Publiczne pieniądze poratują budowy

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 19-06-2009, 00:00

W mieszkalnictwie — kryzys, w budownictwie infrastrukturalnym — spowolnienie. Są i plusy —spadły koszty inwestycji.

Sytuacja się stabilizuje, ale nie we wszystkich sektorach

W mieszkalnictwie — kryzys, w budownictwie infrastrukturalnym — spowolnienie. Są i plusy —spadły koszty inwestycji.

Produkcja budowlana zmniejsza się od jesieni ubiegłego roku, spada też liczba wydawanych pozwoleń na budowę. Z danych GUS wynika, że od stycznia do kwietnia 2009 roku zmniejszyła się o 19 proc. w stosunku do poprzedniego roku. W tym czasie spadek w budownictwie mieszkaniowym był jeszcze większy i wyniósł blisko 35 proc.

Niejednoznaczne dane

Nie wszystkie informacje są jednak złe. Tanieją niektóre materiały budowlane i spadają płace, co zmniejsza koszty inwestycji.

Generalnie nastroje wśród przedstawicieli branży nie są najlepsze. Potwierdza to badanie przeprowadzone przez firmę PMR na potrzeby raportu "Sektor budowlany w Polsce, pierwsza połowa 2009 — Prognozy na lata 2009-2011".

Wynika z niego, że zaledwie 9 proc. największych firm budowlanych pozytywnie ocenia sytuację w sektorze, gdy rok wcześniej było to aż 82 proc. badanych.

Prognozy na najbliższe miesiące są jednak niejednoznaczne — 31 proc. badanych firm spodziewa się poprawy sytuacji rynkowej, a 33 oczekuje, że ulegnie pogorszeniu.

Podobnie jest z oceną portfela zamówień. Blisko 31 proc. firm dobrze ocenia obecną liczbę zleceń (dla porównania: pół roku wcześniej było to 80 proc.), a przeciwnego zdania jest 32 proc.

Jednocześnie sytuacja finansowa największych firm w dalszym ciągu jest dobra. To rezultat korzystnej koniunktury w latach 2006-07 i wcześniej zawartych kontraktów, podpisywanych na korzystnych warunkach.

— Z tego powodu wiele umów realizowanych w latach 2009-10 charakteryzować się będzie marżą wyższą od zakładanej, dzięki czemu sytuacja finansowa dużych firm budowlanych nie pogorszy się — twierdzi Bartłomiej Sosna, analityk rynku budowlanego w PMR.

Wskaźniki drgnęły

Barometrem sytuacji w branży jest też kondycja Polskich Składów Budowlanych skupiających dużą część hurtowni w kraju.

W maju tego roku przychody grupy ze sprzedaży materiałów budowlanych były, co ciekawe, o blisko 31 proc. wyższe niż przed rokiem i o 37 proc. większe niż miesiąc wcześniej.

W tym samym miesiącu po raz pierwszy od roku drgnęła również sprzedaż cementu. Cementownie sprzedały go ponad 1,6 mln ton, co oznacza wzrost o 4,6 proc. w porównaniu z majem 2008 roku.

Do niedawna systematyczny spadek produkcji notował też rynek stali. Jednak w ostatnich dwóch miesiącach również i tutaj notowany jest — wprawdzie niewielki — ale jednak wzrost.

W niezłej kondycji jest też budownictwo jednorodzinne.

— Marzec i początek kwietnia wskazują wyraźnie na ożywienie popytu w tym segmencie rynku. Tańsze materiały budowlane i niższe koszty usług wykonawczych zachęcają do budowania. Niestety istotną przeszkodą mogą być koszty zakupu gruntów i zbudowania niezbędnej infrastruktury — ocenia Mirosław Lubarski, dyrektor marketingu Polskich Składów Budowlanych.

Czy optymistyczne wieści zwiastują koniec kryzysu?

— Na takie wnioski jest jeszcze za wcześnie, ale na pewno można mówić o stabilizacji. Niestety, nie dotyczy to budownictwa mieszkaniowego, które wyhamowało bardzo mocno na początku roku, co odbije się z opóźnieniem w tym segmencie rynku — ocenia Bartłomiej Sosna.

Zamiast mieszkań

Plusem obecnej sytuacji jest spadek cen materiałów i płac, co spowodowało obniżenie kosztów inwestycji we wszystkich sektorach. W przypadku budowy fabryk to spadek rzędu 8-10 proc.

Tak szacuje Con Murphy, dyrektor zarządzający firmy PM Group Polska, zajmującej się realizacją inwestycji i doradztwem dla sektora prywatnego i publicznego. Przez ostatnie trzy lata spółka współpracowała z takimi firmami jak Dell, Electrolux, Procter Gamble czy Colgate-Palmolive.

— Nadszedł dobry czas na inwestycje. Skrócił się termin dostaw głównych materiałów budowlanych. Średni termin dostarczenia elementów stalowych na budowę to około 4 tygodnie od dnia złożenia zlecenia, podczas gdy jeszcze na początku 2008 r. wynosił on od 6 do 8 tygodni. Widać też większe zainteresowanie wykonawców uczestnictwem w przetargach na roboty budowlane, co przekłada się na konkurencyjność ofert i niższe ceny. Spadki cen będą utrzymywać się jeszcze przez najbliższe miesiące — prognozuje Con Murphy.

Jego zdaniem dla inwestorów zagranicznych osłabienie złotego przekłada się pozytywnie na koszty realizacji inwestycji i oznacza, że wielu z nich pozostanie w Polsce, zamiast przenosić swoje inwestycje na Wschód.

Jednak nie tylko budownictwo przemysłowe ma szansę skorzystać na kryzysie. Przedstawiciele branży z nadzieją patrzą też na budownictwo infrastrukturalne. Obecne spowolnienie w tym segmencie to raczej problem proceduralny. Przygotowanie zaplanowanych inwestycji trwa wciąż zbyt długo, co opóźnia przetargi.

Jednocześnie firmy przygotowujące inwestycje infrastrukturalne nie narzekają na brak zleceń, ale wręcz mają problemy ze skompletowaniem odpowiedniej obsady.

Zmienia się też struktura kontraktów — maleje liczba zleceń komercyjnych, a rośnie publicznych.

— Rzeczywiście, liczba pozwoleń na budowę obiektów publicznych rośnie lawinowo. Buduje się zarówno uniwersyteckie campusy, biblioteki, jak i szkoły. Takie zlecenia to z kolei szansa dla wielu firm, które coraz częściej stają do tego typu przetargów — potwierdza Bartłomiej Sosna.

Jego zdaniem, budownictwo publiczne, infrastrukturalne, przemysłowe i związane z ochroną środowiska stanie się nową alternatywą dla będącej obecnie w gorszej kondycji mieszkaniówki.

Liczba mieszkań oddanych do użytku w pierwszym półroczu 2009 była wyższa niż rok temu. Jednak jest to rezultat inwestycji rozpoczynanych jeszcze w czasach dobrej koniunktury, czyli w latach 2007–08.

Obecnie większość z zaplanowanych przedsięwzięć mieszkaniowych zawieszono. Przez cztery pierwsze miesiące 2009 r. oddano do użytku 53 576 mieszkań (z czego 2330 w spółdzielniach mieszkaniowych, 24 510 w budownictwie indywidualnym, 24 896 w deweloperskim, pozostałe 1840 mieszkań to lokale komunalne, zakładowe i czynszowe). To oznacza wzrost o 9 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku 2008. Najwięcej lokali ukończono w województwie mazowieckim, deweloperzy oddali ich tam prawie 13,2 tys. Od stycznia do kwietnia deweloperzy uzyskali pozwolenia na realizację 22 tys. lokali, czyli o 29 proc. mniej niż w tym samym czasie w 2008 roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu