Nie licz tylko na szczęście. Łatwiej unikniesz inwestycyjnych rozczarowań, jeśli wyliczysz, co będzie w przyszłości.
Hellena... Chyba wszyscy piliśmy swego czasu soki tego producenta. Od 6 lipca dynamicznie rozwijająca się przez 14 lat firma jest w stanie upadłości.
Według danych Coface Intercredit w pierwszym półroczu tego roku bankructwo ogłosiło 405 polskich firm. Najwięcej upadłości zarejestrowano w handlu hurtowym — 89. Na drugim miejscu znalazło się budownictwo (68 bankructw). Produkcja artykułów spożywczych i napojów (32 upadłości) była na trzecim miejscu.
— Podaż produktów tego sektora przewyższa popyt. Częstym powodem problemów firm jest niedostosowanie inwestycji do faktycznych potrzeb rynku — komentuje Artur Wiśniewski, wiceprezes Coface Intercredit Poland.
Los Helleny może spotkać każdego przedsiębiorcę, który planował wprowadzenie nowego produktu. Rozeznał rynek, a z badań wynikło, że klienci bardzo potrzebują np. jego karbowanych chipsów o smaku śląskiej rolady. Odpowiedział sobie na trzy fundamentalne pytania: jaką cenę ma mieć produkt, jak go promować i jak go klientom dostarczyć. Wiedział już nawet, skąd wziąć pieniądze na nową linię produkcyjną, reklamę etc. A zapomniał o tym, co najważniejsze — finansowej analizie opłacalności inwestycji.
Na rynku są oczywiście nie tanie firmy konsultingowe, ale samemu też można zbadać szanse na sukces nowego przedsięwzięcia. Jak?
Przychody minus koszty
— Zaczynamy od rachunku potencjalnych wyników. Z pomocą wcześniej wykonanych badań rynkowych prognozujemy przychody, potem liczymy koszty. Badamy wszystko — ceny dostaw surowca, koszty promocji produktu. Zliczamy dosłownie każdą złotówkę, która potrzebna nam będzie do wprowadzania produktu lub usługi na rynek. Nie można przy tym zapomnieć o kosztach tzw. zarządu oraz o kosztach pracowników — wymienia Adam Kostrzewa, doradca finansowy z FPA Group.
Do kosztów zaliczamy też odsetki od kredytu inwestycyjnego, który zaciągnęliśmy pod przedsięwzięcie. Pozycją po stronie kosztów jest też amortyzacja — choć odliczając ją, właściwie zbieramy na przyszłe inwestycje.
— Jeśli po odjęciu owych kosztów od przychodów po 2-3 latach od podjęcia działań pojawi się zysk — to dobrze (30 proc. stopy zwrotu w ciągu roku — przyp. red.). Nad trafnością wyboru akurat tej, a nie innej inwestycji powinniśmy się poważnie zastanowić, jeżeli po pięciu latach nadal będziemy pod kreską — podkreśla ekspert.
Wynik finansowy oczywiście pomniejszają podatki.
Zdjęcie przedsiębiorstwa
— W drugiej kolejności powinniśmy zrobić bilans, czyli zestawić swoistą fotografię przedsiębiorstwa. W tym badaniu porównujemy aktywa, czyli to, co mamy, z pasywami, czyli tym, czym finansujemy to, co mamy — mówi Adam Kostrzewa.
Reguła jest jedna i niewzruszona. Bilans ma wyjść na zero. Co bilansujemy?
— Dodajemy wartość trwałego majątku — czyli nieruchomości, maszyn, mebli itd. do wartości majątku obrotowego (zapasy towarów, surowców itp.). Oczywiście jeżeli przedsiębiorstwo już działa, będzie to prostsze, a wynik dokładniejszy. Jeśli natomiast robimy projekcję całkiem nowego biznesu, to precyzja będzie mniejsza, a dane sprowadzą się do wartości liczonych w tysiącach, a nie w złotówkach — tłumaczy Adam Kostrzewa.
Elementem aktywów są również należności, czyli nasze niezapłacone faktury. Po stronie pasywów zestawiamy środki na przeprowadzenie inwestycji (kredyt albo środki własne) oraz zobowiązania wobec przyszłych lub obecnych dostawców.
Bieżąca płynność
Trzeci krok to próba odpowiedzi na pytanie, jak po inwestycji będzie w firmie z gotówką.
— Założenie, że nasi klienci lub my sami będziemy płacić za wszystko od ręki gotówką, jest — biorąc pod uwagę dzisiejszą tendencję na rynku — dość optymistyczne i ryzykowne. W takiej perspektywie badanie potencjalnych przepływów finansowych (cash flow) w najbliższych latach po inwestycji staje się bardzo ważne — mówi Adam Kostrzewa.
Cash flow to sprawozdanie finansowe, obejmujące wpływ do firmy pieniędzy ze sprzedaży lub innych tytułów oraz ich wypływy na płace, materiały, zaliczki. Obrazuje on realne przepływy pieniężne w przedsiębiorstwie na trzech poziomach: operacyjnym (działalność podstawowa), inwestycyjnym i finansowym. Prowadzi do określenia sumy środków pieniężnych uzyskiwanych z działalności gospodarczej (najlepiej nadwyżki finansowej).
Wynik cash flow może być dodatni bądź ujemny. Dodatni przepływ gotówki oznacza, że więcej gotówki przychodzi, niż wychodzi z firmy. Ujemny przepływ gotówki pokazuje tendencję odwrotną.
— Żeby sprawdzić płynność, należy zbadać źródła i zastosowania pieniędzy — wyjaśnia nasz rozmówca.
Czyli to, skąd mamy kasę i na co ją wydajemy. Mamy ją z zysku w kolejnych latach, z kredytów, z kapitału obrotowego i ze zobowiązań. Wydawane pieniądze to inwestycje i zapasy materiałów lub towarów. Naturalnie zliczone zastosowania odejmujemy od źródeł pieniędzy.
— Prognozy przepływów pieniężnych, a takie robimy przecież dla inwestycji, musimy oczywiście sukcesywnie dyskontować. Mówiąc najprościej, lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu. 100 zł dziś bowiem jest warte więcej niż jutro, dziś mogę użyć dostępnych środków do alternatywnych inwestycji, czego nie da się zrobić po zainwestowaniu w linię produkcyjną — mówi Adam Kostrzewa.
Dziura w całym
Analizę opłacalności inwestycji przeprowadza się zwykle w perspektywie pięcioletniej. Opłacalność inwestycji w hotel w miejscowości turystycznej będziemy jednak sprawdzali w dłuższym czasie. Droga inwestycja w nieruchomość — choć zwykle pewniejsza, znacznie podnosząca wartość aktywów firmy — będzie się przecież zwracała wolniej.
Decyzje co do samej struktury majątku (aktywów), w który zamierzamy inwestować, również są bardzo ważne. Wpływają na poziom ryzyka. Jak pisał Oskar Lange, należy je oceniać według jednego z dwóch kryteriów: „osiągania maksymalnej stopy zwrotu z aktywów przy danym poziomie ryzyka i minimalizacji ryzyka przy założonym poziomie stopy zwrotu z aktywów”.
Dlaczego dziura w całym? Bo los biznesu w Polsce zwykle wisi na cienkim włosku, który mogą przeciąć niespodziane zmiany prawa czy podatków lub nieoczekiwane tąpnięcie na rynku. Analizując opłacalności inwestycji, nie możemy się od tego ubezpieczyć. Jeżeli nasze przedsięwzięcie wiąże się z dodatkowym zatrudnieniem (zwłaszcza na stanowiska kierownicze), trudno będzie również oszacować koszty znalezienia odpowiednich pracowników.
Stara zasada mówi jednak: „kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa”. Fakt, coś w tym jest...
Okiem praktyka
Rozwojowa branża
Analiza opłacalności inwestycji jest jednym z elementów długookresowego planowania działalności naszej firmy. Z jednej strony zmierza ona do wyeliminowania posunięć, które mogłyby spowodować pogorszenie się sytuacji finansowej przedsiębiorstwa, z drugiej zaś —pozwala na wybór najbardziej optymalnych rozwiązań.
Ocena opłacalności naszej ostatniej inwestycji nie przysporzyła większych problemów, ponieważ charakter nowej linii produkcyjnej nie odbiega od dotychczas używanych. W przygotowanie analizy zaangażowani byli wyłącznie pracownicy firmy, m.in. odpowiadający za finanse, sprzedaż i produkcję. Okres zwrotu z tej inwestycji jest ściśle powiązany z prognozami sprzedaży. Założeniem zarządu jest, że przy naszych planach rozwoju wyniesie od 2 do 3 lat.
Jan Szczygieł analityk finansowy Oknoplast Kraków