Polska kosmetyczna gorączka złota

Basel Olten Pharm, młodziutki gracz na rynku, na fali hossy wprowadza kolejne marki. Starzy wyjadacze mówią: ostrożnie, a inwestorzy ulegają pokusie

Beniaminek, który zapowiadał, że w ciągu 3-5 lat doszlusuje do czołówki polskich producentów kosmetyków, starych wyjadaczy tego rynku — Ziai, Dr Ireny Eris i Oceanica, nie zasypia gruszek w popiele. Basel Olten Pharm (BOP) wchodzi do aptek z dwiema nowymi markami dermokosmetycznymi — tańszą Solveą i droższą Neuronicą, a do małych, pojedynczych sklepów — z nawiązującą do naturalności i babcinych ziół Buną. Łącznie w portfelu młodej firmy będzie już więc aż pięć marek.

KILKULATEK:
Zobacz więcej

KILKULATEK:

Firma Basel Olten Pharm, zarządzana przez Mirosława Bryka, powstała w 2012 r. jako Skinea Polska. W 2014 r. przejeła MCR, kosmetyczna spółke rodziny Mincerów Marek Wiśniewski

Potencjał do wzięcia

— To jest czas kosmetyków, rynek rośnie o kilka procent rocznie, a duże segmenty — jak dermokosmetyki czy kosmetyki kolorowe — jeszcze szybciej. Po kolei je wypełniamy — Buna ma być marką familijną, dostępną cenowo, taką jak Ziaja. Oparliśmy ją na polskich ziołach i surowcach, choć ich dostępność dla przemysłu kosmetycznego jest mocno ograniczona. Jesteśmy specjalistami m.in. w uprawie rumianku i szałwii, ale z myślą np. o producentach herbat. Surowiec w innej formie, odpowiedniej do naszych potrzeb, bardzo trudno było zdobyć. Dlatego chcemy wokół tej części biznesu zbudować większą sieć współpracujących ze sobą firm — polskich zielarzy, przetwórców ziół i producentów kosmetyków. Polska jest potęgą rolniczą i gigantem w produkcji kosmetyków, ale nie składników do ich wytwarzania. To niewykorzystany potencjał polskiego przemysłu — uważa Mirosław Bryk, prezes Basel Olten Pharm.

Buna oznacza dla spółki wejście w nowe kategorie — produktów do włosów i środków myjących. BOP zaczynał od kremów do rąk, potem poszerzył portfel o inne produkty do pielęgnacji ciała, a następnie twarzy. W sierpniu w aptekach zaczęły pojawiać się jego dermokosmetyki. — Do przyszłego roku chcemy zaistnieć w 4 tys. punktów, z około 20 tys., które prowadzą sprzedaż kosmetyków — mówi Mirosław Bryk.

Na żniwa będzie trzeba poczekać. Ten rok spółka planowała zamknąć z obrotami na poziomie 60-80 mln zł. Teraz weryfikujeprognozy i mówi o przychodach bliższych dolnej granicy. — Opóźniło się wprowadzenie nowych marek, stąd korekta. W przyszłym roku będzie to minimum 120 mln zł — zapowiada prezes BOP.

Wszystko albo nic

Spółka szykuje się też do debiutu w kosmetykach kolorowych. — Ten segment rynku rośnie o kilkanaście procent rocznie, więc przyciąga z oczywistych względów. Koszty wejścia są jednak około 20 razy wyższe niż w przypadku pozostałych segmentów. To głównie kwestia zaoferowania od razu pełnej palety kosmetyków i barw oraz inwestycji w szafy do ich ekspozycji w sklepach — twierdzi Mirosław Bryk. Jego zdaniem, gra jest jednak warta świeczki. — Prognozy rynkowe i coraz większe zakupy konsumentów to jedno, ale drugie — silne zainteresowanie inwestorów finansowych, przekonanych o perspektywach tego rynku. Sprzedaż Tołpy i L’biotici potwierdziły atrakcyjność segmentu. Na rynku jest dziś tłum funduszy i dużo pieniędzy. To wręcz zmusza do wprowadzania kolejnych marek — twierdzi Mirosław Bryk.

OKIEM PRZEDSIĘBIORCÓW

Tłuste lata tuczą konkurencję

JAROSŁAW CYBULSKI

prezes Jandy

Koniunktura zmienia się według zasady siedmiu lat tłustych i siedmiu lat chudych. Dziś branża jest rozpędzona. Minął kryzys, rośnie PKB, Polacy zwiększają zakupy, dobrze powodzi się też Niemcom, a to z ich gospodarką jesteśmy najmocniej powiązani. W efekcie optymistami są nie tylko konsumenci, ale też przedsiębiorcy, którzy więcej inwestują w marketing, dodatkowo podkręcając zakupy. Wzrost jest pewny, co przyciąga na ten rynek inwestorów finansowych i nowych graczy. Z punktu widzenia pojedynczego przedsiębiorcy sytuacja nie jest jednak aż tak korzystna. Większa konkurencja oznacza konieczność dzielenia się udziałami. Dlatego my do boomu podchodzimy spokojnie — powoli poszerzamy portfel produktów, nowych marek nie zamierzamy wprowadzać.

Ciesz się chwilą i… uważaj

HENRYK ORFINGER

prezes Dr Ireny Eris

Rosną wydatki na kosmetyki, a na rynku widać olbrzymie pieniądze i niewielu chętnych do sprzedaży firm. Dobrze ma się nie tylko ta branża, ale też wiele innych, co zachęca do inwestycji, wprowadzania kolejnych produktów i debiutów nowych graczy. Sęk w tym, że w 2008 r., tuż przed wybuchem kryzysu, czasy też były piękne. Nie chcę być złym prorokiem, więc mówię „chwilo trwaj”, ale nie wiem, czy tak świetna koniunktura potrwa pół roku, trzy lata czy siedem. Dlatego w złotych czasach warto myśleć o takim zorganizowaniu firmy, żeby była gotowa na kryzys.

OKIEM FUNDUSZU

W sam raz do konsolidacji

MACIEJ SZYMAŃSKI

dyrektor zarządzający Waterland Private Equity Investments w Polsce

Atrakcyjność rynku kosmetycznego wynika z wielu czynników — globalnie wydatki na kosmetyki rosną, a wartość polskiego rynku zwiększa się jeszcze szybciej. Sprzyjają temu coraz większa siła nabywcza i rozwijające się potrzeby konsumentów — zwiększa się penetracja w niektórych kategoriach, ruch nakręcają kolejne produkty i marki. Widać jednak dwa wyzwania dla marek. Jedno to nadmierna koncentracja po stronie handlowej — za gros obrotów w branży odpowiada kilka sieci drogerii i dyskontów, które mają mało miejsca na półce i interesują się markami własnymi, co silnie przekłada się na marże producentów. Drugie dotyczy skali działalności. Polski rynek jest ciekawy, bo duży — zwiększenie obrotów z kilku do kilkunastu milionów złotych jest łatwe, a do kilkudziesięciu milionów złotych — wciąż realne. Problemy pojawiają się, gdy firma chce przeskoczyć do kilkuset milionów złotych, co wymaga inwestycji w zbudowanie regularnego, a nie jednorazowego eksportu. W efekcie jest dziś na rynku wiele mniejszych firm, które z punktu widzenia inwestora finansowego dają możliwość konsolidacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polska kosmetyczna gorączka złota