Ryzykujemy, że opozycja zarzuci nam marnotrawstwo pieniędzy przyszłych emerytów — mówi przedstawiciel rządu.

Kto na tym skorzysta

A jak fuzja wpłynęłaby na rynek i klientów usług bankowych?

— Z punktu widzenia całego sektora bankowego taka transakcja miałaby długoterminowe skutki. Zmieniłaby się struktura rynku i otoczenie konkurencyjne — mówi Marek Juraś, szef departamentu analiz Unicredit CAIB.

Obecnie mamy dwa duże banki i całą grupę średnich graczy. Po ewentualnej fuzji powstałby jeden podmiot dominujący, dużo większy od kolejnego w rankingu konkurenta. Znacząco wzrosłaby jego siła rynkowa i możliwość kreowania warunków cenowych.

— To, jak będzie wyglądał rynek po fuzji, zależy od tego, jak poukładają się relacje między PKO BP i Pekao. Jeśli będą przyjazne, to te dwa banki będą rozdawały karty — ocenia Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego.

Jeśli będą wrogie, wtedy zaostrzy się konkurencja na rynku, na czym skorzystają klienci. Andrzej Powierża uważa, że bardziej prawdopodobny jest drugi scenariusz, w którym bank Pekao będzie chciał wykorzystać zawirowania związane z fuzją i przejąć klientów konkurenta.

Połączenie BZ WBK z PKO BP może też wymusić kolejne połączenia na rynku.

— Gdyby doszło do fuzji, to są spore szanse, że za trzy-cztery lata sektor wyglądałby zupełnie inaczej niż dzisiaj — mówi Marek Juraś.

Zostałoby na nim mniej banków i prawdopodobnie zmniejszyłaby się konkurencyjność sektora, na czym straciliby klienci.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy