Pozytywne skutki wojny cenowej

Marcin Bołtryk
opublikowano: 11-05-2006, 00:00

Nowoczesne rozwiązania IT nie gwarantują sukcesu. Jednak funkcjonowanie bez nich na dzisiejszym rynku TSL okazuje się niemożliwe.

Rok 2005 był kolejnym rokiem konsolidacji na rynku TSL. Firma Premium Logistics została przejęta przez FM Logistic (tylko zagraniczne oddziały) i Wincanton (we Francji), DHL przejął firmę Exel, UPS — kurierską Stolicę, Kue- hne+Nagel — wydzieloną z grupy Hays firmę ACR Logistics. To tylko niektóre przykłady konsolidacji. Tendencja ta powinna zostać utrzymana również w 2006 r.

— Te przejęcia i fuzje są powodem poszukiwania przez firmy w naszym sektorze nowych, optymalnych rozwiązań. To przyczynia się do rozwoju branży — zapewnia Andrzej Owcarz, dyrektor marketingu w Raben Group.

Stabilizacja

Mimo postępującego procesu konsolidacji rok 2005 charakteryzował się spadkami. Chodzi przede wszystkim o stawki przewozowe.

— Ceny są jednak tak niskie, a marże tak małe, że obserwujemy już symptomy stabilizacji cen, wynikające z faktu, że ich dalsze obniżki nie są już możliwe. Dodatkowo utrzymanie cen w przypadku rynku przewozów międzynarodowych utrudniały duże koncerny, które chcąc pozyskać klientów, stosowały „nieuczciwe” stawki na przesyłki, oferując usługi poniżej kosztów — opowiada Andrzej Owcarz.

Wojna cenowa z jednej strony wyniszcza rynek, z drugiej jednak stymuluje jego rozwój. Firmy, które inwestowały w technologie, jakość i tabor, nie mogą grać nieuczciwie i oferować usług po zaniżonych cenach. Jedynym sposobem jest przekonanie klientów, że warto płacić za usługę „drożej”. Jak to zrobić? Trzeba zaoferować coś więcej.

— Już dziś technologie stosowane w Polsce nie odbiegają od tych z Europy Zachodniej. Logistyka jest dziedziną gospodarki, w której nowoczesne technologie mogą znacznie usprawnić procesy operacyjne i optymalizować koszty — przekonuje Andrzej Owcarz.

Wymiana informacji

Technologia i ludzie to pewny przepis na sukces. Szukając definicji wartości dodanej w logistyce, o technologii mówi się stale, a o ludziach, którzy jej używają — nie. Tymczasem zaawansowane systemy wymagają osób na określonym poziomie kompetencji.

— Nasze rozwiązania są tak samo dobre jak europejskie, a najlepszym dowodem na to jest fakt, że nie ma takich rozwiązań, które miałaby tylko jedna firma i nikt poza nią. Systemy zarządzania flotą — takie lub inne, bardziej lub mniej zaawansowane — to standard w przedsiębiorstwach transportowych, które znajdują się w czołówce rynkowej i dla wielu dużo od nich mniejszych — opowiada Katarzyna Nowakowska z VOS Logistics Polska.

Huby informacyjne — gdzie operator i klient wspólnie kształtują informację, monitorują przebieg procesów operacyjnych — to wciąż oferta najlepszych z najlepszych, ale już nie wizja, lecz rzeczywistość.

— Rzeczywiście, istnieje tendencja do pełnego zinformatyzowania obszaru transportu. Pytanie, jakie należy sobie postawić, to czy kolejne implementacje coraz to nowszych narzędzi IT służą usprawnieniom działań operacyjnych czy raczej podyktowane są modą — mówi Adam Komorowski ze spółki Cursor.

Podwykonawcy w ogonie

Obecnie nastąpiło gwałtowne skrócenie czasu podjęcia ładunku i czasu wykonania usługi transportowej. Ze względu na to działanie bez narzędzi IT jest możliwe, ale bardzo czasochłonne — zmniejsza efektywność firm transportowych i nie zapewnia przewagi konkurencyjnej.

— Decydując się na wdrożenia, musimy znać dobrze korzyści płynące z takiej implementacji (operacyjne i kosztowe) oraz — a może przede wszystkim — to, jak wpisują się one w wymagania klientów — dodaje Adam Komorowski.

Trzeba jednak pamiętać, że rozwój technologii jest zdeterminowany wielkością danej firmy. Im większa, tym większe zasoby na inwestycje w IT. W tych zaś, które współpracują z dużymi producentami i sieciami handlowymi, współpraca bez EDI czy innych form szybkiej wymiany danych nie mogłaby się odbywać.

— Brak rozwoju technologii IT można zaobserwować w małych firmach transportowych, które konkurują z innymi tylko na poziomie prostych zleceń transportowych po jak najniższej cenie — podkreśla Adam Komorowski.

Jego zdaniem, bez nowoczesnych rozwiązań informatycznych mogą funkcjonować tylko małe firmy, które są podwykonawcami operatorów logistycznych.

— Jeżeli mówimy o transporcie związanym z dystrybucją i logistyką zaopatrzenia — bez wsparcia IT ani rusz — podkreśla Adam Komorowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu