Private equity zysku nie gwarantuje

Udział w ofercie publicznej inspirowanej chęcią wyjścia z inwestycji funduszu private equity trzeba analizować odrębnie. Dobitnie świadczą o tym debiuty giełdowe z Abrisem w tle

Od piątku 13 kwietnia inwestorzy indywidualni mogą się zapisywać na akcje Danwoodu Holding, produkującego domy prefabrykowane. W piątek też kurs windykacyjnego GetBacku spadł poniżej kolejnego symbolicznego poziomu, czyli 5 zł, a w poniedziałek gwałtownie przecena była kontynuowana. W momencie zawieszenia notowań akcje były warte już zaledwie jedną piątą tego, co w ubiegłorocznej, pierwszej ofercie publicznej. Danwood i GetBack łączy to, że w obu przypadkach IPO było furtką do upłynnienia znacznych pakietów akcji przez fundusze private equity — choć różne. Danwood sprzedaje Enterprise Investors, GetBack wprowadził na giełdę Abris Capital Partners.

W ostatnich pięciu latach było 10 pierwszych ofert publicznych, w których za główny lub jeden z głównych celów można uznać przynajmniej częściowe wyjście z inwestycji przez fundusze private equity. Nie braliśmy przy tym pod uwagę podmiotów działających jak fundusze, których beneficjentami są pojedynczy inwestorzy lub ich rodziny. To eliminowało np. Play Communications czy Uniwheels, który zresztą już opuścił rynek publiczny.

Według naszej metodologii, w latach 2013-17 typowe fundusze private equity wprowadziły na warszawską giełdę Prime Car Management (PCM), Alumetal, Polwax, Skarbiec Holding, Wirtualną Polskę, AAT Holding, Polski Bank Komórek Macierzystych (PBKM), Griffin Premium RE, Dino Polska oraz GetBack. Są to spółki z różnych branż i portfeli różnych funduszy private equity. Stały bądź nadal stoją za nimi Abris, Argan Capital, Enterprise Investors, Innova Capital, Krokus Private Equity oraz Oaktree Capital.

Wiedzą, kiedy sprzedać

W latach 2013-17 najwięcej debiutów zainicjowały fundusze, których spółki portfelowe są bohaterami obecnych dni — Abris oraz Enterprise Investors. Bilans tego ostatniego jest lepszy. Obecny kurs dwóch z trzech wprowadzonych przez niego na giełdę spółek jest powyżej ceny z IPO. Przy czym jedną z tych spółek jest Dino, absolutny giełdowy ewenement. Popyt na akcje sieci marketów był tak duży, że instytucje zdecydowały się płacić więcej, niż wynosiła cena maksymalna, z jaką fundusz przystąpił do oferty. W efekcie drobni inwestorzy kupowali akcje taniej niż TFI oraz OFE. Jutro pierwsza rocznica debiutu. Do dziś wszyscy uczestnicy oferty pomnożyli kapitał prawie trzykrotnie. Równe sto procent zysku wynikającego ze wzrostu kursu akcji drobni inwestorzy mogli zresztą zainkasować już pół roku po debiucie.

Pół roku po debiucie kurs większości spółek wprowadzanych na giełdę przez fundusze private equity w latach 2013-17 był powyżej ceny z IPO. Tak było w ośmiu na dziesięć przypadków, w tym ze wszystkimi spółkami z portfela Abrisu, a więc nawet GetBackiem. Widać więc, że finansowi inwestorzy pozagiełdowi ewidentnie wiedzą, kiedy sprzedawać swoje aktywa.

Bywa różnie

Spośród debiutantów z ostatniej pięciolatki czterech ma już co najmniej trzyletnią historięgiełdową. To za mało, by pokusić się o uogólnienia. Ale warto zwrócić uwagę, że kurs zaledwie jednej z tych spółek jest obecnie powyżej ceny z IPO. Tym prymusem jest Alumetal, będący niegdyś w portfelu Abrisu. Abris miał ponad 55 proc. akcji spółki i sprzedał wszystkie w IPO, przeprowadzonym latem 2014 r. Od tamtego czasu kurs utrzymuje się kilkadziesiąt procent wyżej. Spółka wypłaca też dywidendę. W stosunku do ceny z IPO jej najniższa stopa wynosiła 5,6 proc. Była więc nie do pogardzenia.

Najciekawszym casusem dywidendowym jest jednak inna spółka z trzyletnią historią giełdową. Tym razem pochodząca od Enterprise Investors. Kurs Skarbca Holdingu — bo o nim mowa — jest obecnie trochę poniżej ceny z IPO, ale dzięki regularnym i szczodrym dywidendom ci, którzy kupili akcje w ofercie, są na plusie.

Dywidendy płaci również PCM, wprowadzony na giełdę przez Abris. Co z tego, skoro kurs systematycznie spada. Ciekawy jest przykład Polwaksu z portfela Krokus Private Equity. Przez dwa lata akcjonariusze mogli być względnie zadowoleni. Kurs był powyżej ceny z IPO, była też dywidenda. Ostatnio przeżywają jednak trudne chwile, bo kurs zanurkował.

Spośród spółek o krótszej historii na rynku publicznym warto zwrócić uwagę na Wirtualną Polskę Holding z portfela Innovy Capital. Choć dywidendami nie rozpieszcza, jej kurs systematycznie pnie się do góry. Trend nie jest tak spektakularny jak w Dino, ale z drugiej strony w maju miną trzy lata od giełdowego debiutu. Podobnie zachowuje się PBKM, ale jego giełdowa historia jest jeszcze krótsza. W kwietniu będzie świętować dopiero drugą rocznicę wejścia na parkiet. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Private equity zysku nie gwarantuje