PZU jest jak bank. Inwestycyjny

opublikowano: 12-07-2013, 00:00

Zaprzągł gigantyczny kapitał do finansowania przedsiębiorstw. Przebojem zmienił układ sił na rynku podzielonym między kilka banków…

Ubezpieczenia — z tym od zawsze kojarzyło się PZU. Ryszard Trepczyński, który od nieco ponad dwóch lat nadzoruje pion inwestycji, chce, by na koniec kadencji gigant kojarzył się również z inwestycjami. TFI już stało się największym graczem na rynku, a coraz odważniej ubezpieczyciel poczyna sobie na rynku finansowania korporacji. I to przy największych transakcjach — zrealizował już 20 transakcji dłużnych i kapitałowych o wartości około 5,5 mld zł. Finansowanie od giganta uzyskali m.in. Polkomtel, Grupa Azoty, NFI Empik Media & Fashion. Dla porównania — PKO BP, największy polski bank w 2012 r., pożyczył korporacjom 7,5 mld zł.

Zobacz więcej

Duże pieniądze PZU ma od dawna, ale do niedawna nie byliśmy gotowi na tego rodzaju projekty. Teraz stworzyliśmy w PZU zalążek prawdziwego banku inwestycyjnego — kilkunastoosobowy zespół zajmuje się nie tylko finansowaniem, ale coraz częściej współtworzy, a nawet inicjuje transakcje. Im bardziej skomplikowana transakcja, tym lepiej dla nas — mówi Ryszard Trepczyński, członek zarządu PZU. [FOT. WM]

— Gdy dwa lata temu wchodziliśmy na rynek finansowania dłużnego przedsiębiorstw, mało kto kojarzył PZU z działalnością inwestycyjną. Dobrze wykorzystaliśmy ten czas i dzisiaj jesteśmy jednym z głównych graczy na rynku. Tylko w tym roku zamknęliśmy osiem transakcji pożyczkowych i kapitałowych, w których zainwestowaliśmy około 2,5 mld zł — w dużej części przeznaczonych na finansowanie fuzji i przejęć. Docelowo w tego typu instrumentach — pożyczkach i obligacjach — chcemy mieć ulokowane 20-25 proc. aktywnego portfela, czyli 8-10 mld zł — mówi Ryszard Trepczyński, członek zarządu PZU.

Wstrząs na rynku

PZU wszedł na rynek przez lata podzielony między Pekao, PKO BP, BRE Bank, ING Bank Śląski, Citi Handlowy i BZ WBK. Okazuje się, że firmy chętnie pożyczają pieniądze nie od banku, a banki tworząc syndykaty, również cieplej patrzą na niebank.

— Przy tworzeniu syndykatów jesteśmy łatwiej akceptowalnym partnerem dla banków, bo często elementem takich transakcji jest sprzedawanie dodatkowych usług, a my nie jesteśmy dla nich konkurencją — mówi Ryszard Trepczyński. Ubezpieczyciel wszedł na rynek korporacyjnego długu dla zysku — takie transakcje pozwalają zarobić więcej niż papiery skarbowe, które dominują w portfelu, choć wiążą się z większym ryzykiem.

— Na portfelu dłużnym i kapitałowym celujemy w zwrot na poziomie 8-10 proc. rocznie. Bardziej nastawiamy się na ograniczanie ryzyka niż maksymalizację zysku. Wyższy zysk chcemy osiągać nie przez ryzyko, ale wybieranie transakcji, w których mamy mało konkurentów. Na rynku obligacji korporacyjnych silne są OFE i TFI, a w transakcjach, gdzie jest wymagana niestandardowa struktura lub zabezpieczenie albo inwestycja jest powiązana z restrukturyzacją i wyjściem po kapitał, czujemy się pewnie w przeciwieństwie do wielu banków — tłumaczy Tomasz Mrowczyk, dyrektor inwestycyjny w PZU.

Firmom lżej

PZU uważa, że to dobry moment, by przedsiębiorcy poszli śladem Zygmunta Solorza- -Żaka i spróbowali zmienić finansującego. Jego Polkomtel dzięki refinansowaniu długu zaoszczędzi na odsetkach 100 mln zł rocznie.

— Przedsiębiorstwa mogą obecnie uzyskać tańsze finansowanie, bowiem z jednej strony sytuacja w gospodarce jest nieco lepsza niż rok czy dwa lata temu, a z drugiej — jest potężna nadpłynność rynku bankowego i finansowego i wielu inwestorów szuka możliwości ulokowania kapitału — twierdzi Tomasz Mrowczyk.

— Na rynku jest duża nadpłynność, banki ostro rywalizują o projekty. To oznacza, że firmom łatwiej uzyskać finansowanie lub poprzez refinansowanie zmniejszyć koszty obsługi długu — dodaje Ryszard Trepczyński.

Nadpłynność i ostra rywalizacja o klienta ma jednak także ciemną stronę — marżeuzyskiwane na transakcjach znacząco spadły.

— To prawda, ale jednocześnie spadła rentowność instrumentów skarbowych. W warunkach niskich stóp procentowych znaczenie takiej działalności dla PZU nawet rośnie. Jeśli stopa wolna od ryzyka wynosi 6 proc., a my uzyskaliśmy marżę 200 pkt, to jest to mniej istotne, niż gdy stopa wolna od ryzyka spadła do 3 proc., a marża do 150 pkt — twierdzi Ryszard Trepczyński.

Od czego zależy koszt? — Od branży i sytuacji finansowej spółki: inną marżę uzyskają spółki generujące przychody z abonamentów, gdyż są stabilne, a ryzyko istotnych zmian rozproszone i długofalowe, a inną spółki surowcowe, gdzie zmienność wyników podąża za wahaniem cen surowców — tłumaczy Jerzy Rozłucki, dyrektor ds. długu korporacyjnego PZU.

Projektów moc

Początkowo PZU zajmował się projektami tylko tymi powyżej 100 mln zł, teraz pochyli się nawet nad takimi za 50 mln zł. — Jest wiele projektów na rynku fuzji i przejęć, na którym konkurencja jest ograniczona. Naszą przewagą jest to, że mając centralę w Warszawie, możemy decyzje podejmować szybciej niż inne instytucje i nie boimy się rozwiązań niestandardowych — mówi Jerzy Rozłucki.

— Przychylnym okiem patrzymy na projekty, które możemy łączyć z biznesem ubezpieczeniowym, np. w sektorze medycznym. Jesteśmy zainteresowani konsolidacją rynku medycznego, bo taki podmiot może stać się naszą forpocztą na rynku ubezpieczeń medycznych. Stąd nasze zaangażowanie w EMC — dodaje Ryszard Trepczyński. Co będzie kolejnym krokiem?

— Udział w project finance, czyli finansowaniu projektów o długim horyzoncie inwestycyjnym, z wysoko przewidywalnymi przychodami. Najczęściej są to projekty infrastrukturalne, np. spalarnie śmieci czy drogi. Takie projekty spłacane będą przez 20-- 25 lat, co bardzo nam pasuje do zobowiązań biznesu życiowego — mówi Jerzy Rozłucki.

OKIEM BANKOWCA

Bardzo dobry partner dla banków

ILONA WOŁYNIEC

dyrektor departamentu finansowania projektów inwestycyjnych PKO BP

Pojawienie się w roli podmiotów finansujących przedsiębiorstwa innych instytucji finansowych niż banki — takich jak PZU — jest korzystne, stanowi bowiem uzupełnienie finansowania bankowego, w szczególności o charakterze długoterminowym. PKO BP pozytywnie ocenia aktywność PZU na rynku finansowania inwestycyjnego. PZU czy inny inwestor finansowy długoterminowy jest bardzo dobrym partnerem dla banków finansujących, takim samym jak inne banki współtworzące konsorcja finansujące. Obecnie rynek jest faktycznie nadpłynny, a co za tym idzie — istnieje duża konkurencja ofert. Jednak banki uważnie analizują ryzyko kredytowe i dostosowują marże oraz warunki finansowania do poziomu tego ryzyka. Tym samym niższe ceny w niektórych transakcjach niekoniecznie muszą być związane z nadpłynnością, ale raczej z obniżeniem ryzyka tych transakcji, np. zakończeniem fazy realizacyjnej projektu, co przekłada się na inną wycenę marży kredytowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu