Politycy: Wszystko zależy od wyniku wyborów prezydenckich

Informacyjna Agencja Radiowa Polskiego Radia
opublikowano: 02-10-2005, 17:00

Bronisław Komorowski z Platformy Obywatelskiej powiedział, że od wyniku wyborów prezydenckich będzie zależeć stosunek jego ugrupowania do koalicji z Prawem i Sprawiedliwością. Podkreślił on w Niedzielnym Salonie Trójki, że wygrana Donalda Tuska będzie dla Platformy Obywatelskiej ogromnym ułatwieniem.

Bronisław Komorowski z Platformy Obywatelskiej powiedział, że od wyniku wyborów prezydenckich będzie zależeć stosunek jego ugrupowania do koalicji z Prawem i Sprawiedliwością. Podkreślił on w Niedzielnym Salonie Trójki, że wygrana Donalda Tuska będzie dla Platformy Obywatelskiej ogromnym ułatwieniem.

Zdaniem Komorowskiego, prezydentura Tuska będzie równoważyć scenę polityczną i będzie hamować radykalizm Prawa i Sprawiedliwości. Komorowski dodał ponadto, że jego ugrupowanie będąc mniejszością w rządzie miałoby utrudnione zadanie.

Marek Jurek z Prawa i Sprawiedliwości powiedział natomiast, że jego ugrupowanie chce współpracy prezydenta z rządem dla dobra kraju. Zwrócił też uwagę, że jego partia chce współpracować z Platformą Obywatelską bez względu na wynik wyborów prezydenckich.

Odnosząc się do negocjacji koalicyjnych PO i PiS Bronisław Komorowski powiedział, że przeciągają się one ze względu na źle ustalony kalendarz wyborczy. Dodał, że rozmowy powinno się odłożyć i wznowić dopiero po wyborach prezydenckich.

Innego zdania był Waldemar Dubaniowski z kancelarii prezydenta RP, który powiedział, że kalendarz wyborczy nie ma tu nic do rzeczy. Z kolei Marek Jurek z Prawa i Sprawiedliwości ocenił, że problem tkwi między innymi w tym, że rozmowy prowadzone są przed kamerami. Jerzy Szmajdziński z SLD uważa natomiast, że na tym etapie obie partie nie dojdą do porozumienia ponieważ są zbyt duże różnice programowe. Dodał, że być może do porozumienia dojdzie po wyborach prezydenckich. 

Goście Niedzielnego Salonu Trójki zgodzili się, że należy zrobić wszystko, by frekwencja wyborcza w Polsce była w przyszłości coraz większa. W zeszłotygodniowych wyborach parlamentarnych do urn poszło niewiele ponad 40 procent dorosłych Polaków.

Według Bronisława Komorowskiego z Platformy Obywatelskiej, niska frekwencja wynika z tego, że nie wykorzystano szansy, którą dawało połączenie wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Według niego, na wzrost frekwencji wpłynęłyby z pewnością głosowanie przez Internet i przeprowadzenie dwudniowego głosowania.

Jerzy Szmajdziński z Sojuszu Lewicy Demokratycznej zwrócił natomiast uwagę, że na frekwencję wpłynął styl uprawiania polityki. Jego zdaniem, połączenie wyborów prezydenckich i parlamentarnych nic by nie zmieniło. Dodał, że problem tkwi też w edukacji obywatelskiej.

Według szefa gabinetu prezydenta - Waldemara Dubaniowskiego, na frekwencję wpływa natomiast coraz większa alienacja od polityki. Jego zdaniem, ludzie mają przeświadczenie, że ich głos nic nie zmieni.

Izabela Sierakowska z Socjaldemokracji Polskiej oceniła natomiast, że przez niską frekwencję jej ugrupowanie nie dostało się do Sejmu. Zarzuciła też mediom, że w kampanii faworyzowały tylko niektóre ugrupowania.

Zdaniem Marka Jurka z Prawa i Sprawiedliwości, ludzie mają prawo nie głosować. Przyznał jednak, że niska frekwencja jest problemem i teraz partie, które wygrały wybory, muszą przekonać obywateli do swojego programu.   

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Informacyjna Agencja Radiowa Polskiego Radia

Polecane