- Nie nazywaj tego rynkiem predykcyjnym, to czysty hazard – przekonuje mnie kolega z redakcji Pulsu Biznesu. Ja jednak lubię patrzeć na notowania platform predykcyjnych/hazardowych w takich momentach jak dziś. Gdy rządzi chaos, załamują się schematy, nie za bardzo jest się czego chwycić przy kreśleniu scenariuszy na przyszłość. Wiedza tłumu stanowi jakiś punkt zaczepienia. Choć to prawda, że trzeba wobec niej zachować duży dystans i rozumieć jej ograniczenia.
Dziś jedno z najważniejszych pytań ekonomicznych jest takie: czy amerykańska wojna celna załamie gospodarkę. Na platformie Polymarket ryzyko recesji w USA w 2025 r. wciąż sięga 53 proc., choć jest niższe niż w środę rano, gdy wynosiło 66 proc. Jest to tak naprawdę cena kontraktu, w którym przy realizacji określonego wydarzenia można dostać 1 dolara. Jeżeli cena tego kontraktu wynosi dziś 53 centy, to znaczy, że prawdopodobieństwo wynosi 53 proc. Handlujący tłum pozwala w ten sposób wycenić szanse różnych wydarzeń. Idea jest tu taka jak na giełdach, gdzie kupujący i sprzedający zapewniają efektywną wycenę spółek. Efektywną nie znaczy idealną, ale uwzględniającą wszystkie możliwe informacje.
Spośród innych interesujących niebezpieczeństw roku 2025 na Polymarket warto zwrócić uwagę też na te wojenne. Ostatnio Jacek Bartosiak, komentator geopolityczny, powiedział, że w tym roku dojdzie do kinetycznej wojny między USA a Chinami. Podobna hipoteza jest otwarcie rozważana przez uczestników rynku: słynny amerykański inwestor Paul Graham (stojący m.in. za pierwszymi sukcesami OpenAI) na platformie X ostrzegał, że wojna handlowa często przeradza się w prawdziwą wojnę, a ostatnie zaostrzenie konfliktu USA z Chinami sprzyjałoby radykalnym decyzjom Pekinu.
Polymarket nie uważa tego ryzyka za wysokie, aczkolwiek nie jest ono bagatelne. I tak na przykład prawdopodobieństwo ataku Chin na Tajwan jest wyceniane na 15 proc. Na początku roku było to 13 proc., co oznacza, że handlarze przyszłością nie uważają, by wojna celna podnosiła istotnie ryzyko wojny kinetycznej. Jednocześnie maleje ostatnio ryzyko ataku USA na Iran. Jeszcze na początku kwietnia było ono oceniane na prawie 40 proc., teraz wynosi 20 proc.
Czy jest sens patrzeć na takie informacje? Tak, ale z zastrzeżeniami.
Jeżeli rynek jest płynny i handluje na nim wiele osób, to taki rynek uwzględnia zawsze więcej informacji niż jest w stanie zdobyć zdecydowana większość pojedynczych ekspertów. Ludzie szukają często informacji na temat różne rodzaju ryzyk, zdając się nierzadko na komentatorów, których wiarygodność jest trudna do zweryfikowania. Rynki predykcyjne bardzo dobrze radziły sobie na przykład w czasie wyborów w USA – ruchy cen na nich wyprzedzały często istotne ruchy sondażowe.
Ale trzeba pamiętać, że niepewności w większości przypadków nie da się opisać jedną liczbą. Notowania kontraktów to średnia subiektywnych percepcji, nie żadna obiektywna rzeczywistość. Nie ma obiektywnego opisu przyszłości. Niskie notowanie jakiegoś kontraktu może tworzyć fałszywe poczucie bezpieczeństwa i odbierać determinację, a wysokie – budzić strach i odbierać nadzieję. W opisie przyszłości zawsze ważniejsze jest przekonujące wyjaśnienie ciągu przyczynowego, a nie sama sucha predykcja.
W Polsce Polymarket jest wpisany przez Ministerstwo Finansów do Rejestru Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą. To oznacza, że wielu dostawców internetu może blokować tę witrynę. Jest to o tyle dziwne, że notowania z niej zamieszcza w swoim terminalu najważniejszy na świecie profesjonalny serwis finansowy Bloomberg. Tym samym profesjonaliści płacący kilka tysięcy dolarów miesięcznie mogą je obserwować, a zwykły człowiek nie. Zwykły człowiek, na przykład nieletni, może natomiast spokojnie oglądać amerykańskie serwisy pornograficzne. Trudno zaiste nadążyć za niektórymi regulacjami.
Akceptuję zasadę dura lex sed lex. Hazard jest niebezpieczny i wymaga regulacji. Ale współcześnie coraz częściej ludzie dostrzegają, że regulacje chroniąc nas przed jakimiś ryzykami pozbawiają jednocześnie ogromu korzyści z wiedzy i technologii. Może blokowanie rynków predykcyjnych to taki przypadek?
