Prezes GPW idzie z duchem kryptoczasów

opublikowano: 28-05-2021, 15:43

Marek Dietl, który stoi na czele Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, mówi o podejściu do kryptowalut i możliwościach dopuszczenia do obrotu na regulowanym rynku opartych na nich instrumentów. Wyjaśnia także, dlaczego broni cyfrowego złotego.

W pogoni za nowoczesnością:
W pogoni za nowoczesnością:
Giełda Papierów Wartościowych, którą zarządza Marek Dietl, w tym roku skończyła 30 lat. Perspektywa na przyszłość: iść z megatrendami.

Wywiad jest częścią najnowszego odcinka podcastu Puls Biznesu do Słuchania, poświęconego kryptowalutom. Całej rozmowy z prezesem Giełdy Papierów Wartościowych Markiem Dietlem w Warszawie można wysłuchać tu:

„PB’’: Co pan sądzi o kryptowalutach?

Marek Dietl: Kryptowaluty to odpowiedź człowieka na nieokiełznany system finansowy (...), który zakłada kreowanie pieniądza przez banki, co powoduje zmienność gospodarczą. Poszukujemy powrotu do źródeł gospodarki, gdzie emisja i kreacja pieniądza są — tak jak w kryptowalutach — z góry zdefiniowane i ograniczone. W historycznych momentach przesileń gospodarczych traciliśmy zaufanie do systemu opartego na kreacji pieniądza, a kryptowaluty wszelkiej maści zyskiwały na popularności. Nigdy jednak nie osiągnęły znaczącego udziału w wolumenach transakcji, bo jako społeczeństwo chcemy, nawet za cenę wahań koniunktury, brać kredyty, konsumować. Zawsze po takim okresie ekscytacji alternatywnymi walutami — ja tak wolę je nazywać — wracało wszystko na właściwe tory, czyli do systemów monetarnych związanych z możliwością kreacji pieniądza poprzez kredyt bankowy.

Czy należy uregulować rynek kryptowalut?

Musimy ludziom dawać wolność wyboru i możliwość popełniania błędów, powinniśmy natomiast ograniczać możliwości oszustw. Jestem za tym, żeby rozwijały się np. giełdy kryptowalut pod warunkiem, że operatorzy tych giełd nie zajmują żadnych pozycji na tych kryptowalutach, tylko pośredniczą między kupującymi a sprzedającymi. Spektakularne przypadki upadłości giełd kryptowalut wynikały właśnie z tego, że giełdy same zawierały transakcje na własny rachunek. Nadużycia w ekstremalnym przypadku mogą doprowadzić do upadłości danej platformy i pozostawienia ludzi bez pieniędzy realnych czy w wariancie krypto. Inną kwestią jest odzyskiwanie zagubionych kryptowalut. Oczywiście pieniądze możemy zgubić także na ulicy i ich nie odzyskać, chodzi jednak o to, żeby był jakiś system odzyskiwania.

Czy kryptowalutowa gorączka w jakikolwiek sposób wpływa na warszawską giełdę?

Obserwujemy, co się dzieje. Podpatrujemy głównie technologię, którą chcemy zastosować do handlu aktywami niefinansowymi, natomiast na razie nie planujemy wprowadzać żadnych instrumentów pochodnych na kryptowaluty czy dawać na to jakąś ekspozycję. Aby taki produkt dopuścić, musi znaleźć się renomowany dostawca.

Rozumiem, że teraz nie dostrzega pan takich dostawców.

Dostrzegam, bo monitorujemy ten rynek. Nie wyszukujemy ich aktywnie, natomiast gdyby któryś z tych podmiotów zgłosił się do nas i powiedział, że chce stworzyć produkt strukturyzowany, którego elementem byłaby jakaś płynna kryptowaluta notowana na giełdach nie budzących naszych wątpliwości, to nie możemy mu zabronić dopuszczenia do obrotu. Skoro można założyć się o cenę ropy, cenę złota, to można też założyć się o cenę bitcoina. Dla nas ważne są przejrzyste zasady i świadomość z ryzyka.

Kiedy ruszy Private Market, czyli platforma oparta na technologii blockchain?

Projekt cały czas się rozrasta. Pierwotnie miała to być platforma crowdfundingowa, która działa. Zapraszamy na nią wszystkie biura maklerskie. Pozostałe elementy platformy czekają na regulacje. (...) Komisja Europejska konsultuje szeroki pakiet dopuszczenia do handlu oparty na rozproszonym rejestrze, czyli właśnie słynnej technologii blockchain wykorzystywanej m.in. do handlu kryptowalutami. (...) Wydaje się, że w perspektywie tego roku, mimo pewnych zmagań związanych z wykonawcami tych technologii, powinniśmy być gotowi do startu. Czy ruszymy — zależy to od stanu prawnego. Czasami lepiej poczekać, aż pojawią się ostateczne regulacje, ale korzystniejsze, niż na siłę uruchamiać rynek w ramach regulacji, które nie są przystosowane do tego typu działalności.

Polska biernie przygląda się temu, co w sprawie cyfrowego pieniądza robią inne kraje. Pan jednak publicznie poparł tę ideę. Dlaczego?

Jest to po prostu olbrzymia wygoda. Zmniejsza się liczba pośredników, a więc zwiększa efektywność systemu. Widzę również korzyści ściśle związane z giełdą i platformą Private Market — gdyby był cyfrowy złoty, to nie potrzebowalibyśmy dodatkowego systemu płatniczego i moglibyśmy zaoferować niższe ceny transakcyjne uczestnikom tego rynku. Obserwuję, jak poszczególne kraje rywalizują ze sobą na tej arenie walutowej. Banque de France z francuską giełdą Euronext, mającą oddziały w siedmiu krajach europejskich, mocno pracują nad wprowadzeniem cyfrowego euro do transakcji finansowych. Chiny mocno promują cyfrowego juana. Żeby obronić polską walutę przed napływem innych cyfrowych walut, powinniśmy być gotowi do uruchomienia cyfrowego złotego. Z punktu widzenia polityki monetarnej nie ma znaczenia, w jakiej formie emitujemy pieniądz. Bank centralny i tak miałby pełną kontrolę nad bazą i polityką monetarną. Nic byśmy więc nie stracili, obronilibyśmy pozycję złotego, a może nawet moglibyśmy dzięki temu próbować prowadzić jego ekspansję. Widzę więc tylko korzyści, nie widzę natomiast żadnych zagrożeń.

----------------------

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosłuchania . Gośćmi najnowszego odcinka pt. „Dzień dobry, tutaj bitcoin”, byli Daniel Kostecki (Conotoxia), Marek Dietl (GPW), Jan Ziomek (KNF), Katarzyna Wabik (Binance), Rafał Zaorski (TJS).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane