Prywatyzacja lubelskiego tytoniu nie wypaliła

WIS
opublikowano: 05-02-2010, 00:00

Francuski Biosyntec nie wpłacił pieniędzy za kontrolny pakiet akcji Zakładów Tytoniowych w Lublinie.

Francuski Biosyntec nie wpłacił pieniędzy za kontrolny pakiet akcji Zakładów Tytoniowych w Lublinie.

Niepokojące wieści dla zarządu, pracowników i dostawców Zakładów Tytoniowych w Lublinie płyną z Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP). Wszystko wskazuje na to, że francuska firma Biosyntec, która na mocy warunkowej umowy z września 2009 r. miała za ponad 24 mln zł kupić 60 proc. akcji spółki, ostatecznie nie zdecydowała się na zawarcie transakcji.

Jak informuje Maciej Wewiór, rzecznik MSP, francuski inwestor nie wpłacił wymaganej kwoty za akcje spółki w wyznaczonym terminie, czyli do 1 lutego 2010 r. Ponieważ prywatyzacja odbywała się w trybie negocjacji i nie było w niej wymagane wadium, z powodu braku wpłaty inwestor nie poniesie żadnych konsekwencji finansowych.

— Obecnie analizowane są możliwe scenariusze dalszej prywatyzacji zakładów — deklaruje Maciej Wewiór, rzecznik MSP.

Przedstawiciele branży uważają, że z uwagi na pogarszającą się koniunkturę oraz uwarunkowania prawne na rynku wyrobów tytoniowych o prywatyzację lubelskich zakładów będzie teraz bardzo trudno.

Większość ekspertów uważa, że bez wsparcia inwestora lub państwa z lubelską firmą może być krucho.

— Nie ma szans w rywalizacji z globalnymi koncernami na rynku papierosów. A na rynku tytoniu do skrętów jej pozycja ostatnio słabnie — mówi osoba z dużej korporacji tytoniowej.

— Jeszcze do niedawna firma dobrze radziła sobie na rynku tytoni do palenia, ale wysoka podwyżka akcyzy na tę kategorię produktów i wywołany nią wysyp podróbek zgasił sukces — mówi osoba zbliżona do Zakładów Tytoniowych w Lublinie.

A miało być zupełnie inaczej. Francuska firma, dzięki opatentowanej przez siebie uniktowej technologii i lubelskim zakładom chciała zawojować rynek tytoniowy. Przymierzała się do produkcji niezwykłych filtrów do papierosów mających redukować nawet do 80 proc. ryzyko tworzenia się komórek rakowych wskutek wpływu dymu tytoniowego na organizm. Poza samymi filtrami w Lublinie mogły też powstawać wyposażone w nie papierosy. Teraz jednak zakłady muszą szukać innego pomysłu na funkcjonowanie.

— Poza działalnością podstawową, firma może zarabiać na utrzymanie m.in. wynajmując spore zaplecze magazynowe. Przy obecnych problemach ze zbytem i przerwach w produkcji trudno jej będzie jednak utrzymać obecny stan zatrudnienia — mówi przedstawiciel branży pragnący zachować anonimowość.

Zakłady Tytoniowe w Lublinie zatrudniają ponad 150 osób. Kolejnych 350 pracuje w ich spółce zależnej w Krasnymstawie, zajmującej się skupem i przerobem tytoniu.

50%

Taki udział w konsumpcji papierosów mają w wielu miejscowościach przy wschodniej granicy Polski wyroby z nielegalnych źródeł.

500

Tyle osób pracuje w Zakładach Tytoniowych w Lublinie i ich spółce zależnej w Krasnymstawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane