Popyt na samochody rośnie, budżet puchnie

Podatki z przemysłu motoryzacyjnego wraz ze składkami ubezpieczeniowymi i zdrowotnymi za 2016 r. to ponad 24 mld zł. A w 2017 r. ma być więcej.

Państwowy budżet zarobił w ubiegłym roku prawie 10 mld zł na samym podatku VAT, jaki zapłaciła branża motoryzacyjna. A szacunki mówią, że z całej branży moto pozyskał też 1,7 mld zł z tytułu podatku od dochodów osób prawnych. Poza tym z miejsc pracy w tym sektorze uzyskano 4,8 mld zł składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne opłacanych przez pracodawców i pracowników, co też można traktować jako dochód sektora finansów publicznych — uważa KPMG.

Ważnym źródłem wpływów budżetowych jest podatek akcyzowy, którym są objęte nowe i używane samochody osobowe przywożone do Polski oraz wyprodukowane i sprzedawane w kraju. Wpływy z tego tytułu wyniosły w 2016 r. 2,4 mld zł. — Jeżeli zrealizują się optymistyczne scenariusze dotyczące wzrostu zatrudnienia, wartości produkcji i sprzedaży, to przychody podatkowe powinny jeszcze nieco wzrosnąć.

Jedyna danina, z której wpływymogą być niższe niż w 2016 r., to akcyza i cło. W zeszłym roku sprowadzono rekordową liczbę używanych samochodów osobowych — ponad milion, a wzrost wyniósł 30 proc. rok do roku. Spowodowane to było planowanymi zmianami stawek akcyzowych, w związku z czym handlarze starali się zdążyć przed nową legislacją i rejestrowali pojazdy na zapas. Prawdopodobnie w tym roku to się nie powtórzy i wpływy z akcyzy i cła będą mniejsze — uważa Mirosław Michna, partner w dziale doradztwa podatkowego, szef zespołu doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce.

Za wzrostem przychodów podatkowych w branży motoryzacyjnej przemawiają dobre perspektywy jej rozwoju — rośnie produkcja samochodów osobowych i dostawczych oraz wartość produkowanych i eksportowanych części. Jak podaje KPMG, w 2016 r. z fabryk w Polsce wyjechało 554,6 tys. samochodów osobowych i 127 tys. użytkowych. W pierwszej połowie 2017 r. produkcja była większa o ponad 2,5 proc., jest więc prawdopodobne, że także za cały rok wyniki będą lepsze.

— Liczba pojazdów montowanych w Polsce jest jednak wciąż daleka od rekordu z 2008 r., kiedy z taśm montażowych zjechało niemal milion samochodów. Późniejsze spadki spowodowane były przede wszystkim przenoszeniem produkcji niektórych modeli z Polski, a także niższym popytem na głównych rynkach eksportowych. Od dwóch lat produkcja rośnie, aby jednak wrócić do rekordowych rezultatów któryś koncern musiałby przenieść lub uruchomić produkcję nowego modelu w Polsce. A nie ma niestety takich sygnałów — tłumaczy Mirosław Michna. Inaczej jest z producentami części i akcesoriów — kilku kluczowych już ogłosiło zamiar otwarcia nowych zakładów bądź ekspansji.

— Gdy dodamy do tego rosnący popyt na rynkach zagranicznych, możemy mieć pewność, że w bliskiej przyszłości wartość produkcji i eksportu części motoryzacyjnych będzie rosła — mówi Mirosław Michna. Jego zdaniem równie optymistyczna jest prognoza dla handlu. W 2016 r. sprzedano 416,1 tys. nowych samochodów osobowych, a dane po pierwszym półroczu 2017 pozwalają zakładać, że na koniec roku może zostać przekroczona liczba 450 tys.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Popyt na samochody rośnie, budżet puchnie