Posiłki nadchodzą

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2006-07-20 00:00

To byłaby rewolucja — tak o możliwym wejściu strategicznego partnera do Polsatu mówią specjaliści. Tylko czy do niej dojdzie?

Od długiego czasu na rynku telewizyjnym niewiele się działo. Ale najwyraźniej wejście Ruperta Murdocha do Telewizji Puls dało impuls do dalszych zmian. Zaledwie kilka tygodni po tym wydarzeniu Polsat poinformował, że rozmawia z dużymi grupami medialnymi o ich mniejszościowym udziale kapitałowym w spółce.

— Wejście Murdocha do Pulsu było pierwszym istotnym ruchem na rynku. Gdyby ktoś wszedł teraz do Polsatu — to już byłaby rewolucja. Pojawiłby się zagraniczny koncern medialny, dysponujący znacznie większymi pieniędzmi niż dotychczasowi gracze. Wymusiłoby to istotne zmiany na pozostałych nadawcach — mówi Juliusz Braun, były szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Duży inwestor mógłby sobie pozwolić na znaczne rabaty na rynku reklamy czy wprowadzić nowe, kosztowne formaty programowe. A to zmusiłoby do zmian TVN i telewizję publiczną.

Analitycy są zgodni — wpuszczenie inwestora do Polsatu to dobry pomysł.

— Zawsze mieliśmy wrażenie, że Polsatowi brakuje know-how. Inwestor może znacznie wzmocnić firmę — mówi Jakub Benke, prezes domu mediowego Starcom.

Jednak pojawiają się wątpliwości, czy Zygmunt Solorz-Żak rzeczywiście zdecyduje się na sprzedaż udziałów.

— Słyszeliśmy już różne zapowiedzi Polsatu, związane z pozyskaniem inwestora. Na razie nie zostały one zrealizowane. Wypowiemy się, jeśli dojdzie do takiej transakcji — mówi Małgorzata Czaplicka z TVN.

— Od wielu lat jesteśmy zainteresowani tym rynkiem i prowadzimy w tej sprawie luźne rozmowy. Jednak tej konkretnej kwestii nie chcę komentować — mówi Heike Rosener, dyrektor generalny Bertelsmann Media.