Paweł Borys zarządzający w TFI DWS
Z prezentacji spółki i rozmów z członkami zarządu firmy idącej na giełdę chcę się przede wszystkim dowiedzieć, jak wykorzystane będą pieniądze z emisji. Zwracam uwagę na historię spółki i jej dotychczasową stabilność finansową. Zarząd musi pokazać źródła przyszłego zysku, by zachęcić mnie do inwestycji. Ważne jest też profesjonalne przygotowanie jego członków do rozmów z inwestorami. Muszą być przekonujący, by wzbudzić zaufanie słuchaczy.
Ewaryst Zagajewski dyrektor biura inwestycji Bankowy OFE
OFE interesują raczej duże emisje, najlepiej ponad 30 mln zł. Im mniejsza ich skala, tym wyższej potencjalnej stopy zwrotu oczekujemy. Dotyczy to spółek, które chcą pozyskać od 10 do 30 mln zł. Ofert publicznych poniżej 10 mln zł w ogóle nie rozpatrujemy. Duże ryzyko przeważa nad wizją możliwych, ale niepewnych zysków.
Konrad Łapiński zarządzający w TFI Skarbiec
Fundusze inwestycyjne są bardziej elastyczne od OFE. Ja chętnie inwestuję w małe i średnie spółki, które mają jasną wizję rozwoju i konsekwentnie realizują strategię. Trzeba zauważyć, że obecnie idące na rynek kapitałowy firmy to przedsiębiorstwa, które powstały w latach 90. Nie bardzo więc miały czas, by rozwinąć się i generować przychody ponad 1 mld. Siłą rzeczy więc nie są gigantami rynku. Idą na parkiet, by uzyskać kapitał na rozwój i stać się znaczącymi graczami w swoich branżach.
Rafał Chwast prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych
Inwestorzy finansowi mają podobne pakiety akcji największych spółek giełdowych. Tu nie ma więc dużego pola do konkurencji. Myślę, że konkurować muszą właśnie udziałami w mniejszych firmach. To różnice w posiadanych pakietach akcji średniaków sprawiają, że jeden fundusz wypracowuje wyższe stopy zwrotu niż inny.