Czytasz dzięki

Polska zapukała w ustrojowe dno

opublikowano: 10-05-2020, 22:00

Pierwszy raz w 102-letnich republikańskich dziejach Polski nie doszły 10 maja 2020 r. do skutku prawomocnie zarządzone wybory.

Było to niewyobrażalne za II Rzeczypospolitej, w organizującej atrapy wyborów PRL oraz przez trzy dekady III RP. A jednak państwu PiS udało się zapukać w konstytucyjne, ustrojowe dno. Przyczyna pierwotna to oczywiście epidemia, ale decydująca — niszczenie uczciwych procedur wyborczych, które były ogromnym osiągnięciem Polski po 1989 r. Wykluczenie głosowania 10 maja stało się pewnikiem już kilka tygodni temu, poniżej przypominam tytuł komentarza z 20 kwietnia. Odnosił się do sparaliżowania Państwowej Komisji Wyborczej (PKW), w tym unieważnienia wzoru karty do głosowania oraz zakazania jej druku.

10 maja normalnie pracowałoby 27,5 tys. komisji, ale wybory się
nie odbyły – ani zwyczajne, ani kopertowe.
Zobacz więcej

10 maja normalnie pracowałoby 27,5 tys. komisji, ale wybory się nie odbyły – ani zwyczajne, ani kopertowe. Michał Kość/Forum

Warto zapamiętać, w jakim stanie niedziela 10 maja zastała nasze „demokratyczne państwo prawne”. 7 maja PiS przywróciło w Sejmie nakaz wrzucania kopert z głosami do jakichś skrzynek, z których byłyby one przesypywane bez żadnego liczenia do worów. W piątek 8 maja zadziałał podpisowy automat, o godz. 21.51 specustawa znalazła się w Dzienniku Ustaw i od soboty obowiązuje. Zawiera masę szkodliwych przepisów, przytoczę przykład ekstremalny. Andrzej Duda zagłosowałby naturalnie w Krakowie, ale na wyniki z własnego miasta poczekałby nie kilka godzin, lecz… kilkanaście dni! W miejsce dotychczasowych 449 liczących komisji obwodowych specustawa spędza głosy z prawie 800-tysięcznego królewskiego grodu do… jednej komisji, która padnie ze zmęczenia już przy rozklejaniu kopert. Jedynym obiektem, który ten horror mógłby pomieścić, jest Tauron Arena Kraków — jeśli wojewodzie małopolskiemu udałoby się ją wynająć od miejskiej spółki, jako że prezydent Jacek Majchrowski od pseudowyborów umył (przynajmniej dotychczas) ręce.

Po wejściu specustawy w życie, minister Jacek Sasin od razu 9 maja opublikował o godz. 14.49 rozporządzenie. Już z podpórką ustawową nakazał gminom przekazanie Poczcie Polskiej spisów wyborców. Sobotni pośpiech był nieprzypadkowy, ponieważ po południu odbyło się nerwowe posiedzeniu politbiura PiS. Władcy zastanawiali się, czy nie wyrzucić do kosza paktu Jarosławów, Kaczyńskiego i Gowina, z 6 maja. Dwaj szeregowi posłowie ogłosili unieważnienie wyborów 10 maja, decydując nie tylko za cały Sejm (co da się zrozumieć), lecz nawet za Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Politbiuro, z gościnnym udziałem Porozumienia, rozważało kolejny zwrot i przepchnięcie kopertowego głosowania 23 maja. Zerwanie paktu realnie groziłoby jednak upadkiem rządu Mateusza Morawieckiego, zatem prezes PiS podtrzymał ideę wyborczej powtórki w wakacje. Najbliższym krokiem proceduralnym będzie przyjęcie przez PKW sprawozdania z wyborów prezydenta RP, które od 5 lutego formalnie trwały, ale upadły przed finalnym głosowaniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane