Czytasz dzięki

Prapremiery, gwiazdy i… operowy kryminał

Rozmawiała Karolina Guzińska
opublikowano: 10-09-2020, 14:45

Waldemar Dąbrowski, dyrektor Teatru Wielkiego - Opery Narodowej, ułożył repertuar na sezon 2020/21 tak, by nie tracąc nic z tradycyjnego operowego piękna – otworzyć się na nowe.

„PB”: Od 11 marca do końca czerwca Teatr Wielki - Opera Narodowa (TW-ON) pozostawał blisko widzów jedynie za pośrednictwem platformy VOD i mediów społecznościowych. Czy program online cieszył się zainteresowaniem?

Waldemar Dąbrowski: Ogromnym. Mieliśmy około 10 milionów wizyt na Facebooku i milion odsłon na platformie VOD. Prezentowaliśmy różne cykle, koncerty i spektakle. Niektóre w trybie repertuarowym, np. trzy pokazy, inne były lub jeszcze są dostępne na vod.teatrwielki.pl. Byliśmy przygotowani, ponieważ pięć lat temu wyposażyliśmy się w supernowoczesne studio telewizyjne, pozwalające rejestrować i emitować to, co się dzieje na naszych scenach. Otrzymaliśmy wiele podziękowań i wyrazów uznania za działania online, ale dobrze wiemy, że to tylko uzupełnienie podstawowej formy działania teatru, czyli widowiska na żywo.

Co oglądano najchętniej?

Z dłuższych form balet „Śpiąca królewna” Piotra Czajkowskiego, spektakl dla rodzin, który pokazaliśmy aż trzykrotnie. Obejrzało go ponad 100 tys. widzów i był jednym z najszerzej komentowanych. Ale też operę „Carmen” Georges’a Bizeta, balet „Burza” Henry’ego Purcella w choreografii Krzysztofa Pastora dokładnie w czasie, kiedy planowany był w repertuarze… Zaprezentowaliśmy online ponad 40 spektakli operowych i baletowych, koncertów i recitali. Udostępniliśmy naszą platformę VOD innym polskim teatrom operowym.

Widzowie mogli też zajrzeć do domów artystów.

Tancerze prowadzili lekcje baletu, koleżanki i koledzy z chóru również przygotowali bardzo ładną formułę, nie mówiąc już o popisowym serialu „Dyrygent sam w domu”, w którym Bassem Samir Akiki przybliżał widzom warsztat dyrygenta i robił to świetnie. Natomiast Lorenzo Passerini – dyrygent znany naszej publiczności z „Carminy Burany” – przyleciał z Australii, by przygotować „Medeę” Luigi Cherubiniego, i utknął w Warszawie. Daliśmy mu więc zadanie zilustrowania terminów muzycznych sytuacjami rzeczywistymi. Wywiązał się z niego znakomicie. Wyjaśniał na przykład różnicę między legato [ścisłe łączenie następujących po sobie dźwięków – red.] a staccato [wyraźne oddzielanie następujących po sobie dźwięków – red.], krojąc marchewkę w kuchni. 

Przez pandemię niemal wszystkie firmy odnotowały straty, TW-ON nie był wyjątkiem. O jak duże  pieniądze chodzi?

Mówimy o kwocie rzędu 5,5 mln zł. Musieliśmy zwrócić widzom pieniądze za niewykorzystane bilety, a nasza działalność gospodarcza, m.in. wynajem sal, kompletnie zamarła.

Czy w tej sytuacji możecie liczyć na wsparcie mecenasów?

Jestem wielkim entuzjastą pojęcia CSR. Uważam, że dojrzałość demokracji wyraża się stopniem, w jakim biznes przejmuje odpowiedzialność za sferę życia publicznego, w tym kulturę. W Polsce to wciąż bardzo mały stopień, jednak niektóre firmy mają większe ambicje angażowania się w te sprawy – cieszymy się ze współpracy z  PKN Orlen i PZU, mamy też wielu mniejszych partnerów. Gdyby jednak odnieść to do miary europejskiej, to wciąż jesteśmy daleko w tyle. 

Jakie korzyści odnoszą z tej współpracy wasi biznesowi partnerzy?

Jesteśmy w stanie skroić na miarę, zgodnie z oczekiwaniami, działania, które wyrażą się satysfakcją pracowników i budowaniem wizerunku firmy, który jest weryfikowalną wartością rynkową. My jesteśmy w tym bardzo skuteczni.

Zamierzamy uruchomić podcasty dotyczące opery i baletu skierowane do bardzo szerokiej publiczności oraz specjalny kanał na YouTubie dla młodszej publiczności. Jeśli ktoś chciałby z nami współpracować przy budowie tych formatów, zapraszamy.
Generalnie proponujemy przeżycie wspólnej przygody, jaką są kolejne premiery i wydarzenia. Wybitnych artystów będzie mnóstwo w nowym sezonie.


Sześć premier, 25 tytułów operowych i baletowych, wiele koncertów i recitali. Tak wygląda repertuar 2020/21. Ku zadowoleniu widzów wśród premier są spektakle, które w poprzednim sezonie zabrała im pandemia.

To było jedno z trudniejszych zadań, bo w operze pracuje się z wyprzedzeniem co najmniej dwóch lat, by pozyskać najlepszych realizatorów, śpiewaków itd. Musieliśmy jednak zareagować na ciąg zdarzeń, w rezultacie którego nie zrealizowaliśmy trzech premier. Dwie z nich – baletową „Korsarza” Adolphe’a-Charlesa Adama i operową „Werthera” Julesa Masseneta – umieszczamy na początku nowego sezonu. Z trzeciej rezygnujemy, ale staraliśmy się tak zbudować repertuar, by zaproponować naszej publiczności wyjątkowe atrakcje.

Jakie?

Po pierwsze, pięć z sześciu wielkich premier tego roku będzie prapremierami, a więc spektaklami, których nigdy nie było na warszawskiej scenie bądź były dawno i całe pokolenie widzów, a w niektórych wypadkach dwa, nie miało szansy się z nimi zapoznać. Baletu „Korsarz” nie wystawiano u nas od 150 lat.

 „Cardillac” Paula Hindemitha zapowiada się jako sensacyjne przedstawienie. Mogę to powiedzieć z dużą dozą pewności, ponieważ reżyser Mariusz Treliński i scenograf Boris Kudlička przedstawili bardzo interesującą koncepcję spektaklu, nie mówiąc już o tym, że samo dzieło jest niezwykłe – to operowy kryminał.

Tylko jedna premiera jest pozycją doskonale znaną publiczności, ale bardzo kochaną. „Cyganeria” Giacomo Pucciniego. Opowieść o paryskim proletariacie artystycznym uwikłanym w życie wielkiego miasta.

Co ciekawego znajdą dla siebie miłośnicy baletu?

O jednej premierze wspomniałem – „Korsarz” to romantyczna historia odwołująca się do poematu George’a Byrona, obfitująca w genialne kompozycje taneczne. Na scenie Opery Narodowej zobaczymy ten balet w choreografii Manuela Legrisa, dyrektora Wiener Staatsballett.

Druga premiera, „Mayerling” do muzyki Franciszka Liszta, to wielkie wydarzenie, prapremiera na naszej scenie. Opowieść o dramatycznych losach Rudolfa Habsburga-Lotaryńskiego, syna cesarza Franciszka Józefa i cesarzowej Elżbiety, znanej jako Sissi, w choreografii Kennetha Macmillana, jednego z najwybitniejszych choreografów XX w. Z tym się wiąże moje osobiste wspomnienie – kiedy 20 lat temu zaprosiłem do Warszawy przedstawicieli organizacji, która zajmuje się ochroną dziedzictwa Macmillana, po obejrzeniu naszego baletu uznali, że zespół jeszcze nie jest w stanie bezbłędnie wykonać jego dzieła. Teraz nie mieli już najmniejszych wątpliwości. To jest miarą sukcesu Krzysztofa Pastora, który doprowadził Polski Balet Narodowy do poziomu światowego.

Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
×
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Światowego formatu są także śpiewacy, których w tym sezonie zobaczymy na scenie TW-ON: Aleksandra Kurzak, Piotr Beczała, Tomasz Konieczny, Jakub Józef Orliński…

Aleksandra Kurzak zadebiutuje na naszej scenie w partii Butterfly. Jej głos cały czas się rozwija i dzięki temu jest otwarta na zupełnie nowy repertuar. Piotr Beczała zaśpiewa Werthera, Tomasz Konieczny – Cardillaca. 

Chcę też położyć akcent na koncert Jakuba Józefa Orlińskiego, którym 12 września rozpoczniemy sezon. Ten bardzo młody artysta robi wspaniałą karierę. Czuję satysfakcję, bo jest wychowankiem naszej Akademii Operowej. Pracował z nami kilka lat i nie miałem najmniejszych wątpliwości, że będzie wielką gwiazdą.


Czy jakaś pozycja w nowym repertuarze jest szczególnie panu bliska?

Przepiękny koncert „Głosy gór”, który prezentowaliśmy w Madrycie, Palermo, Bazylei, Kazachstanie, Nowym Jorku – wszędzie bez wyjątku były owacje na stojąco i zachwyt publiczności. Wiąże się z nim anegdota. Kiedyś siedzieliśmy z Januszem Olejniczakiem w kawiarni w Radziejowicach i przerzucaliśmy się pomysłami. Wiedzieliśmy, że chcemy pokazać fragment wielkiej muzyki polskiej inspirowany górami. Ja wymyśliłem tytuł tego koncertu. Potem nasze myśli poszły w kierunku Karola Szymanowskiego, Wojciecha Kilara, Henryka Mikołaja Góreckiego. Nawet zadzwoniliśmy do Wojciecha Kilara, który powiedział: „A róbcie, co chcecie!”. Oczywiście tę muzykę trzeba było przetransponować na nieklasyczny zespół – są dwa kwartety, dwa fortepiany, perkusja, na której gra Jan Młynarski, syn Wojciecha Młynarskiego. Jerzy Maksymiuk wspaniale nimi zarządza jako dyrygent wieczoru. To absolutnie wyjątkowy koncert. Dowód na to, że na długości jednej kawy może narodzić się pomysł, który obleczony we właściwe szaty artystyczne staje się wydarzeniem.


W sezon 2020/21 teatr wchodzi z nowym dyrektorem muzycznym…

Patrick Fournillier to dyrygent bardzo wysokiej klasy, mający za sobą znakomite występy w czołowych światowych teatrach – mediolańskiej La Scali, operze paryskiej, Metropolitan itd. Współpracuje z nami od paru lat. Poznałem go kilkanaście lat temu w Turynie. Po spektaklu „Traviaty” podszedłem do niego – owszem, wyraził zainteresowanie, ale mało entuzjazmu. Teraz natomiast jest entuzjastycznie nastawiony do pracy z naszym zespołem. Bardzo sobie ceni orkiestrę, teatr, lubi tu być. Robił z nami kilka ważnych rzeczy  – w ostatnich sezonach przygotował premierę „Pelleasa i Melizandy”, poprowadził spektakle „Rigoletta” i „Toski”. My go też bardzo cenimy.


Od czego zależy dobór repertuaru?

Szczerze mówiąc – od gustu. Publiczność polska jest bardzo przywiązana do pięknych, tradycyjnych oper, a my z Mariuszem Trelińskim zakładamy pewną filozofię. Postawiliśmy sobie zadanie przesunięcia gustów w kierunku XX w. Chcemy – nie wytracając niczego z katalogu oczywistego operowego piękna – otwierać się na nowe. Krzysztof Penderecki, Paul Hindemith w Niemczech są przebojem. Zaledwie 600 km stąd. Warszawa wciąż jest bardziej konserwatywna w swoich oczekiwaniach. Te oczekiwania publiczności musimy spełniać, lecz równocześnie napinamy troszkę aspiracje w kierunku nowego piękna.

W przestrzeń teatru już na stałe wpisała się Galeria Opera. Jakie nowe wystawy zobaczymy?

Nie traktuję ich w kategoriach osobnych. Dla mnie ten budynek jest wielkim zobowiązaniem, sam jest wartością kultury. Uważam, że każdy, kto tu wchodzi, ma poczucie pewnego uwznioślenia. I tak ma być w tej piramidzie kultury, na której szczycie jest opera – nie mówię tego nieskromnie, po prostu taka jest struktura i natura dzieła operowego, że sumuje wszystkie talenty artystyczne. W związku z tym wyznaję filozofię wyniesioną z romantycznej koncepcji correspondance des arts  – wspólnoty sztuki i artystów. Galeria umieszczona w tym budynku jest dopełnieniem satysfakcji widza, który przychodzi na spektakl operowy, baletowy czy na koncert, a równocześnie szansą dla artystów na pokazanie się publiczności w liczbie, której nie doświadczy się w galeriach sztuki – każdą naszą wystawę ogląda 60-70 tys. osób. Takimi wynikami nie może się pochwalić nikt.

Profil galerii ułożyliśmy świadomie niemodnie. Nie schlebiamy chwilowym trendom artystycznym, tylko pokazujemy wybitne postaci, które zapisały się na karcie nowoczesności w sztuce polskiej. Sięgamy po tych, którzy kreowali wizerunek kultury w latach 60., 70., 80. Dajemy widzom możliwość obcowania ze sztuką najwyższego lotu.

W tym sezonie szczególnie chcę polecić aktualną wystawę – rzeźby Barbary Falender. Następny będzie Jan Cybis, absolutna wielkość polskiego malarstwa, stosunkowo mało znany teraz, bo zniknął z galerii i rzadko organizuje się jego wystawy. Później będą znakomici Jarosław Modzelewski i Leon Tarasewicz.


Publiczność wciąż musi się liczyć z restrykcjami, które wymusiła pandemia…

Głównym ograniczeniem jest sprzedaż biletów. Zajęte może być tylko co drugie miejsce na widowni. Po każdym spektaklu trzeba zdezynfekować tę ogromną salę, przestrzeń foyer i szatnie. To będzie ogromna praca. Respektujemy jednak wszystkie reguły sanitarne, bo to jedyna droga, by tę zarazę pomniejszyć.

Fot. Marek Wiśniewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Karolina Guzińska

Polecane