Polskim inwestorom grozi szlaban na ETF-y

opublikowano: 15-07-2019, 22:00

Dla zagranicznych twórców ETF-ów Polska to za mały rynek, by dostosowywać się na nim do unijnych regulacji. Polskie urzędy unikają zaś poczucia się „organem uprawnionym” w myśl unijnego prawa do zastosowania przewidzianego w nim wyjątku

Na początku 2018 r. drastycznie skróciła się lista ETF-ów, które można kupić za pośrednictwem polskich biur maklerskich. W zależności od brokera z oferty wypadło 50-80 proc. funduszy. W liczbach bezwzględnych oznacza to, że w poszczególnych domach maklerskich handlować można nieco ponad setką.

Może się jednak okazać, że dostępne będą tylko cztery, czyli te, którymi handlować można na warszawskiej giełdzie. Z biur maklerskich mogą bowiem wypaść ETF-y, dla których rynkami macierzystymi są Londyn czy Frankfurt. Po wykasowaniu funduszy ze Stanów Zjednoczonych to na nie musieli się przerzucić inwestorzy szukający w polskich biurach maklerskich rozwiązań o globalnym charakterze.

Powód wykończenia dostępu do ETF-ów będzie w zasadzie ten sam co półtora roku temu — obowiązująca od 2018 r. unijna dyrektywa MiFID II w połączeniu z unijnym rozporządzeniem w sprawie dokumentów zawierających kluczowe informacje, dotyczących detalicznych produktów zbiorowego inwestowania i ubezpieczeniowych produktów inwestycyjnych (PRIIP) z 2014 r.

Przepisy te nałożyły obowiązek prezentowania inwestorom dokumentu z kluczowymi dla nich informacjami, a także tego, by od 2020 r. był on udostępniany w języku urzędowym państwa Unii Europejskiej (UE), na terenie którego ETF będzie można kupić. Już pierwszy warunek wyciął z oferty polskich biur maklerskich amerykańskie ETF-y, gdyż w Stanach Zjednoczonych mało kto się europejskimi przepisami przejmuje. Nawet jeśli twórcy ETF-u udostępniają dokumenty typu KID (Key Information Document) czy KIID (Key Investor Information Document), to niekoniecznie spełniają one wymogi unijne. Właśnie dlatego liczba ETF-ów drastycznie spadała na początku 2018 r.

Pozostały tylko te, które stworzono specjalnie z myślą o obrocie na giełdach UE. Tym, co może dobić dostęp do ETF- -ów, jest jednak zbliżający się termin tłumaczenia KID-ów.

— W firmach, które tworzą ETF-y, nikt nie będzie tłumaczył tych informacji na bułgarski, rumuński, czeski czy polski. To dla nich za małe rynki — mówi przedstawiciel jednego z polskich banków.

— Rozmawialiśmy z jednym z dużych graczy na rynku ETF-ów. Na początku pojawiały się z jego strony jakieś zapewnienia, że spróbuje te tłumaczenia dla nas zrobić, ale potem się z tego wycofał — mówi jego konkurent.

Polskie instytucje próbowały namówić twórców ETF-ów do przyjęcia tłumaczeń stworzonych w Polsce. Propozycje te nie zostały jednak przyjęte, mimo że ETF- -ami można handlować niemal wyłącznie w biurach maklerskich największych polskich banków. Poza DM BOŚ dostęp do giełd zagranicznych udostępniają bowiem takie tuzy naszego rynku finansowego, jak PKO BP, Pekao, Santander i mBank.

— Usłyszeliśmy, że musieliby takie tłumaczenie umieścić na swojej stronie internetowej, czyli wziąć za nie odpowiedzialność, a tym samym przeczytać i zaaprobować, czyli w praktyce przeprowadzić samemu cały proces tłumaczenia — wyjaśnia jeden z bankowców.

Fundusz kontra spółka

Paradoksalnie jednak sprawę można rozwiązać dość szybko. Rozporządzenie PRIIP stwarza furtkę do dystrybucji KID- -ów w języku innym niż polski. Wytyczne dotyczące stosowania rozporządzenia wskazują tylko, że musi to być język, który inwestorzy indywidualni byliby w stanie zrozumieć. Sektor finansowy proponuje więc, by ograniczyć się do angielskiego.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Angielski jest językiem w Polsce dość powszechnie znanym i używanym. Niedopuszczenie do dystrybucji ETF-ów z kluczowymi informacjami po angielsku jest więc trudne do uzasadnienia. Tym bardziej że trendy na światowych rynkach kreują giełdy amerykańskie i bez znajomości języka angielskiego trudno w ogóle mówić o skutecznym inwestowaniu na rynkach zagranicznych. Poza tym przeciętnemu człowiekowi, który mieszka w Polsce, łatwiej zainwestować w sektor reprezentowany przez ETF niż poszczególne spółki. Tych ostatnich żadne KID-y nie obowiązują, a zrozumienie ich sytuacji wymaga przecież zapoznania się choćby z raportami finansowymi, które nie są przecież publikowane po polsku. Do racjonalnego korzystania z ETF-ów tak szczegółowa wiedza nie jest potrzebna, gdyż odzwierciedlają one pewne trendy regionalne lub branżowe. A wiedzę o takich trendach można z powodzeniem czerpać z wielu przystępnych źródeł — tłumaczy przedstawiciel jednego z pięciu domów maklerskich oferujących dostęp do giełd zagranicznych.

To nie my, to oni

Zgodnie z rozporządzeniem PRIIP na wykorzystanie języka obcego w KID- -ach musi się jednak zgodzić „właściwy organ państwa członkowskiego”. Problem w tym, że w Polsce nikt się nie poczuwa do bycia „właściwym organem”. „(…) ustawą z 29 września 2017 r. o zmianie ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym oraz ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (…) Komisja Nadzoru Finansowego została wskazana jako (…) organ wyznaczony przez państwo członkowskie do nadzoru, przestrzegania i egzekwowania przepisów rozporządzenia PRIIP oraz nakładania kar administracyjnych za nieprzestrzeganie przepisów tego aktu prawnego. Mając to na uwadze, jak również fakt, że przepisy unijnego rozporządzenia stosuje się wprost, akceptacja dodatkowego języka, w którym mógłby być sporządzany i przekazywany klientom dokument zawierający kluczowe informacje, znajduje się w zakresie właściwości Komisji Nadzoru Finansowego” — czytamy w przesłanym „PB” stanowisku Ministerstwa Finansów.

Resort podkreśla, że takie stanowisko przedstawił KNF już w grudniu 2018 r. Opinii KNF nie udało nam się uzyskać. Z naszych informacji wynika jednak, że na akceptację innego języka chce ona mieć „podkładkę” w postaci rozporządzenia ministra finansów i stanowisko takie sygnalizowała już resortowi finansów. Z prośbą o wydanie rozporządzenia zwróciła się też Izba Domów Maklerskich.

— W kwietniu wysłaliśmy pismo do ministerstwa, ale od tego czasu nic się nie wydarzyło — informuje Piotr Sobków, członek zarządu Izby Domów Maklerskich.

Poza kwestiami pryncypialnymi ministerstwo nie spieszy się z wydaniem rozporządzenia być może również z innych powodów. Resort zwraca bowiem uwagę, że na publikację czeka unijne rozporządzenie w sprawie ułatwienia transgranicznej dystrybucji przedsiębiorstw zbiorowego inwestowania. Odwleka ono obowiązek wdrożenia zasad rozporządzenia PRIIP o dwa lata — do 31 grudnia 2021 r. By polscy inwestorzy mieli dostęp do tych ETF-ów, które im jeszcze pozostały, prędzej czy później ktoś będzie się musiał poczuć „właściwym organem”.

Czym jest ETF

ETF to fundusz inwestycyjny cechujący się niskimi opłatami za zarządzanie. Wynikają one z tego, że fundusz de facto kopiuje skład indeksu będącego jego punktem odniesienia. Funduszy ETF nie kupuje się w „okienku”, lecz na giełdach, tak jak akcje. Na giełdach też sprzedaje się ich jednostki, wychodząc z inwestycji. Specjalnie dla polskich klientów stworzono garstkę ETF-ów. Kilka lat temu instrumenty oparte na indeksach WIG20, DAX oraz S&P500 wypuścił Lyxor z grupy Societe Generale. Tegoroczną nowinką jest też ETF na WIG20 stworzony przez AgioFunds TFI i izraelską Beta Securities. Tą czwórką można obracać na warszawskiej giełdzie. Wszystkie inne są dostępne tylko w tych polskich biurach maklerskich, które oferują dostęp do giełd zagranicznych. Tandem AgioFunds i Beta Securities ma zatwierdzone jeszcze trzy prospekty, ale one również będą dotyczyć indeksów z GPW.

6,5 tys. Tyle było ETF na świecie na koniec 2018 r...

4,7 bln USD ...a takimi aktywami zarządzały.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu