Zdaniem Mirosława Saja, analityka DnB Nord, mniejsze powodzenie na rynku
pierwotnym małych spółek to wina mniejszej aktywności inwestorów indywidualnych.
- Dla funduszy inwestycyjnych oferty o wartości 20 mln zł nie są zbyt
bezpieczne. Chodzi tu głownie o płynność akcji. Dlatego gwarantem sukcesu małych
emisji na rynku pierwotnym są przede wszystkim drobni inwestorzy. Problem w tym,
że ci, z powodu kiepskiej koniunktury na giełdzie, zaczynają szukać
bezpieczniejszych lokat - mówi "PB" Saj.
Specjalista zauważa, że
coraz częściej giełdowi inwestorzy przerzucają pieniądze na lokaty, co nie
napawa optymizmem... - Sugeruje to, że w przyszłości też nie będzie łatwo o
powodzenie małych emisji. Tendencję na rynku może odwrócić duża prywatyzacja,
która zakończyłaby się sukcesem. Mogłaby ona ściągnąć rzeszę drobnych inwestorów
na rynek pierwotny, a później również na giełdę - mówi Mirosław Saj.
Marek Świętoń, analityk Ipopema, również zwraca uwagę na mniejszą
aktywność inwestorów indywidualnych. Ale nie tylko: - Obserwujemy systematyczny
odpływ pieniędzy z funduszy, które operują w sektorze małych i średnich spółek.
Nie bez powodu instytucje, które już mają inwestować na giełdzie, wybierają
spółki duże, z wyższą płynnością - powiedział nam Świętoń.
Zdaniem
analityka Ipopemy, jest szansa, że zainteresowanie małymi i średnimi spółkami
powróci. Nie nastąpi to szybko, tylko w perspektywie 2-3 lat. I to pod
jednym warunkiem; PKB musi przyśpieszać z kwartału na kwartał, a stopy
procentowe muszą być relatywnie niskie - powiedział Świętoń.
Nasi
rozmówcy zastrzegają, że nie wszystkie małe oferty są skazane na porażkę. Spółki
z ciekawą perspektywą i godziwymi zyskami, a także z atrakcyjnymi cenami
emisyjnymi, powinny znaleść nabywców.
Więcej w jutrzejszym "Pulsie Biznesu" i na portalu pb.pl