Czytasz dzięki

Polski eksport żywności otrząśnie się z recesji

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 27-05-2020, 22:00

Eksport żywności z Polski może obniżyć się w tym roku o 8 proc., a powrót do poziomu sprzed epidemii nastąpi w połowie następnego.

Dla branży jest to wstrząs, jakiego nie doznała nawet w najtrudniejszych momentach kryzysu finansowego z 2008 r. Z doświadczenia wynika jednak, że kryzysy mogą też być też szansą. Takie są wnioski z raportu centrum analitycznego SpotData i Santander Bank Polska pt. „Szok. I co dalej? Ścieżki eksportu żywności z Polski w czasie recesji wywołanej epidemią COVID-19”.

W 2020 r. eksport żywności z Polski może wynieść 28,9 mld EUR wobec 31,4 mld EUR w 2019 r. To pierwszy taki spadek od 10 lat.

— Branża spożywcza przyzwyczaiła nas do pobijania kolejnych rekordów w zakresie wzrostu eksportu r/r. Obecna sytuacja jest bezprecedensowai oczywiście niepodobna do poprzednich, ale na kanwie tej wyjątkowości, z jaką się mierzymy, oraz doświadczeń z poprzednich kryzysów, z których branża wychodziła obronną ręką, sądzę, że nawet wysoki spadek zostanie szybko odrobiony — komentuje Renata Dutkiewicz, dyrektor ds. sektora spożywczego w Santander Bank Polska.

To, jak silny jest wstrząs, pokazują badania koniunktury wśród firm spożywczych prowadzone przez GUS. W maju odsetek netto firm raportujących spadek zamówień zagranicznych wyniósł 36 proc., podczas gdy we wcześniejszych kryzysach było to 25 proc. (początek 2002 r.) czy 17 proc. (początek 2009 r.). Teoretycznie produkcja żywności powinna być odporna na zmiany koniunktury, ponieważ żywność sprzedaje się bez względu na nastroje konsumentów. Jednak tym razem wstrząs jest tak silny, że objął nawet sektor spożywczy. Wynika to nie tylko ze spadku ogólnego popytu, ale też w dużej mierze z restrykcji nałożonych m.in. na ważny dla producentów sektor hoteli i restauracji (tzw. HoReCa). Prognozy w czasach epidemii obarczone są wyjątkowo dużą niepewnością. Bazowa ścieżka przedstawiona w raporcie zakłada, że najsilniejszy spadek wystąpi w II kw. 2020 r., a później zacznie się stopniowe odbudowywanie poziomów sprzedaży zagranicznej. Dwa najbardziej prawdopodobne scenariusze to ożywienie U-kształtne (początkowo słabe, później mocniejsze) lub W-kształtne (kolejny dołek na jesieni, później szybkie wybicie).

— Czeka nas trudny czas w gospodarce, ale jednocześnie można założyć, że instrumenty polityki publicznej stosowane w krajach UE czy USA i zabezpieczające przed czarnymi scenariuszami będą efektywne. Podniesienie zdolności reakcji systemu ochrony zdrowia powinno pozwolić na szybsze ograniczanie ognisk epidemii, a reakcja polityki fiskalnej i monetarnej może zapobiegać trwałemu załamaniu popytu. Zakładam więc ostrożnie, że w ciągu paru kwartałów zacznie się dynamiczne odrabianie strat po kryzysie — mówi Ignacy Morawski, dyrektor centrum analitycznego SpotData.

Jeszcze ważniejsze od dokładnej ścieżki eksportu w krótkim okresie jest pytanie o to, jak epidemia i kryzys z nią związany zmienią długookresowe perspektywy ekspansji polskich firm. Polska jest na dobrej drodze do tego, by w trzeciej dekadzie XXI w. wejść do grona 10 największych eksporterów żywności na świecie. Ostatnie kryzysy dowiodły, że globalne zaburzenia gospodarcze nie blokują długookresowego wzrostu udziału Polski w światowym handlu. Światową recesję w 2009 r. i europejską w 2012 r. polski eksport żywności przeszedł relatywnie spokojnie. Stało się tak m.in. dlatego, że szukający oszczędności zagraniczni producenci coraz częściej zwracali się w kierunku dostawców z Europy Środkowej, którzy oferują produkty wysokiej jakości po relatywnie niskich cenach. Jeżeli nie dojdzie do wzrostu protekcjonizmu handlowego, jest duża szansa, że po epidemii ekspansja polskiego eksportu będzie kontynuowana.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski, SpotData

Polecane