Producenci aut boją się importu
Producenci samochodów w Polsce są zaniepokojeni spadkiem sprzedaży. Proponują, by uszczelnić granicę, bo — ich zdaniem — główną przyczyną kłopotów jest rosnący import używanych aut, głównie z krajów UE.
Rynek samochodowy w Polsce kurczy się. W ciągu ośmiu miesięcy tego roku sprzedano prawie 20 proc. mniej aut osobowych niż w tym samym okresie 1999 roku. Polscy producenci twierdzą, że jest to efekt wyższej akcyzy, drożejących kredytów, ale przede wszystkim niekorzystnych przepisów pozwalających na sprowadzanie do naszego kraju aut używanych, w tym rozbitych i bez katalizatora.
Powstrzymać import
Związek Pracodawców Motoryzacji zwrócił się już do Ministerstwa Gospodarki i sejmowej komisji gospodarki z prośbą o pomoc. Podczas spotkania przedstawicieli ZPM, ministerstwa i parlamentu w Lublinie padło kilka propozycji ukrócenia importu używanych samochodów.
Nowy rekord
— Szacuję, że w 2000 roku Polacy sprowadzą aż 200 tys. używanych aut — mówi Wojciech Drzewiecki, prezes firmy Samar, monitorującej rynek samochodowy.
Janusz Woźniak, prezes ZPM, proponuje wprowadzić ograniczenia. Miałyby one polegać na zakazie sprowadzania aut starszych niż siedmioletnie i zakazie importu pojazdów bez katalizatora.
Szef Związku Pracodawców Motoryzacji proponuje także, by samochody wyrejestrowane z ruchu, na przykład w Niemczech, klasyfikowano w Polsce jako odpady.
— Wówczas importer sprowadzając rozbity i wyrejestrowany samochód musiałby posiadać zezwolenie na import odpadów — mówi Janusz Woźniak.
— Spadek sprzedaży nowych aut w Polsce to efekt wielu przyczyn. Nie można mówić, że to wina tylko Ministerstwa Finansów, które dwukrotnie podnosiło w tym roku akcyzę. To także wina samych producentów i ich polityki. Zgadzam się że rosnący import aut używanych to niekorzystne zjawisko i będziemy starali się go ukrócić — zapowiada Edward Nowak, wiceminister gospodarki.
Do zrobienia
To dopiero początek dyskusji producentów z politykami na temat poprawy sytuacji w branży. Zbigniew Kaniewski, przewodniczący sejmowej komisji gospodarki, jest dobrej myśli.
— Ta sprawa wymaga tylko kilku zmian w rozporządzeniach do obowiązujących ustaw. To jest do zrobienia — mówi Zbigniew Kaniewski.