PYTANIE PULSU

Marcin Kiepas
opublikowano: 2010-03-01 00:00

To mało prawdopodobne. Przede wszystkim dlatego, że oznaczałoby to odwrócenie wieloletniego procesu odchodzenia od jednej dominującej waluty, jaką przez lata był dolar. To co można sobie wyobrazić, to jedynie spadek do dołka z listopada 2005 (okolice 1,16). Jednak i to wymagałoby dużej wyobraźni.

No, ale spróbujmy się zabawić, w co by było gdyby… Kurs EUR/USD może wrócić w okolice 1,00 w dwóch przypadkach. Po pierwsze, w sytuacji globalnego wzrostu awersji do ryzyka i ucieczki inwestorów z rynków towarowych i surowcowych, czyli takiej powtórki z przeceny w okresie sierpień-październik 2008, ale o wielokrotnie większym poziomie negatywnych emocji. Wówczas kapitał będzie uciekał także z Polski. Konsekwencją byłby dolar i euro po 5 zł. W drugim przypadku euro traci do dolara z uwagi na pogarszające się perspektywy strefy euro, przy bardzo dobrych perspektywach amerykańskiej gospodarki. A więc w sytuacji, gdy strefa Euro pozostaje przez kilka lat w stagnacji, a USA wracają na ścieżkę bardzo szybkiego wzrostu gospodarczego. Stosunkowo niewielkie uzależnienie Polski od eksportu sprawia, że złoty w takiej sytuacji zyskiwałby na wartości w relacji do koszyka walut. Dlatego takim celem dla euro i dolara mogłaby być strefa 3,0-3,3 zł.

Marcin Kiepas

analityk rynków finansowych w X-Trade Brokers