Producenci dywanów tracą rynek
W tym roku straty ponieśli prawie wszyscy polscy producenci dywanów i wykładzin. W tym najwięksi: białostocka Agnella i Kowary. Wyjątkiem jest Dywilan z Łodzi, który zwiększył sprzedaż o około 20 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Po raz pierwszy od kilku lat spadku sprzedaży nie odnotował Weltom.
Sen z powiek polskim producentom spędza natomiast stale rosnący import. Zagraniczni producenci opanowali już 75 proc. rynku. Dlatego krajowe firmy zmuszone są do szukania oszczędności. Najpopularniejszym sposobem jest restrukturyzacja zatrudnienia.
— Zmiany w Weltomie rozpoczęły się już trzy lata temu. W efekcie uniknęliśmy jednorazowej drastycznej redukcji zatrudnienia. Od początku 1996 r. do końca 1998 r. ze spółki odejdzie w sumie około 500 osób. W efekcie na początku przyszłego roku w firmie będzie pracować 350 osób — mówi Roger de Bazelaire, dyrektor inwestycyjny w NFI Victoria (główny udziałowiec Weltomu).
Podobną strategię zastosował zarząd Dywilanu. W ciągu ostatnich czterech lat zwolnienia objęły blisko 400 pracowników. W 1999 r. odejdzie kolejne 100 osób.
Szturm z Belgii
W Weltomie równolegle z restrukturyzacją zatrudnienia trwały inwestycje technologiczne. Było to niezbędne ze względu na stopniową utratę rynku na rzecz producentów zachodnich, głównie z Belgii.
— Do Polski trafiają przede wszystkim dywany wytwarzane na bazie polipropylenu. Technologie te są znacznie tańsze od stosowanych do niedawna w Polsce. Dają też szerszą gamę kolorów. Dzięki temu, że Weltom zainwestował w nowe linie, w 1998 roku po raz pierwszy od kilku lat nie zanotuje spadku sprzedaży, a nawet osiągnie niewielki zysk — twierdzi Roger de Bazelaire.
W Agnelli od początku 1998 roku zwolniono już 270 osób. Niewykluczone też, że restrukturyzacja będzie kontynuowana.
Adam Roszko, dyrektor ds. handlu i marketingu białostockiej fabryki, zaprzecza jakoby bezpośrednią przyczyną zwolnień był kryzys. Wiadomo jednak, że wyroby krajowych producentów wypierane są z rynku przez producentów belgijskich.
— Sytuacja jest dramatyczna. Belgijskie fabryki wysyłały na Wschód 80 proc. produkcji. Po krachu w Rosji trafiła ona głównie do Polski — twierdzi Adam Roszko.
Agnella zamierza walczyć z Belgami wprowadzając na rynek nowe produkty, głównie z przędzy thist. Nadaje ona produktom lepsze cechy jakościowe.
Zdaniem Adama Roszko, w stosunku do ubiegłego roku zmalał też popyt na rynku krajowym — w dywanach do 97 proc., a w chodnikach — do 70,1 proc.