Jeśli na dnie zatoki koło Cabo de Palos zamajaczy ciemny kształt, nie wiadomo czy to ryba, łódź fenicka, czy wrak karaweli.
Costa Cálida znaczy ciepłe wybrzeże. Naprawdę gorąco jest tu latem, ale miłośnicy sportów wodnych przyjeżdżają do Murcji przez cały rok.
Dla kajakarzy, żeglarzy, narciarzy wodnych, windsurferów i kitesurferów idealnym miejscem jest Mar Menor (dosłownie Mniejsze Morze), największa atrakcja naturalna Murcji. Rozległa słona laguna, którą oddziela od Morza Śródziemnego wąska mierzeja La Manga, ma 170 km kw. Jej przejrzyste wody są ciepłe i bardzo płytkie. To raj dla rodzin z małymi dziećmi. I dobre miejsce dla początkujących windsurferów — można się do woli przewracać pod okiem cierpliwych instruktorów.
Konik morski odpłynął
Zalety murcjańskich plaż docenili dotychczas głównie Hiszpanie. Zagraniczni turyści nie odkryli jeszcze tego kawałka Lewantu. Toteż dzikie ptactwo na skalistych wysepkach Mar Menor ma się dobrze, a samotnicy znajdują na plażach miejsca prawie bezludne nawet w szczycie sezonu.
Nie wiadomo tylko, dlaczego nurkom tak trudno spotkać się dziś oko w oko z caballito de mar, konikiem morskim. Kolorowych stworków, przypominających kształtem konika szachowego, było tu kiedyś mnóstwo. Dziś jedyny w przyrodzie troskliwy „ojciec w ciąży” — samiec z torbą lęgową na brzuchu — odpłynął, stał się w Mar Menor rzadkością.
Na dnie amfory
Kto przeczytał „Cmentarzysko bezimiennych statków” Artura Péreza-Revertego, wie, dokąd wyruszą miłośnicy nurkowania — na przylądek Cabo de Palos i dalej na południe, w stronę Kartageny. Właśnie tam bohater książki, doświadczony wilk morski Coy, poszukiwał wraku zaginionego XVIII-wiecznego galeonu Dei Gloria. A w młodości koło wyspy Escombreras wyciągał rzymskie amfory — „winne i olejowe, o subtelnych szyjkach z wydłużonymi uszami i łacińskimi oznaczeniami fabrykantów; niektóre były jeszcze tak samo zapieczętowane, jak w chwili zatonięcia”.
Nie jest to czysta fikcja literacka. Urodzony w Kartagenie Pérez-Reverte wie, o czym pisze. Sam w dzieciństwie nurkował po antyczne amfory. Z powodzeniem. Ale takiego szczęścia, jak dzieci bawiące się na Playa de la Isla koło miasteczka Mazzaron, nie miał nigdy. Na głębokości zaledwie 1,8 m znalazły w morzu kompletny wrak łodzi fenickiej liczącej 2700 lat, w dodatku z posążkiem fenickiego bóstwa.
Wody wzdłuż wybrzeża Murcji, głównie w pobliżu Cabo de Palos, Kartageny, Mazzaron i Aguillas, uchodzą za świetne do nurkowania.
— W głębokiej i czystej wodzie można obserwować mnóstwo różnych gatunków ryb i migrujących zwierząt morskich. Przepływają tędy wieloryby, w czerwcu przemieszczają się setki żółwi. Ale nie tylko podwodna flora i fauna przyciągają nurków — opowiada o nich oceanograf Amelia Gánova z Centro de Interpretación w Palos.
Porcelana z liniowca
Jedną z większych atrakcji są wraki statków, wyjątkowo licznie rozsiane w tym rejonie.
— Trzeba dobrze znać nasze zdradliwe wybrzeże, aby nie rozbić się o podwodną skałę Seco de Fuero — mówi Amelia Gánova.
Poszła przez nią na dno niejedna karawela i galeon, a w ostatnim stuleciu co najmniej pięć parowców. Najgłośniejsza była katastrofa włoskiego liniowca oceanicznego Sirio, płynącego z Genui do Ameryki Południowej z setkami emigrantów na pokładzie. Zatonął tuż przy brzegu w biały dzień, przy znakomitej pogodzie w sierpniu 1906 r.
Zginęło około 500 osób, 450 pasażerów uratowali rybacy z Palos. Była to największa w historii katastrofa morska u wybrzeży Hiszpanii, z czasem Sirio zaczęto nazywać Titanikiem Morza Śródziemnego.
W Centro de Interpretación wiszą oprawione w ramki pożółkłe gazety sprzed stu lat, donoszące o tragedii, obok leżą wydobyte z wraku sprzęty, talerze i porcelanowe filiżanki.
Szczątków włoskiego liniowca mogą dotknąć nurkowie korzystający z oferty klubu turystyki podwodnej Planeta Azul. Oglądają też wrak 120-metrowego statku handlowego Stanfield, zatopionego podczas I wojny światowej przez niemieckiego U-Boota. A czekają na nich jeszcze w morskiej toni Minerva, North America, Isla Gomera czy Carbonero.
Port Kartagińczyków
W Kartagenie pachnie morzem i dawnością. Miasto szczyci się dziedzictwem historycznym sięgającym czasów punickich. W 227 r. p.n.e założył je Hasdrubal pod nazwą Quart Hadast. Kartagińczycy zbudowali port, który stał się jednym z najważniejszych na Morzu Śródziemnym. Hannibal stąd wyruszył ze słoniami na podbój Rzymu, a wyprawę opłacono srebrem z okolicznych bogatych kopalń. Podczas II wojny punickiej Kartagina padła, zdobyta przez legiony Scypiona Młodszego, ale do dziś zachowały się fragmenty wzniesionych przez Kartagińczyków potężnych murów miejskich — Muralla Punica, pieczołowicie chronione pod stalowo-szklaną konstrukcją nowoczesnego muzeum.
Po Rzymianach zostały fragmenty ogromnego amfiteatru oraz zbudowany w stylu greckim teatr na 6 tys. osób. Odkryto go dopiero 20 lat temu, a nad jego rekonstrukcją czuwa znany hiszpański architekt Rafael Moneo. Postępy prac najlepiej widać ze wzgórza, na którym wznosi się XVI-wieczny zamek Castello de la Conception. Widoczne są z tego miejsca także ruiny bizantyńskiej katedry, zbombardowanej w 1936 i 1939 r. przez włoskie lotnictwo.
Miasto bardzo ucierpiało podczas hiszpańskiej wojny domowej. Upamiętnia to Refugio-Museo de la Guerra Civil, Muzeum Wojny Domowej umieszczone w dawnych schronach przeciwlotniczych.
Podwodne cygaro
Kartagena przez wieki była ważnym portem handlowym i wojennym. Widać to na każdym kroku. Jest tu Muzeum Archeologii Podwodnej ze zrekonstruowaną galerą rzymską i przedmiotami wyciągniętymi z wraków. Są koszary marynarki wojennej, wielki arsenał wojskowy z XI w., latarnie morskie, potężne umocnienia. Ale to już przeszłość. Dziś zawijają do Kartageny głównie luksusowe jachty żeglarzy z Wielkiej Brytanii, Niemiec i USA, a na przystani buja się wycieczkowy katamaran. Z jego pokładu turyści mogą w czasie rejsu obserwować zamki i fortece rozmieszczone wzdłuż wybrzeża. Strzegły niegdyś strategicznego portu przed atakami wroga.
Na pięknej nadmorskiej promenadzie wysadzanej palmami stoi dumnie — nad basenem z tryskającymi fontannami — podłużne „cygaro”, prototyp okrętu podwodnego. Zaprojektował go pod koniec XIX w. inżynier i marynarz Isaac Peral, urodzony w Kartagenie. Przeprowadził też udane próby odpalania torped pod wodą. Hiszpania nie zaangażowała się jednak wówczas w rozwój okrętów podwodnych i nie wykorzystała sukcesu Perala. Inventor del submarino zamartwiał się z tego powodu aż do śmierci.
Staroświecki urok hiszpańskiego U-Boota doceniają współcześni turyści. Chętnie fotografują się na tle wydłużonego kadłuba submarino.
Morskie przyjemności
Całodzienny rejs jachtem El Galgan w okolicy przylądka Palos, obserwowanie delfinów lunch 60 euro
z nurkowaniem 80 euro
Weekend z nauką nurkowania, posiłki, nocleg w apartamentowcu w kurorcie La Manga 240 euro
Kurs windsurfingu (10 godzin) w szkole Sandrina nad Mar Menor 105 euro
Wypożyczenie deski windsurfingowej za godz. 10 euro
za dzień 35 euro
Wstęp do Muzeum Morskiego w Centro de Interpretación de Cabo de Palos 3 euro
Więcej na: www.murciaturistica.es; www.enmarmenor.net; www.planeta-azul.com; www.ayto-cartagena.es
