Polski Inglot koloruje cały świat

Co najmniej jeden sklep na tydzień, fabryka w Indiach i więcej bieli. Czołowa marka kosmetyków znad Wisły mebluje sobie przyszłość

Co łączy Broadway w Nowym Jorku, Piazza del Duomo w Mediolanie i Oxford Street w Londynie? Niemal najwyższe czynsze na świecie i... szyld: Inglot. Co tydzień przybywa co najmniej jeden.

Trudny czas

Kosmetyki producenta z Przemyśla można kupić w 680 sklepach w 80 krajach. W przyszłym roku dołoży 60 salonów i kilka rynków — na celowniku ma Iran, Indonezję, Egipt, Barbados, Saint Lucię, Dominikanę, Węgry oraz Algierię. Jeszcze w tym roku na mapie podbojów spółki pojawią się Chiny. — W dalszych planach są Brazylia i Francja, ojczyzna wielkich kosmetycznych marek, w której polskie nie istnieją. W ciągu dekady chcemy dojść do 1,2 tys. sklepów — mówi dr Zbigniew Inglot, prezes firmy Inglot. Był moment, gdy w spółce nie było kolorowo. Gdy w lutym 2013 r. zmarł Wojciech Inglot, prezes i współtwórca marki, brat obecnego szefa, wszyscy wstrzymali oddech.

 

— Nasi zagraniczni partnerzy przestali inwestować w rozwój sieci, przyjeżdżali do Przemyśla, by upewnić się, że sobie radzimy, a do naszych drzwi zapukało kilkadziesiąt czołowych funduszy inwestycyjnych. To brat firmował gros działań spółki, więc musieliśmy z siostrą i zespołem pokazać rynkowi, że poradzimy sobie z rozwojem biznesu. To był trudny czas, który mamy już dawno za sobą. Od sierpnia 2013 r. rozwijamy się w normalnym tempie. Firma nie była i nie jest na sprzedaż — mówi Zbigniew Inglot.

Kuszące meble

Właśnie zapadła decyzja o budowie laboratoriów. Powstaną w Przemyślu, gdzie są wszystkie zakłady Inglota. Kwota inwestycji? Tajemnica. Inglot słynie z tego, że stroni od kredytów i chwalenia się finansami.

— Kolejne laboratoria umożliwią nam rozszerzenie współpracy z instytutami naukowo-badawczymi i mocniejsze wejście w segment kosmetyków białych, w którym obecnie mamy pojedyncze produkty. Rozbudowujemy też moce produkcyjne wszystkich linii kosmetyków kolorowych, co umożliwi około 40-procentowy wzrost produkcji — mówi prezes Inglota. Firma jest też coraz bliższa decyzji o budowie zakładu za granicą.

— Nie jesteśmy w stanie rozwijać się w Indiach bez lokalnej produkcji, bo bariery celne są zbyt wysokie. Obecnie mamy tam 15 sklepów, w perspektywie trzech lat będziemy potrzebowali fabryki — tłuma czy Zbigniew Inglot. To niejedyne inwestycje spółki.

— Światowe koncerny cały czas zmieniają wygląd sklepów, projektowanych obecnie przez najsłynniejszych architektów. My też musimy podążać za tym trendem i cały czas odnawiać placówki — dodaje szef Inglota. Nie tylko kosmetyki, ale też meble do firmowych sklepów powstają w zakładach spółki i… kuszą Zbigniewa Inglota. — Produkując meble na własne potrzeby, zdobyliśmy spore kompetencje. Co jakiś czas zastanawiamy się nad poszerzeniem marki Inglot o niekosmetyczne kategorie. Jestem przekonany do mebli luksusowych, choć to kwestia dalekiej przyszłości — mówi prezes Inglota.

Im się udało

Polskie marki wciąż są mało znane za granicą, ale przybywa wyjątków. M.in. dzięki „Wiedźminowi” CD Projektu świat usłyszał o polskich grach komputerowych. Globalnym brandem może się też pochwalić producent okien Fakro. Sieć sklepów na Wschodzie i Zachodzie ma obuwnicze CCC, a po zachodnich ulicach jeżdżą autobusy Solarisa.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polski Inglot koloruje cały świat