Czytasz dzięki

Provident zwalnia, by przetrwać

opublikowano: 06-08-2020, 22:00

Pożyczkodawca najlepsze czasy nad Wisłą ma już za sobą. Teraz się martwi, czy zdoła przetrzymać najbliższe miesiące. Oszczędności szuka wszędzie — obecnie w kadrach.

Provident planuje zwolnić 120 osób, a 428 zmienić warunki pracy i płac — dowiedział się „PB”. W taki sposób pożyczkowy lider usiłuje przetrwać tymczasowe regulacje (od 1 kwietnia 2020 r. do 8 marca 2021 r.), przez które przychody firmy topnieją w zawrotnym tempie. Jak bardzo — tego spółka nie ujawnia, lecz z ogólnodostępnych danych wiadomo, że problem dotyczy całej branży, której od kwietnia do czerwca sprzedaż skurczyła się o połowę. W zeszłym roku wartość tego rynku szacowano na 6-8 mld zł. Provident, specjalizujący się w obsłudze domowej, ostatniego lipca powiadomił o swoich planach urząd pracy, a 3 sierpnia rozpoczął negocjacje ze związkowcami.

— Rozpoczęliśmy 20-dniowe konsultacje z naszymi organizacjami związkowymi, dotyczące reorganizacji w firmie. Nie możemy jeszcze ujawnić szczegółów na temat skali i momentu zmian, gdyż są one przedmiotem tych rozmów. Do tej trudnej decyzji zmusza nas sytuacja związana z pandemią, a przede wszystkim regulacje tzw. tarczy antykryzysowej, drastycznie ograniczające limit kosztów pozaodsetkowych pożyczek, co uniemożliwia nam pokrycie wydatków ponoszonych w związku z prowadzoną akcją pożyczkową — informuje Zbigniew Hojka, członek zarządu Provident Polska i dyrektor ds. zasobów ludzkich, w odpowiedzi na pytania „PB”.

Co na to pracownicy?

— Jesteśmy zaniepokojeni i pełni obaw o zawarcie porozumienia. Wypracowane w poprzednich latach standardy daleko odbiegają od obecnej propozycji pracodawcy. Warunki są sporne, mamy nadzieję, że spowodujemy zmianę stanowiska zarządu spółki — mówi Dariusz Cudnik, przewodniczący Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego Konfederacja Pracy w Provident Polska.

I dodaje: „Z relacji pracodawcy wynika, że restrukturyzacja jest już jedynym możliwym rozwiązaniem, by dalej utrzymać rentowność i funkcjonowanie spółki na rynku”. Dotychczas w branży pożyczkowej najgłośniej wybrzmiewało zbyt duże ryzyko jako argument za tym, że rynek się kurczy w dobie pandemii. Teraz na wierzch wypływa kolejny problem — brak finansowania, co skutkuje jeszcze mocniejszym przykręceniem kurka z pożyczkami. Bez kapitału trudno będzie przetrwać. Gdzie go szukać?

— Nadzieją na utrzymanie miejsc pracy była tarcza finansowa PFR, ale na pewnym etapie branża finansowa została wykluczona z grona potencjalnych beneficjentów. Początkowo byliśmy przekonani, że maksymalneoszczędności uchronią nas przed zwolnieniami, ale niestety wpływ regulacji wprowadzonych na czas epidemii jest tak duży, że byliśmy zmuszeni podjąć bardzo trudne decyzje — twierdzi Zbigniew Hojka.

Provident finansuje się z kapitałów własnych, kredytów bankowych i obligacji wyemitowanych na zagranicznych rynkach. W czerwcu pożyczkodawca wysupłał ponad 200 mln zł plus 6-procentowe odsetki na spłatę obligacji korporacyjnych. Kolejna seria papierów o wartości ponad 406 mln EUR zapadnie 7 kwietnia 2021 r.

1,5 tys. Tyle osób zatrudnia Provident.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane